Numer 4 (74)/2012

Tomasz Sakiewicz
Wielu prawicowych publicystów, którzy stali okrakiem na smoleńskiej barykadzie, zostało z ręką w nocniku. „Wyborcza” nie nagrodzi, a swoi czytelnicy łatwo nie zapomną. Teraz rozlega się więc okrzyk rozpaczy, że „Gazeta Polska” monopolizuje patriotyzm. Niczego nie monopolizujemy. Jesteście tam, gdzie chcieliście być. Macie prawo zmienić zdanie. Ale zmiana to zmiana. Musi to być szczere, a nie kolejny zakręt w drodze do kariery. To, że ludzie wam mniej ufają, nie wynika z naszych zabiegów, tylko z waszych zakrętów. My za swoją postawę zapłaciliśmy cenę ogromną: wyrzucenie ze wszystkich mediów elektronicznych głównego nurtu, a przez dłuższy okres zakaz cytowania. Nie mieliśmy więc szansy na błyskawiczne budowanie ogromnych nakładów, błyszczenie na medialnych salonach, o poziomie życia...
Mateusz Matyszkowicz
Ów krytycyzm zwracał się nie tylko przeciw samym komunistom i rządzonemu przez nich państwu, lecz także – a może nawet przede wszystkim – przeciw głównemu nurtowi życia opozycyjnego. Krytykowany jest więc np. Piotr Wierzbicki i jego „Myśli staroświeckiego Polaka”. Nie waha się napisać o książce nachalnej i dyletanckiej. Ale to nie Wierzbicki jest najważniejszym oponentem. Wielokrotnego przypominania wymaga przede wszystkim esej „Podzwonne dla błazna”, esej najbardziej proroczy z całego tomu. Legutko polemizuje w nim z artykułem, który Adam Michnik zamieścił w tomie poświęconym Kołakowskiemu. Opozycja kapłana i błazna na trwałe już weszła do powszechnego myślenia o kulturze. Kapłan to tradycjonalista, strażnik wartości, stronnik absolutu. Narzuca katechizm i z niego rozlicza – w nim...
Piotr Lisiewicz
Jak pisał jeden ze studentów Zdziechowskiego, noblista Czesław Miłosz, ówczesnym zdaniem jego i wielu kolegów „staruszek nie miał pojęcia o tak zwanych problemach dnia, a jego nawoływania o niebezpieczeństwie grożącym światu ze strony komunizmu i nacjonalizmu odznaczały się zabarwieniem żałośliwie maniakalnym”. Katastrofizm, owszem, pasował do atmosfery tych lat, ale oni „właśnie w prądach uznawanych przez profesora za dzieło szatana dopatrywali się zbawienia i to, co było dla niego nocą, brali za » promienne oblicze wschodzącego dnia«”. Jak bardzo się mylili, nauczyć się mieli w dojrzałym życiu... Profesor Zbigniew Opacki, autor najważniejszej pracy poświęconej Zdziechowskiemu „Między uniwersalizmem i partykularyzmem”, przytacza relacje pokazujące, że mimo tego popularność...
Anna Woźniak
Pojawia się pytanie: dlaczego Adam Michnik obawia się ulec wrażeniu, że czarne nie jest czarne, a białe nie jest białe? Problem ten, wbrew pozorom, nie należy do trywialnych. Istnieje cała masa filozofów nowożytnych, którzy swoimi tezami dali przyzwolenie na nazywanie białego „czarnym”, a czarnego „białym”. I to właśnie w rozpoznaniu, że te filozofie opierają się na fałszywych przesłankach, w odróżnieniu od zasad realizmu św. Tomasza z Akwinu, można odnaleźć spokój umysłu i broń przeciwko próbom zaciemnienia faktów.  Przeformułowanie zagadnienia poruszonego przez Adama Michnika prowadzi do pytania o zgodność ludzkiego poznania z rzeczywistością. W jaki sposób zapewnić adekwatność formułowanych przez nas sądów do rzeczy istniejących w świecie? Przede wszystkim należy rozpoznać, że...
Andrzej Waśko
I tak zaczyna się polski etap dziejów rodziny. Jego syn Benedykt, urodzony po wojnie, bierze udział w wydarzeniach Marca ‘68. Tam poznaje Zuzannę, wyrzuconą ze studiów za udział w ruchu marcowym, z którą się żeni i ma syna Adama. Ale z biegiem lat drogi polityczne tej pary rozchodzą się. Benedykt zostaje dziennikarzem wpływowego tygodnika partyjnych liberałów i wikła się we współpracę z SB. Zuzanna, która też zostaje dziennikarką, stopniowo wchodzi w środowisko opozycji i ruch „Solidarności”. Rozwód, wspomnienia o dzieciństwie Zuzanny i jej ojcu, powojennym więźniu politycznym, wychowanie syna rozdartego emocjonalnie między matką a ojcem, a także – po tym jak wyjeżdża i dostaje dobrą pracę w Nowym Jorku – między Polską a obywatelstwem świata, tworzą przed oczyma czytelnika kronikę...

Pages