Numer 3 (121)/2016

Piotr Lisiewicz
Wiosną 1950 r. w Warszawie odbyła się Ogólnopolska Wystawa Plastyki. Zgodnie z sowieckimi wytycznymi potępiono tam burżuazyjny „koloryzm i postimpresjonizm” jako środki artystyczne sprowadzające artystów na drogę drobnomieszczańskiego widzenia świata. „Biedny Cézanne, biedny Bonard, Matisse i komunista Picasso!” – takim okrzykiem powitał te wytyczne Marian Bohusz-Szyszko. Wśród potępiających byli jego przedwojenni koledzy i nauczyciele. W tym czasie Bohusz-Szyszko organizował w Londynie polską szkołę malarstwa, która kontynuowała tradycje Wydziału Sztuk Pięknych Uniwersytetu Stefana Batorego w Wilnie. W lipcu 1920 r. 19-letni Witold Pilecki wstąpił na ochotnika do I Wileńskiej Kompanii Harcerskiej, by bić bolszewików. Jego dowódcą został starszy o trzy miesiące Marian Bohusz-...
Robert Tekieli
Niechrześcijańskie praktyki duchowe ochrzczonych – czy to będzie spirytyzm, wróżbiarstwo, joga, magia, czarostwo wiejskie bądź satanizm – zawsze kończą się źle. – Wszedłem do sali, żeby podnieść poduszkę, która spadła z łóżka dziewięcioletniego chłopczyka. Gdy spojrzałem na dzieciaka, jego twarz zamieniła się w potworną mordę obrzydliwego, nieludzkiego stworzenia. Po chwili widziałem znów słodką twarzyczkę śpiącego dziecka – mówi pedagog z 30-letnim doświadczeniem. – Ja nie wierzę w takie rzeczy, ale nie mogę zaprzeczyć temu, co widziałem. Ponieważ chłopczyk od pewnego czasu zachowywał się dziwnie, inaczej niż zwykle, o całej sytuacji w internacie opowiedziałem dyrektorce szkoły – kończy. Prawda, choć przeczy rozumowi – Gdy otworzyłam drzwi do klasy, zobaczyłam kilkoro dzieci...
Tomasz Terlikowski
Znaki czasu mogą wskazywać, że zbliża się wielki przełom historyczny. I nie chodzi tylko o geopolitykę, lecz o coś o wiele bardziej fundamentalnego. Jakakolwiek sugestia, że koniec świata (albo przynajmniej potężny apokaliptyczny przełom) może być rzeczywiście blisko, jest często zbywana porównaniem do świadków Jehowy czy przypomnieniem, że – co mocno podkreśla Ewangelia – nawet Syn nie znał daty „końca”, bowiem jest ona zarezerwowana tylko dla Ojca. Tyle że choć nie da się polemizować z tymi tezami, a wyznaczanie dat końca świata (co kilkakrotnie zrobili wspomniani jehowici) jest całkowicie niezgodne z myśleniem katolickimi i biblijnymi zapowiedziami, to nie zmienia faktu, że koniec świata jest zapowiedziany, że codziennie – jeśli tylko odmawiamy „Ojcze nasz” – o niego się modlimy, i...
Małgorzata Matuszak
Diagnoza pokolenia „Z” to dzisiaj właściwie futurologia. To bodaj najbardziej podzielona generacja w sensie ekonomiczno-mentalno-kulturowym od czasów zakończenia II wojny światowej. Socjolodzy uwielbiają generalizować. Można powiedzieć, że wynika to z zakresu badawczego ich pracy, który stanowią grupy społeczne, społeczeństwo, i samego celu socjologii – chodzi o to, by badać procesy zachodzące w zbiorowości i na tej podstawie wyciągać wnioski umożliwiające m.in. prognozy co do przyszłych jej zachowań i zachodzących w niej procesów. Czy jednak czasami uogólnienia nie są zbyt nadmierne? I czy naprawdę do czegoś ważnego prowadzą? Trudno niekiedy nie odnieść wrażenia, iż przesadne generalizowanie bardzo spłyca problem, w szczególności wtedy, gdy dotyczy on przynależności ludzi do...
Grzegorz Wierzchołowski
Choć nie miał nic wspólnego z Polską, uważał zamach w Smoleńsku za coś nieprawdopodobnego. Dziś jest jednym z czterech zagranicznych ekspertów rządowej komisji smoleńskiej, jeździ po całym naszym kraju z prelekcjami, a jego żoną jest znana polska dziennikarka i reżyserka. 10 tys. zł – tyle Glenn Arthur Jørgensen, inżynier z Danii, zaproponował niedawno Maciejowi Laskowi. Za co? Za racjonalną obronę argumentów oficjalnej wersji przebiegu katastrofy smoleńskiej. Debata między Duńczykiem a Laskiem miałaby odbyć się publicznie. Niestety, były członek komisji Millera stchórzył i nie przyjął wyzwania.  W pogoni za Laskiem Glenn Jørgensen lubuje się w takich rycerskich starciach na argumenty, ale Maciej Lasek – najchętniej przez niego na te pojedynki wyzywany – „uchodzi z nich...

Pages