Numer 10 (80)/2012

Antoni Rybczyński
Rewolucja Miszy Jeśli wybory miały być testem dojrzałości gruzińskiej demokracji oraz intencji Saakaszwilego, to prezydent zdał go na szóstkę. Dziś wielu zagranicznych polityków i publicystów (także w Polsce) powinno przeprosić Saakaszwilego, z którego robiono „gruzińskiego Putina” i oskarżano, że dla utrzymania władzy gotów jest nie tylko fałszować wybory, lecz nawet rozlać krew. Cały ten czarny PR, stosowany zresztą od lat, okazał się fałszem. Przeciwnie, oddając część władzy opozycji w stylu wręcz anglosaskim, Saakaszwili postawił mocny akcent na zakończenie „postrewolucyjnej” epoki, w czasie której zbudował stabilną demokrację i wolnorynkową gospodarkę. Saakaszwili zamknął usta wszystkim krytykom, uznając porażkę jeszcze przed policzeniem wszystkich głosów i deklarując gotowość...
Piotr Lisiewicz
Pamięta Pani pierwsze spotkanie? Nie. Po prostu Przemek był. Ja weszłam jakoś w to środowisko, w kabaret „Pod Egidą”. Tam się pojawiła Osiecka. Jednocześnie były „Jabłonie” i Krzyś Zaleski w Teatrze Współczesnym [chodzi o musical „Niech no tylko zakwitną jabłonie” na podstawie scenariusza Zaleskiego i Osieckiej – przyp. red.]. Potem w Monachium poznałam Jacka Kaczmarskiego.  Zaczęłam też współpracować ze Zbigniewem Łapińskim. To się wszystko jakoś tak zapętliło. Robiłam piosenki do kabaretu z Przemkiem. Poza tym spotykaliśmy się towarzysko. Poza pracą. A potem mój mąż zaprzyjaźnił się z Przemkiem. To właśnie zaowocowało muzyką do „Zmienników”, czyli do dłuższej formy. Jaki był przy pracy? Był dokładny. Serio traktował to, co robi. Zazwyczaj mniej więcej namawialiśmy się,...
Magdalena Michalska
Pamięta Pani pierwsze spotkanie? Nie. Po prostu Przemek był. Ja weszłam jakoś w to środowisko, w kabaret „Pod Egidą”. Tam się pojawiła Osiecka. Jednocześnie były „Jabłonie” i Krzyś Zaleski w Teatrze Współczesnym [chodzi o musical „Niech no tylko zakwitną jabłonie” na podstawie scenariusza Zaleskiego i Osieckiej – przyp. red.]. Potem w Monachium poznałam Jacka Kaczmarskiego.  Zaczęłam też współpracować ze Zbigniewem Łapińskim. To się wszystko jakoś tak zapętliło. Robiłam piosenki do kabaretu z Przemkiem. Poza tym spotykaliśmy się towarzysko. Poza pracą. A potem mój mąż zaprzyjaźnił się z Przemkiem. To właśnie zaowocowało muzyką do „Zmienników”, czyli do dłuższej formy. Jaki był przy pracy? Był dokładny. Serio traktował to, co robi. Zazwyczaj mniej więcej namawialiśmy się,...
Dariusz Jarosiński
Kiedy jesienią 1941 r., po wybuchu wojny niemiecko-sowieckiej, udało się ojcu uwolnić z internowania, powrócili razem do Białohrudy. Tutaj ojciec nawiązał kontakt z emerytowanym płk. Szczepanem Ordyłowskim, również byłym legionistą, lekarzem, należącym do Związku Walki Zbrojnej. Wacław Karwowski został przyjęty do ZWZ, zaprzysiężony, przyjął ps. „Bury” i rozpoczął działalność konspiracyjną. Zgodnie z zaleceniami płk. Ordyłowskiego, a właściwie komendy ZWZ-AK, por. „Bury” zorganizował posterunek policji w Białohrudzie, przyjmując do niego wyłącznie miejscowych konspiratorów, zaprzysiężonych przez ZWZ. Chodziło o to, by ZWZ miał jak największy wpływ na to, co się dzieje w terenie – oczywiście był to posterunek policji niemieckiej. Było to zadanie trudne, wymagające od konspiratorów sporych...
Piotr Lisiewicz
„Kto koło roku 1905 i później konspirował i marzył w Zakopanem o zbrojnym, polskim czynie, interesował się samotnikiem w ziemistym habicie na Kalatówkach, bo wiedziano, że bił się w Powstaniu Styczniowym” – notował ksiądz Michalski. „Wrogowie narodowego bytu są prawdziwie straszni, bo są ukryci w tajnikach naszego ludzkiego serca” – pisał sam Brat Albert. A kardynał Karol Wojtyła stwierdzał: „Postać Brata Alberta musi być stale przypominana, rozumiana od nowa”. „W oparach dymu papierosowego i kolejnych lampek wina” Jedną z głównych ulic Monachium szła grupa młodych mężczyzn o egzotycznym wyglądzie. Przyglądali się przejeżdżającym karetom. Wtem jeden z nich włożył nogę pod koło najszykowniejszego z nadjeżdżających powozów. Wóz aż podskoczył, a ranny padł na ziemię i wił się z...

Pages