42/2009 NGP

Małgorzata Matuszak
Jedność życia byłaby poprzez opowieść dana jako jedność postaci, bohatera tej opowieści, jedność postaci zaś – jako jedność narracji łączącej narodziny, życie i śmierć. Jednakże historia życia człowieka, chociaż ono samo rozciąga się między własnym początkiem a własnym końcem, nie zaczyna się wraz z jego narodzinami i nie kończy się wraz ze śmiercią, ale jest częścią historii rodziny, miasta, państwa. Jesteśmy zawsze już dłużnikami tych, dzięki którym jesteśmy tymi, którymi jesteśmy. Nasza opowieść dziedziczy przeszłość przodków i staje się częścią opowieści potomków. Sama też sięgać może tam, gdzie sięga pamięć. Opowiadamy wszak, ażeby nie zapomnieć, i o tyle, o ile pamiętamy, i tyle, ile pamiętamy. Pamięć prawdziwej opowieści jest zaś szczególnego rodzaju pamięcią. Jak jednak rozpoznać...
Marcin Wolski
Wyznam szczerze, jako nastolatek uwielbiający Dumasa z „Hrabią Monte Christo” i „Józefem Balsamo” na czele, niewiele czytałem literatury ambitnej. Mann mnie nudził, podobnie Dostojewski, jeśli już sięgałem po klasykę, to wolałem „Powiastki filozoficzne” Woltera, „Podróże Guliwera” czy świństewka Aretina. Wkurzali mnie bohaterowie Hemingwaya (zgadzam się tylko z jego opinią, że „Huckleberry Finn” Twaina to najlepsza powieść amerykańska) i dopiero odkrycie Steinbecka („Ulica nadbrzeżna”) oraz klimatów amerykańskiego południa z Caldwella i Faulknera sprawiło, że lubię powieść amerykańską do dziś. Lektury szkolne czytałem, ale naprawdę musiałem dorosnąć i cokolwiek przeżyć, żeby należycie rozsmakować się w „Panu Tadeuszu”, „Lalce”, „Popiołach”. „Kwiaty polskie” Tuwima trafiły na moją...
Dom dla żołnierzy Sprawą tych żołnierzy zainteresowało się poważnie dwóch ludzi w Polsce: pan Stanisław Gabriel Cichocki i ks. Jan Mikos. Pan Cichocki sam już przekroczył siedemdziesiątkę. O dalszych losach Armii Krajowej dowiedział się od pracujących na Wschodzie polskich księży. – Niektórzy nadal mieszkają w drewnianych chatkach gdzieś na skraju tajgi. Inni żyją w biedzie, w domach starców – opowiada. Nie zastanawiał się długo. Przekonał ks. Mikosa, który od kilkunastu lat prowadzi w Nowym Skoszynie schronisko dla najuboższych, żeby wybudować u stóp Gór Świętokrzyskich jeszcze jeden dom – z myślą o dawnych akowcach. Na temat „domu dla żołnierzy” pisałam w 2007 r., w lipcowym numerze „Niezależnej Gazety Polskiej”. Wtedy budowa była rozpoczęta. Dziś prawie ją zakończono. W dużej...
Józef Darski
Od razu rzuca się w oczy, że Jerzy Giedroyc dobierał ludzi i zmieniał linię polityczną bardzo elastycznie, nie trzymał się żadnych doktrynalnych dogmatów, żadnej ideologii, a tylko kryterium zysku politycznego, za który uważał to, co w danym międzynarodowym układzie politycznym wydaje się przybliżać niepodległość państwa polskiego i Europy Środkowo-Wschodniej, jako klucza do stabilizacji Europy. Neutralność czy współpraca 1947–1949 Po Jałcie w sposób naturalny zapanowało rozczarowanie Zachodem, a zwłaszcza Europą. Jerzy Stempowski zarzucał mu klęskę moralną, a Andrzej Bobkowski dodawał upadek intelektualny i społeczno-polityczny. Autor „Szkiców piórkiem”, przekonany o nieuchronności zwycięstwa komunizmu w Europie, przeniósł się do Gwatemali. W tej sytuacji w „Kulturze” rozpatrywano...
Jarosław Grzędowicz
XIX-wieczne przesądy żywieniowe Zdaniem niektórych uczonych oznaczenia na opakowaniach mogą zawierać błąd prowadzący do niedoszacowania zawartości kalorycznej niektórych produktów nawet do 25 proc. Według nich, by dbanie o liczbę kalorii miało sens, należałoby większość tabel zawartości energetycznej żywności obliczyć na nowo. Wszelkie tabelki i obliczenia dotyczące zawartości kalorycznej oparte są na systemie stworzonym przez amerykańskiego chemika Wilbura Olina Atwatera pod koniec XIX w. Obliczył on ilość energii zawartej w różnych pokarmach, spalając ich odważone próbki w kontrolowanych, identycznych warunkach i mierząc ilość wydzielonej w formie ciepła energii. Następnie musiał ustalić, ile z tej energii zostanie wchłonięte przez ciało. Atwater zdawał sobie sprawę, że żywność...

Pages