Numer 3 (133)/2017

Hanna Shen
Politycznym przemianom i protestom na Tajwanie od lat towarzyszą piosenki. Niektóre z nich trafiły w przeszłości na listę zakazanych utworów, a ich twórcom i wykonawcom groziło więzienie. Po zniesieniu stanu wojennego w 1987 r. śpiewane przez demonstrujących piosenki wskakują już raczej na inne listy – przebojów. Gdy w 1945 r. wiadomość o japońskiej porażce i kapitulacji dotarła na wyspę, Tajwańczycy cieszyli się, iż rządy kolonistów dobiegły wreszcie końca. Wkrótce jednak okazało się, że radość była nieuzasadniona. Czang Kaj-szek i Kuomintang, którzy przejęli władzę na Tajwanie, wprowadzili wyspę w okres tzw. białego terroru, który zakończył się, gdy w 1987 r. zniesiono stan wojenny. Tych ponad 40 lat rządów Kuomintangu...
Antoni Rybczyński
Działacze Partii Demokratycznej i liberalne (czyli lewicowe) środowiska próbują narzucić taką oto narrację, iż gdyby nie hakerskie ataki Rosjan na obóz Hillary Clinton, Donald Trump nie wygrałby wyborów. W ten sposób wpisują się w linię informacyjną Moskwy, która próbuje uczynić z nowego prezydenta USA swego zakładnika. Powyższa retoryka jest także kolejnym dowodem na to, jak niezmierzony jest ocean hipokryzji lewicy amerykańskiej. Bo to nie kto inny jak właśnie to środowisko, przez całe dekady, poczynając od początków zimnej wojny, nie miało nic przeciwko temu, by Sowieci ingerowali w amerykańską politykę. Wręcz nawet Moskwę do tego zachęcano. To lewica w USA przez dekady naciskała też na Partię Demokratyczną, by ta zajmowała jak najłagodniejszą postawę...
Olga Doleśniak-Harczuk
„Mamo, zobaczysz, kiedyś przyjadę po ciebie mercem” – przyrzekł w latach 60. swojej matce Erice Vossler nastoletni Gerhard Schröder. Słowa dotrzymał. „Chcę do środka!” – wykrzykiwał jeszcze jako członek socjalistycznej młodzieżówki pod bońską kancelarią kanclerza RFN. W 1998 r. przekroczył próg Kanzleramtu i rządził w nim niepodzielnie siedem lat. Później, na etacie w Gazpromie, niby wycofał się z życia politycznego, ale zawsze był w obwodzie. Dziś jest pożądanym mówcą i doradcą, niekwestionowaną szarą eminencją przeżywającej właśnie renesans SPD i ojcem kariery politycznej nowo zaprzysiężonego prezydenta Franka-Waltera Steinmeiera. Cóż, stało się, Gerhard Schröder wrócił do gry i kampania wyborcza od razu nabrała rumieńców....
Marcin Wolski
Służby specjalne Związku Sowieckiego oraz Rosji (sprzed i po czerwonej zarazie) uchodzą za najlepsze na świecie. W dziedzinie prowokacji, skrytobójstw, zamachów, infiltracji przeciwnika trudno im dorównać, zwłaszcza gdy ich działaniom towarzyszyły cynizm, bezwzględność, profesjonalizm, ślepe posłuszeństwo i wewnętrzny terror. Od 300 lat doskonale uzupełniają się z działalnością dyplomatyczną i propagandową, tworząc podstawę imperium. Aż trudno zrozumieć, jak przy tych wszystkich zaletach w połączeniu ze ślepotą i głupotą reszty świata nie udało im się zapanować nad całym globem. Być może jedną z przyczyn jest dążenie do perfekcjonizmu, a zarazem monstrualny przerost, który powoduje, że Golem zaczyna potykać się o własne nogi....
W lutowym numerze „Nowego Państwa” pisałem o tym, jak koreański przemysł filmowy potrafi współtworzyć świadomość historyczną widzów, równocześnie doskonale na tym zarabiając i tworząc znakomite filmy. Ostatnie dwa lata to bowiem rosnąca popularność nowego nurtu w tamtejszym kinie – opowiadania na różne sposoby o czasach okupacji japońskiej i oporze Koreańczyków wobec okrutnych agresorów. Późniejsze losy Korei Południowej (wojna koreańska to jeszcze inna, od dawna i bardzo często obecna na ekranach historia) filmowców interesują tym bardziej, im mniej krępowani są przez cenzurę. Od końca lat 90. na ekranach można było zobaczyć wiele obrazów dotykających problemów represji politycznych, którym poddawane było tamtejsze społeczeństwo na początku lat 80.,...

Pages