Numer 1 (107)/2015

Małgorzata Matuszak
Materia transplantologii dotyka najwrażliwszych obszarów człowieczeństwa – tajemnicy życia i śmierci. W  październiku ubiegłego roku na ekrany polskich kin wszedł film opowiadający historię Zbigniewa Religi i pierwszych przeszczepów serca w Polsce. W ciągu 2 miesięcy emisji „Bogów” obejrzały 2 mln widzów. Film odniósł sukces nie tylko komercyjny; dzięki niemu na nowo rozgorzały dyskusje na temat transplantologii – w środowisku lekarskim, w mediach, a także w polskich domach. Wydawało się wręcz, że obraz Łukasza Palkowskiego będzie miał na stan polskiej transplantologii wpływ lepszy – oby trwały i przekładający się na liczbę dokonywanych operacji – niż najlepiej przeprowadzona kampania społeczna. Bo transplantologia to gałąź medycyny, która...
Gdyby w znacznie szerszym zakresie wyprowadzić debatę obywatelską z łamów czasopism i z sal klubowych na rynki, place, ulice, mury, do centrów miast i osad, byłoby nierównie mniej fałszywych mów, rutynowych argumentów i pustych gestów. Nowy klimat społeczny sprzyjałby szybkiej modyfikacji poglądów i postaw ludzi, którzy z niewiedzy i bezradności ulegli alienacji czy mechanicznemu konformizmowi. Takie czynne inspirowanie obywatelskiego ożywienia to sensowna alternatywa wobec posępnego oczekiwania, aż zabrzmi złoty róg i otrąbi „polski Majdan” czy (daj Boże) Nowy Sierpień. A jednak się dzieje! Wielu obserwatorów polskiego życia publicznego (kiedyż to wyrażenie przestanie być dwuznaczne?) przywitało rok 2015 w minorowych nastrojach. Z...
Ryszard Czarnecki
Zaskoczę wszystkich: dziś ani słowa o Owsiaku! Może pozornie? Nie chcę porównywać autora hasła: „Róbta, co chceta” z wielkimi Polakami, którzy przez lata prowadzili olbrzymią działalność charytatywną – bez rozgłosu, z potrzeby rozumu i serca, nierzadko z własnych środków. Chcę tylko wspomnieć dwóch, którzy weszli do historii mojej rodziny: jeden do niej należał, drugi do niej chodził „po prośbie” o datki dla potrzebujących. Zacznę od tego drugiego, bo tak nakazuje chronologia. Gabriel Piotr Baudouin (Boduen), człowiek z francuskiego rodu, jeden z Polaków z wyboru, założył w Warszawie pierwszy sierociniec. Żył dla sierot. Kwestował dla nich, gdzie tylko się dało. Udał się także – z nieumówioną wizytą – do Otwocka, do posiadłości...
Piotr Lisiewicz
Oczywiście można zaprosić na Woodstock Janinę Paradowską w czerwonej garsonce i przekonywać, że to punkówa z irokezem na głowie i kolczykiem w nosie. Albo zawiesić nad sceną symbol pacyfizmu, a obok jako atrakcję sprowadzić czołgi. Tłumowi to może nie przeszkadzać, ale wkurzy każdego, kto jest wolny i myśli. A najbardziej właśnie tych, z których wolnościowych ideałów Owsiak robi konformistyczno-komercyjny rzyg. „Przyjeżdżajcie tutaj, a nie na jakieś wieśniackie, propagandowe koncerty na Woodstock. Tutaj trzeba przyjeżdżać, tam wiocha!” – tak Marek Piekarczyk z TSA, w koszulce z pacyfą, krzyczał w czasie jednego z ostatnich Festiwali im. Ryśka Riedla w Chorzowie. Dawny punkowiec: Owsiak to lizus systemu Co...
Dorota Kania
Jerzy Owsiak w telewizji pojawił się na przełomie lat 1989 i 1990 jako nowa, młodzieżowa gwiazda. Nikt wówczas nie zdawał sobie sprawy, że jest on mocno związany z PRL-em zarówno poprzez związki rodzinne, jak i pracę w firmie „Carpatia”, której właściciel – Jan Załuska – podpisał zobowiązanie do współpracy z komunistycznym wywiadem wojskowym, czyli Zarządem II Sztabu Generalnego. Jerzy Owsiak w „Carpatii” pracował tuż przed zaistnieniem w mediach, w których popularność zdobył młodzieżową pozą ze słynnym zawołaniem: „Róbta, co chceta”. W 1993 r. odbył się pierwszy finał akcji Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy. Owsiak z dnia na dzień stał się celebrytą, a rzesza jego fanów nawet nie przypuszczała, że ojciec ich idola – Zbigniew –...

Pages