Numer 4 (372)/2008 NP

Paweł Paliwoda
W przeciwieństwie do bohatera „Zbrodni i kary” pułkownik Kurtz jest twardy jak skała. Potrafi zabijać bez moralnych oporów. To on stanowi etyczne standardy. Jakby naczytał się Fryderyka Nietzschego. – Wzbudzanie trwogi i moralny terror – wykłada w filmie – to dopuszczalne i wskazane metody postępowania, to metody działania poza dobrem i złem – fikcjami moralistów. „Masz prawo mnie zabić, nie masz prawa mnie osądzać” – mówi Kurtz do kapitana Wilarda (odpowiednik Marlowe’a u Conrada). Skąd znamy tę niechęć do kategorycznych ocen moralnych? Czy nie od „myślicieli słabych”? Il pensiero debole, „myślenie słabe”, to pojęcie wymyślone przez Gianniego Vattimo, włoskiego filozofa postmoderny. Stanowczy osąd może godzić w poglądy innych ludzi, choćby ekscentrycznych – ktoś powie: dewiacyjnych –...
Paweł Paliwoda
Ostatnio dużo mi opowiadano o dzisiejszym Paryżu. Miejskim molochu, gdzie wszędzie porozklejane są plakaty z hasłami rewolucji: „Liberte! Egalite! Fraternite!”. Gdzie w metrze trzy czwarte pasażerów to kolorowa biedota, a reszta to zagraniczni turyści. Na ulicach nowoczesne, klimatyzowane bolidy, w których tkwią odseparowani od reszty autochtoni. W dyskotekach techno, z którym człowiek taki jak ja nie wie, co począć. Wszędzie gigantyczne reklamy, dużo skośnookich piękności zachwala gadżety, o których ja nie wiem, do czego służą. Napotkani ludzie reagują na podobnych mnie ze zdziwieniem, chociaż ubiorem się nie różnią. Francuzi patrzą gdzieś w przestrzeń. Mówią o czymś, czego, znając francuski, nie sposób zrozumieć. Dziwne mają twarze. Dziwnie przejawiają emocje. Dziwnie chodzą i dziwnie...
Andrzej Bobkowski
Dziś leżeliśmy na piasku. Cisza zupełna. Słońce było wprost gęste i wyciekało z nieba powoli i ciężko, jak morelowa konfitura z puszki. Tadzio nagle usiadł, zgarnął wypłowiałe włosy i wypalił: – Faktycznie powiedz mi, co to się robi na tym świecie? Już, od razu, natychmiast. Dla niego świat jest silnikiem spalinowym, który dotąd szedł i teraz nagle „nawala”. Wydaje mu się, że potrafię mu od razu odpowiedzieć, tak po prostu: karburator się zatkał, trzeba przedmuchać i będzie wszystko w porządku. Nie – nie potrafię, choć wiem, że najprościej byłoby właśnie w ten sposób; tak po szofersku, jak mnie uczyli na Basztowej w Krakowie: Kapitalizm, proszę Tadzia! Nie – kapitalizm, to tylko jeden z czynników, najbardziej uchwytnych, tego „co się robi na tym świecie”. Mnie wydaje się, że w tego...
Z drugiej strony jednak każda epoka, a więc i współczesność, ma tylko bardzo skromny udział w produkcji arcydzieł i geniuszów. Geniusze nie rodzą się na kamieniu. Wątpię, czy w całej współczesnej literaturze światowej jest choć jeden pisarz, który mógłby się równać z Homerem, Szekspirem lub Dostojewskim. Kto pasjonuje się współczesnością, ten skazuje się na przebywanie w sferze wpływów nie najwyższej jakości. Musi się to odbić niekorzystnie na jego własnej twórczości. Każdy pisarz, a zwłaszcza początkujący, podlega wpływom. To nieuniknione i nawet pożądane. Gdy jednak wpływy te ograniczają się do literatury współczesnej, są one najczęściej płytkie, powierzchowne. Sprowadzają się nieraz do małpowania formalnych chwytów modnych pisarzy, do naśladowania. Naśladowanie wielkich pisarzy...

Pages