Numer 1 (107)/2015

Bohdan Urbankowski
PIEŚŃ KONFEDERATÓW Przyjaciołom z KPN Stawam na placu na Boga rozkazy Na Jego sroższe niźli śmierć wezwanie I wiem, że choćbym padł po wiele razy Śmierć mnie nie złamie. Tyś Panie tarczą, Tyś nam i ostoją W Twym ręku klęska w Twoim i zwycięstwo Lecz daj nam Panie raczej umrzeć stojąc Niźli żyć klęcząc. Wzleciał nasz orzeł skrzydły skrwawionemi I lecieć musi choć bolą złamane Bo gdy upadnie – czeka go na ziemi W prochu pełzanie. Pisząc, czułem się tak, jak bohater dramatu Słowackiego – usłyszałem stukanie w okno i wiem, że muszę iść. Nie czułem się wybrany, raczej zmobilizowany. Tak samo czuli się moi przyjaciele, gdy śpiewaliśmy tę pieśń przy ognisku za domem Adama Słomki, w górach. Adam był szefem młodzieżówki KPN. Czas był ciężki, po ulicach chodziło...
Dariusz Jarosiński
Aby zrozumieć motywy postępowania takich żołnierzy, jak Hieronim Rogiński „Róg”, trzeba poznać historię ich rodzinnej ziemi. To nie przypadek, że na Podlasiu, ziemi łomżyńskiej, północnym Mazowszu silny był opór przeciwko sowieckiemu okupantowi, przeciwko komunistom. Na tych ziemiach ciągle żywa była tradycja powstania styczniowego – to ta historia pobudzała do walki. Nie bez znaczenia był też fakt, że bolszewicy, komuniści byli antychrystami, a mieszkańców tej ziemi oprócz umiłowania wolności wyróżniała głęboka religijność. Hieronim Rogiński chyba jako jedyny z polskich Żołnierzy Wyklętych urodził się w Nowym Jorku. Przyszedł na świat w 1911 r. Jego rodzice, Stanisław i Eufrozyna, pochodzący z ziemi łomżyńskiej, wyemigrowali do Ameryki „za chlebem”, ale...
W 1977 r. Bareja rozpoczął współpracę z KOR, aktywnie biorąc udział w konspiracji. Dopuszczenie „Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz” na ekrany kin przypłacił zawałem serca. Wojny z władzą nie mógł wygrać, lecz ośmieszał ją przy każdej okazji. Pod koniec czerwca 1977 r. w Warszawie  rozpoczęto zdjęcia do komedii „Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz”. Bareja i Tym mieli wspólną wizję komedii nasyconej satyrą obyczajową, społeczną i polityczną. Ekipa pracowała w Warszawie, Paryżu i Hajduszoboszlo (Węgry). W scenopisie „Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz” znajdziemy wiele ujęć, które zostały skrócone lub usunięte przez cenzurę, tracąc ironiczną wymowę. Ześwinione społeczeństwo Gdy Roman Ferde wynajął podnośnik od ekipy wieszającej...
Magdalena Michalska
Podczas Łódzkiej Wiosny Poetów jednym z przemawiających był Jan Bolesław Ożóg, który nachalnie propagował własną poezję. Na sali znajdowała się poetka Dorota Chróścielewska, a ci, którzy siedzieli obok niej, zarykiwali się ze śmiechu. Każdą natchnioną wypowiedź Ożoga przerabiała na fraszkę i puszczała w obieg. Wkrótce prawie wszyscy turlali się ze śmiechu. Powyższa anegdota, opowiedziana mi przez poetę Bohdana Urbankowskiego, świetnie obrazuje nieco złośliwą inteligencję, jaką obdarzona była Dorota Chróścielewska, jedna z najzdolniejszych polskich poetek współczesnych. Poetka, która – mimo profesjonalnego warsztatu literackiego oraz twórczości, jaką doceniali zarówno krytycy, jak i zwykli czytelnicy – dziś jest prawie zupełnie zapomniana. Mieszkanie przy...
Piotr Lisiewicz
W kancelarii lwowskiego adwokata Henryka Vogelfängera zadzwonił telefon. Znudzona sekretarka powtórzyła po raz kolejny, że pana mecenasa nie ma, bo zajmuje się poza kancelarią bardzo poważną sprawą. Sprawa rzeczywiście należała do takich, którymi żyła cała Polska. Adwokat, pod pseudonimem Tońko, odgrywał właśnie rolę „durnowatego pomidora” w dialogu ze swym przyjacielem Szczepkiem. „Ulubieńcy całej Polski” – tak pisał o Szczepku i Tońku w 1935 r. „Ilustrowany Kurier Codzienny”, opisując ich triumfalny objazd po kraju. Zaczęli go od drugiego końca Polski, czyli Gdyni. „Szczepko i Tońko izolowani dotychczas w studio pojęcia nie mieli, do jakiego stopnia są już popularni... zajechali, wysiedli z pociągu, a tu orkiestra, delegacje, kwiaty;...

Pages