Numer 4 (50)/2010

Niezależne Zrzeszenie Studentów było w środowisku akademickim pierwszym masowym ruchem sprzeciwu wobec komunizmu od 1956 r. Powstałe spontanicznie na przełomie 1980 i 1981 r., było studencką odpowiedzią na powstanie robotniczej „Solidarności”, z którą młodzież natychmiast nawiązała bliską współpracę. Wielomiesięczna ogólnopolska batalia o rejestrację NZS zakończona sukcesem spowodowała, że PZPR w szybkim tempie zaczęła tracić dotychczasowe wpływy w większości szkół wyższych. Jednym z ważniejszych ośrodków organizowania się niezależnych studentów był Kraków. Klimat tego miasta i jego mieszkańców, którzy przez cały PRL byli karani przez władze za swoją niepokorną postawę, sprawiały, że tamtejsze struktury NSZ należały do najliczniejszych w kraju – w latach 80. przeszło przez nie wielu...
Janusza Kurtykę poznałem w 1980 r. w czasie tworzenia struktur NZS na Uniwersytecie Jagiellońskim. Ponieważ znaliśmy się z okresu legalnego działania NZS w latach 1980–1981, a w stanie wojennym uniknęliśmy internowania, bardzo szybko, jeszcze przed końcem grudnia 1981 r., skontaktowaliśmy się ze sobą i kilkoma innymi kolegami (m.in. Andrzejem Nowakiem i Andrzejem Waśko), by zacząć działanie w podziemnych strukturach NZS i „Solidarności”. Ukrywającemu się wtedy jeszcze przewodniczącemu Janowi Rokicie przedstawiłem projekt działania naszej grupy, którą nazwaliśmy Radą Programową NZS w Krakowie. Uzyskaliśmy aprobatę planów i zostaliśmy skontaktowani z szefostwem podziemnego NZS (Marek Lasota, Adam Kalita), z którym uzgadnialiśmy działania i któremu składaliśmy co jakiś czas raporty i...
Janusz Kurtyka
Nie dali się złamać Sowieci nie traktowali jeńców jednakowo. Po początkowym okresie chaosu część szeregowych i podoficerów zaczęto wysyłać do jenieckich obozów pracy. Oficerów, policjantów i funkcjonariuszy innych służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo państwa potraktowano inaczej - jako szczególnie niebezpiecznych, ponieważ mogli stać się ogniskiem antysowieckiego oporu. Oddzielono ich od szeregowych i podoficerów, umieszczając w obozach „specjalnych” w Kozielsku koło Smoleńska i Starobielsku niedaleko Charkowa (oficerowie) oraz Ostaszkowie koło Kalinina (policjanci, żandarmi, strażnicy więzienni). Uznając ich za elitę państwa i narodu, zadecydowano o ścisłym odosobnieniu tej grupy, rozpracowaniu i próbie takiego zachwiania ich morale, by w obliczu klęski państwa polskiego dali się...
Jan Żaryn
Prośba zamieniła się w czyn Książki naukowe i popularnonaukowe, teki edukacyjne, katalogi wystaw i czasopisma, broszury i informatory mogły od tej pory – poza centralą – wydawać także oddziały IPN, w tym delegatury, a także specjalnie wydzielona w pionie archiwalnym komórka wydawnicza przygotowująca edycje źródeł. Zachęcaliśmy także oddziały do zawierania umów z wydawnictwami zewnętrznymi, pod warunkiem umieszczenia logo IPN i utrzymania standardu jakości. Mnożyły się także kolejne dodatki do pism codziennych, tygodników i miesięczników, z których w 2010 r. miały powstać dzieła zebrane. Nadzór merytoryczny i techniczny nad każdą pozycją (w tym wybór recenzentów czy też projekt okładki serii) pozostawał nadal w gestii dyrekcji BEP IPN, która – rzecz jasna – konsultowała swe decyzje z...
Andrzej Waśko
Historyk jest badaczem tej ludzkiej prawdy. Pyta, co się zdarzyło. Oddziela relacje wiarygodnych świadków od relacji świadków kłamliwych lub źle poinformowanych. Ustala, co, kto i kiedy uczynił. Nie zadaje pytania o to, czym jest prawda. On ją stwierdza, kiedy to  jest możliwe – w pozostałych wypadkach mówi po prostu: nie wiem.  Ludzie zadają sobie wiele pytań; historia odpowiada tylko na najprostsze z nich. Najprostsze, ale i najważniejsze. Te, których zabrania się zadawać, gdy naród znajduje się pod władzą okupanta lub tyrana. Te, wokół których media i elity mataczą w sparaliżowanej polityczną poprawnością, fasadowej demokracji. Na szczęście mieliśmy i mamy w Polsce takich historyków i takich humanistów. Dwóch z nich zginęło 10 kwietnia w katastrofie pod Smoleńskiem. To o nich...

Pages