Numer 4 (372)/2008 NP

„Kultury starzeją się i umierają” Podejmując to zagadnienie, nie chciałbym go ustawiać w perspektywie aż tak głębokiej, a przez to zatracającej zarysy. Chciałbym możliwie jasno i prosto ustalić, co rozumiem przez kryzys kultury zachodniej, i wyprowadzić z tego wnioski niemal praktycznego, realizacyjnego charakteru. Do tego potrzebne jest cofnięcie się wstecz, w dobę poprzedniego – o ileż szczęśliwszego, o ileż bardziej obiecującego – powojnia. Wśród wielu innych zjawisk niebywałych i banalnych, mających siłę przetrwania, i przelotnych, dzisiaj już zapomnianych – trudno powiedzieć: rozkwitła, trzeba raczej powiedzieć: wybuchła, natężyła się wtedy, jak epidemia, literatura katastroficzna, przepowiadająca na wszystkie tony koniec współczesnemu światu. Termin catastrophique, ile wiem,...
Wacław Zbyszewski
Wielki dzień w historii globu To był wielki dzień w historii globu i ludzkości, kiedy pierwszy człowiek oswoił konia. To był wielki dzień, kiedy człowiek zaprzągł konia do taczki. To był wielki dzień, kiedy człowiek wymyślił siodło i strzemiona, a więc i kawalerię, zamiast cwałować tylko na oklep. Dzisiaj dzieci znają tylko konia z filmów z Far Westu, gdzie galopy są „de rigueur”, albo z wyścigów, na torach „de visu”, lub z małego ekranu. Wkrótce konie będą pokazywane w zoologach. Na straży. Wojciech Kossak 1903 r. Olej na desce. 46 x 36,5 cm. Muzeum Narodowe w Poznaniu. Jeszcze po ostatniej wojnie, przechodząc przez Rue Dauphine, koło Pont Neuf, zostałem omal stratowany przez parę potężnych „percheronów”, które ciągnęły wóz, naładowany butelkami piwa; prastara tradycja...
Mark Steyn
Taki stopniowy schyłek jest kuszący. Masz zgromadzony spadek po bardziej dynamicznej przeszłości. Mityguje to bezbolesny, niemal delikatny ześlizg w dół. W wielu krajach Europy panuje podobny nastrój: siedzisz spokojnie w ogródku narożnej kawiarni, obserwując świat niespiesznie podążający naprzód. Życie jest niezłe, praca niezbyt wymagająca, nadchodzą wakacje, wojna została zdelegalizowana. Gdzieś na horyzoncie, w muzułmańskim getcie z 50-procentowym bezrobociem, młodzi ludzie zabawiają się w nocy podpalaniem renault i citroenów niewiernych. Ale nie w twojej dzielnicy [arrondissment] ani nawet w piątkowe popołudnia, gdy chcesz udać się do swojej podmiejskiej rezydencji. Czy naprawdę jest się czym martwić [...]? Dzisiaj nie mamy kontrastu między Ameryką i Europą. Tylko pomiędzy nieco...
Dopiero później, kiedy jego administracja okazała się być największym wrakiem od czasów Titanica, można było w pełni ocenić, jak bardzo było to śmieszne. [...] Większość bezkrytycznego zachwytu, z którym spotyka się dziś Obama, też okaże się absurdalna [...] Jego zwycięstwo było z pewnością historyczne, ale nie tak znowu wielkie. Zdobył 53 procent, a McCain 46 [...] to sporo więcej niż 41 procent Dole’a w 1992 roku (w Senacie i Kongresie Demokraci osiągnęli stan posiadania, jakim dysponowali wówczas, ale i nic więcej). A wszystko to nastąpiło po serii republikańskich niepowodzeń, w środku finansowego kryzysu, w obliczu bezprecedensowej stronniczości mediów, przy ogólnym społecznym niezadowoleniu, w starciu z wyjątkowo atrakcyjnym Demokratą i przy chaotycznej kampanii kandydata...

Pages