Numer 11 (105)/2014

Tomasz Terlikowski
Niemiecki katolicyzm, choć – co pokazują statystyki – umiera, przeżywa jednocześnie ostatnie dni chwały. Hierarchowie z tzw. frakcji reńskiej próbują – miejmy nadzieję po raz ostatni – zarazić niemiecką specyfiką Kościół powszechny. Jeśli śledzić ostatnie doniesienia medialne na temat wiary, to można by odnieść wrażenie, że to Niemcy i niemiecki katolicyzm są obecnie niemal fundamentem Kościoła. Niemieccy kardynałowie (ze szczególnym uwzględnieniem Marxa i Kaspera) nieustannie przemawiają do nas z ekranów telewizorów i stron internetowych, przekonując, że tylko zreformowanie wiary i moralności na wzór niemiecki może dać mu przyszłość, a niemieccy teologowie głoszą, że tylko niemiecka teologia może odpowiedzieć na wyzwania przyszłości. Problem z ...
Małgorzata Matuszak
Dawniej dokumentalista musiał się wiele napracować, by pokazać kawałek prawdy o człowieku. Dziś zaś ludzie obnażają się sami, ich intymność jest zabijana. Kamera zamieniła się w pistolet. Popularność programów typu reality w telewizji, a więc wszelkiego rodzaju reality show, talent show, talk-show i scripted reality, nieustannie zadziwia. Wydaje się, że z racji ich bardzo wątpliwej wartości, także nieustannej krytyki, której podlegają, stanowiłyby margines produkcji przedstawianej na małym ekranie, gdyby nie ich wysoka oglądalność i liczba osób, które zrobiłyby niemal wszystko, by w nich wystąpić. W myśl podstawowej zasady ekonomii, popyt warunkuje podaż, telewizja jako medium schlebia zatem gustom masowym i emitowane jest w niej...
Tegoroczne kampanie wyborcze postawiły drużynę Jarosława Kaczyńskiego w niezwykle korzystnym świetle, a kierownictwo partii podjęło też wiele śmiałych, fortunnych, perspektywicznych decyzji personalnych. W ciągu mijającego roku zwolennicy Prawa i Sprawiedliwości stali się najliczniejszą częścią aktywnego elektoratu i według wszelkiego prawdopodobieństwa rozstrzygnęli ostatnie wybory na korzyść partii Jarosława Kaczyńskiego. Gdy szykował się ten pierwszy od dziewięciu lat jednoznaczny sukces wyborczy, ze środowisk opiniotwórczych, przyjaznych partii Jarosława Kaczyńskiego, posypały się głosy niepokoju, natarczywe ostrzeżenia i umiarkowane przestrogi. Co to oznacza? Jeśli jest tak źle, to dlaczego jest tak dobrze? Czy głosy krytyczne wyrażają wzrost nadziei...
Filip Rdesiński
Jest rok 1895. W teatrze Variete Wintergarten w Berlinie bracia Max i Emil Składanowscy, korzystając z bioskopu, organizują pierwszy pokaz ruchomych obrazków składających się na osiem odrębnych historyjek. Widzowie są zachwyceni. Nigdy czegoś podobnego nie widzieli. To wydarzenie jest pierwszym w historii pokazem filmowym, choć za twórców kina ostatecznie uznani zostaną francuscy bracia Lumier. Niemcy jako jedni z pierwszych odkrywają też możliwości propagandowe, jakie daje film. Nieśmiałe niemieckie „propagandówki” powstają już pod koniec I wojny światowej. W trakcie kolejnej wojny kino jest już stałym i ważnym elementem wojennej propagandy. I nie jest to propaganda nieznośna, płytka, siermiężna. Wręcz przeciwnie. Jej siłę oddziaływania...
Ryszard Czarnecki
Wpływów niemieckich nie ma co demonizować, ale ich nie zauważać to naiwność. Po części wynikają one z oczywistego faktu, że Niemcy są po prostu najzamożniejszym państwem w UE. Po części jednak są one efektem tego, iż nasi zachodni sąsiedzi posiadają rozwinięty „instynkt państwowy”, który nakazuje im po prostu zabiegać o własny interes narodowy. Niemcy dawno wyzbyły się kompleksu II wojny światowej. Młodzi obywatele RFN – co pokazują badania przedstawione w ostatnim numerze „Der Spiegel” – w ogóle o tym nie myślą. Z tych samych badań, skądinąd, wynika coś, co przedtem nie istniało bądź było starannie skrywane: poczucie dumy z tego, że jest się Niemcem. Chyba po raz pierwszy spektakularnie ujawniło się to w czasie piłkarskich mistrzostw świata...

Pages