Numer 4 (74)/2012

Paweł Paliwoda
„Tylko żadnej agresji” – to hasło wolno potraktować jako credo „tolerancyjnej” i pacyfistycznej cywilizacji Zachodu. W tym duchu edukuje się i wychowuje dzieci, taki klimat towarzyszy deklaracjom polityków, działalności filmowców czy literatów. Że oficjalny patos łagodności często do rzeczywistości ma się nijak, widzimy na co dzień. Ideologia wykorzeniania wszelkiej „agresji” jednak działa. Słowo to ma jednoznacznie negatywne konotacje. Tymczasem wystarczy przeczytać „Regres człowieczeństwa” Konrada Lorenza, aby na sprawę spojrzeć w nowy sposób. Respektując istotę wywodów austriackiego noblisty, obecność agresji w naszym życiu należy uznać za niezbędną. Prawidłowo ukierunkowana i wymodelowana mądrym wychowaniem staje się ona sprzymierzeńcem człowieka. Osobnik całkowicie wyzuty z agresji...
Aleksander Ścios
Zgraja pospolitych sowieciarzy Jeśli 10 kwietnia 2010 r. doszło do tragicznego zdarzenia, które totalnie obezwładniło i skompromitowało cały system bezpieczeństwa, a w wyniku tego zdarzenia państwo polskie dobrowolnie wyrzekło się części swoich zewnętrznych prerogatyw oraz zrezygnowało z istotnych składników suwerenności – stało się tak, ponieważ III RP już na początku swojej drogi została pozbawiona profesjonalnych i propaństwowych służb. Na mocy paktu komunistycznych kacyków z wyselekcjonowaną „opozycją”, zastąpiono je zgrają pospolitych sowieciarzy z przestępczych organizacji zwanych „służbami PRL”, a nadając tym organizacjom nowe szyldy, kazano Polakom wierzyć, że zyskali służby specjalne godne wolnego i niepodległego państwa. Tymczasem służby te stanowiły integralny element...
Ryszard Czarnecki
„Wór do jeziora” Nie przepadam, delikatnie mówiąc, za osobą ekswicepremiera, byłego ministra edukacji narodowej Romana Giertycha, ale trudno zapomnieć czas , gdy był ofiarą totalnej medialnej nagonki tylko dlatego, że ośmielił się nieco zmienić zestaw lektur obowiązkowych i nadprogramowych w szkołach średnich. Zmiany nie były rewolucyjne, poszerzono paletę autorów o kilku twórców, których Salon określał jako „konserwatywnych”, ale w środkach masowego przekazu, a raczej „masowego rażenia”, mogliśmy zaobserwować prawdziwą „jazdę po bandzie”. Czy pamiętamy jeszcze demonstracje uczniów skrzętnie reklamowane przez „Gazetę Wyborczą”, w dużej części inspirowane przez część nauczycieli i ZNP, na których widniały hasła: „Giertych do wora – wór do jeziora”? Dziś szlachetne protesty działaczy...
Mateusz Matyszkowicz
Daleko od rzeczywistości Dyskusja nad zmianami w systemie oświaty zupełnie nie pasuje do rzeczywistego obrazu sytuacji w polskiej edukacji i przede wszystkim nijak się ma do aksjologii, która wynika z Konstytucji. Ta bowiem godzi ze sobą dwie perspektywy: powszechnego prawa do edukacji (z niego wyprowadzany jest m.in. obowiązek nauki, a na poziomie ustawowym obowiązek szkolny) oraz prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnym sumieniem. System powinien więc być na tyle elastyczny, by zapewnić pełną dostępność edukacji i wyznaczyć obowiązujące standardy, a zarazem uznać, że w pierwszym rzędzie to rodzice są odpowiedzialni za dzieci i system nie powinien ich wolności naruszać, póki konstytucyjne prawo do nauki jest wypełnione. Ta zasada jest od lat systematycznie naruszana....
Jan Owczarek
Niewygodna polska niepodległość Jeśli nawet przyjąć, że w klasie humanistycznej (a to tylko niewielka część populacji uczniowskiej) program hojnie obdarza historyka sporą liczbą godzin, to sama formuła proponowanych obszarów edukacyjnej eksploracji zastanawia. Czy nie jest to aby próba zawężenia obszarów edukacji historycznej o zmaganiach uchronienia lub odzyskania niepodległości, o budowaniu tożsamości europejskiej na gruncie greckiej kultury, rzymskiego prawa i chrześcijańskiej etyki, czyli próba zmarginalizowania tego, co – jak się wydaje – w kształceniu historycznym najważniejsze? Czy w imię poprawnych relacji z sąsiadami Polacy mają się wyrzec własnej wizji historii? Czy w imię politycznej poprawności uczniowie mają nie wiedzieć, że fundamentem naszej cywilizacji są prawda, dobro...

Pages