Numer 2 (166)/2020

Marcin Wolski
Jak kraj długi i szeroki słychać pytanie, co zrobić ze „zdrowym jądrem Sądu Najwyższego”? (Zdrowym, nie myślę o tzw. mianowańcach prezydenta Dudy – jak nazywa ich totalna opozycja). Pomysłów jest kilka. I choć najwłaściwsze byłoby odesłanie całej kasty w stan wiecznego spoczynku, nasz dobrotliwy charakter narodowy wyklucza takie rozwiązania. Nie wchodzi w grę podarowanie całej „pięćdziesiątki+” jakiemuś krajowi mającemu autentyczne kłopoty z praworządnością, na przykład Turcji czy Korei Północnej – bo tam czcigodne ciało nie przetrzymałoby doby. Również nie wchodzi w grę dokooptowanie go do TSUE, bo jak wiadomo, Trybunał ten lubi sprawiać kłopoty Polsce, ale już sobie niekoniecznie. Właściwie wysyłając swoich kolegów z Izby Dyscyplinarnej na płatne bezrobocie, Sąd w swej mądrości...
Tomasz Sakiewicz
Porównując losy dwóch państw – Polski i Ukrainy – w ostatnich trzydziestu latach, można zobaczyć, jak wielką cenę trzeba zapłacić za brak wolności i zależność od innego mocarstwa, nawet jeżeli ta zależność przynosi jakieś korzyści. Polska po odzyskaniu niepodległości przyjęła zdecydowanie prozachodni kurs na wejście do struktur NATO, a potem wspólnoty europejskiej. Nie stało się to jednak od razu. Kierunek NATO obrał dopiero rząd Jana Olszewskiego w 1992 roku. Wojska rosyjskie wyszły od nas w 1993 roku. Od 1992 roku próbowaliśmy usuwać elementy zależności od Moskwy – rosyjskie bazy, agenturę komunistyczną. Do NATO weszliśmy w 1997 roku. Proces wejścia do UE był kilkanaście lat dłuższy. W 2006 roku ostatecznie zlikwidowaliśmy WSI, od 1997 roku...

Pages