Numer 11 (93)/2013

Magdalena Michalska
Jest rok 1935. W warszawskim kościele Zbawiciela odbywa się podniosła uroczystość. Przed kapłanem stoi elegancko ubrany dwuletni chłopczyk. To jego chrzest. – Czy wyrzekasz się złego ducha? – zwraca się ksiądz do chłopca. Ten patrzy po pobożnych twarzach bliskich, jakby analizując pytanie. – Nie – odpowiada wreszcie głośno i dobitnie. Tak chrzest swojego kuzyna, Marka Hłaski, opisuje Andrzej Czyżewski, autor chyba najbardziej dokładnej biografii pisarza. Dodaje, że dziecko, skuszone słodyczami, odpowiedziało ostatecznie tak, jak trzeba. „Historię tę […] rozumiano jako złowieszczą zapowiedź losów chłopca. A nikomu nie wpadło na myśl, by odczytywać to jako symptom chęci przekonania się o wszystkim samemu, sprawdzenia, jak jest naprawdę” – pisze Czyżewski. Szlachcic...
Dariusz Jarosiński
Prawie wszyscy pochodzili z Kresów Wschodnich. Wcześnie doświadczyli na własnej skórze dobrodziejstw bolszewickiego systemu. Kiedy zakładali w Węgorzewie w 1949 r. podziemną organizację antykomunistyczną, najmłodsi mieli po 15 lat, najstarszy, Edek Purkiewicz, 21 lat. To on stanął na czele grupy młodych antykomunistów, którzy zbrojnie zamierzali walczyć z bolszewią. Przygotowywali się, szkolili i czekali na wybuch zapowiadanej III wojny światowej. Chcieli mieć swój udział w odzyskaniu przez Polskę niepodległości. Wojna zabrała im dzieciństwo. Sowieci przywłaszczyli ojczyznę – skazali na tułaczkę. Rodzina Edka Purkiewicza, rocznik 1928, przyjechała do Węgorzewa z miejscowości Nowe Werki, leżącej 9 kilometrów od Wilna. Ojciec, Jerzy, brał udział w ...
Piotr Lisiewicz
Młodzież, która chce dziś zrozumieć, czym była niegdyś polskość, po prostu musi przeczytać „Lwowskie gawędy” Kazimierza Schleyena. Jeden spośród bohaterskich Orląt Lwowskich, które wywalczyły przynależność Lwowa do Polski, wiedział o tym mieście wszystko: które knajpy zamykane są dopiero o świcie i dlaczego kibice Pogoni Lwów lepsi są od Czarnych. Znał żebraków, chuliganów i profesorów, bo we Lwowie stanowili oni jedną ferajnę. To nie historia, tylko obrazki” – pisał o swojej książce Kazimierz Schleyen. Kim był? Wiemy o nim niewiele, bo prawie nie pisał o sobie. Czemu? Bo taki wyznawał system wartości. Nie znosił – jak powiedzieliby dziś kibole – napinki. Wówczas mówiono: blagi. Pisał, że nie wyobraża sobie, by we Lwowie karierę polityczną zrobił...
Mateusz Matyszkowicz
Różne są szaleństwa, Najgorsze są jednak te, które z człowieka czynią tyrana czasu. W jednym z opowiadań z „Dzienników gwiazdowych” Stanisława Lema bohater wpada w pętlę czasową. Żyjąc w poniedziałku, próbuje nawiązać kontakt ze swoim wtorkowym „ja”, które mu towarzyszy. W kulminacyjnym punkcie opowiadania tych równoległych tożsamości głównego bohatera jest kilka. Ta sama osoba uwikłana w pętlę czasową ulega podwojeniu, potrojeniu i wreszcie zwielokrotnieniu. Doprowadza go do szału niemożność działania i wyrwania się z tej pętli. Pętli, która jest dla niego szansą – daje bowiem możliwość naprawienia sterów, do czego potrzeba przynajmniej dwóch osób, jak i doprowadza do szału – nie może się bowiem porozumieć z sobą samym, choćby z...
Dawid Wildstein
Polska tożsamość – wbrew III Rzeszy i ZSRS, a potem zapędom komunistycznego modernizmu, chcącego stworzyć z nas jednolitą masę ludzką, o jednej kulturze, jednym języku– nie zrezygnowała z Kresów. Wciąż o nich pamiętała. Kresy to bowiem doświadczenie I Rzeczypospolitej, z jej potęgą i jej upadkiem. Kościół w Kamieńcu Podolskim. 200 metrów od jego ścian znajduje się potężna i piękna twierdza. Ta, w której życie oddał Michał Wołodyjowski, Mały Rycerz. Kościół posiada monumentalną, barokową fasadę i wieżę. Noszą one wyraźne ślady zniszczeń. Ogrom dewastacji staje się jednak widoczny dopiero w środku. Kościół musiał być kiedyś przepiękny. Pełen malowideł, subtelnych marmurowych wykończeń i imponujących stiuków. Była...

Pages