39/2009 NGP

Ryszard Czarnecki
Znalezisko gadżeciary W autokarze na trasie Siemiatycze–Bruksela, kilka lat temu znaleźli się młodzi ludzie z głową na karku: powiedzmy Marek i powiedzmy Krzysztof. Mieli smykałkę do interesów i zaplecze w stolicy Belgii w osobach kuzynów i przyjaciół, którzy funkcjonowali tam już od lat, co w przypadku ludzi z Podlasia nie dziwi. W Brukseli szybko założyli firmę sprzątającą biurowce. Firma zatrudniała Polaków – była więc tania i konkurencyjna, a ponadto miała wyłącznie białych pracowników, więc cieszyła się względami na rynku wśród właścicieli biurowców i rezydencji, oficjalnie deklarujących brak jakichkolwiek rasistowskich uprzedzeń. Gdy pojawiły się oznaki kryzysu, polska firma tylko na tym skorzystała: cięto koszty wynajmu i sprzątania, a nasi byli bardzo elastyczni. Weszli więc...
Jacek Kwieciński
W kraju narasta całkowicie namacalna groźba rządów monopolistycznej monopartii. Nie żadnych liberałów, lecz zamordystów. Nowej siły przewodniej, która bez ceregieli już zabrała się za zwalczanie wolności słowa, nauki, różnorodności poglądów. Działa w wyjątkowo sprzyjającej sobie atmosferze, bezczelnie, bezwzględnie. Ma za sobą instytucje p.o. sądów. Toteż żadne porównania z przeszłością, twierdzenia, że Polacy są niestali, szybko się nudzą itd. są nieaktualne. Mało sensowne jest też przymierzanie do tego stanu opozycji. Powinno się raczej protestować w imię wolności i prawa do nieskrępowanych opinii. Ale mimo konieczności bicia na alarm jest to sprawa lokalna. Podstawowym zagrożeniem jest opanowanie instytucji europejskich przez przywódców i wielbicieli antywolnościowego pokolenia ’...
Piotr Lisiewicz
Dwie porcje kalabraków „– Proszę zamówić dla nas dwie porcje kalabraków – takie żądanie stanowczym tonem złożył Eugeniusz Bodo siedzący za stołem wykwintnej restauracji razem z innym aktorem, Ludwikiem Lawińskim. – Co proszę? – spytał zaskoczony kelner. – Dwie porcje kalabraków – powtórzył Bodo. – A może by panowie wzięli coś z karty? – Nie będziemy wybierać z karty, skoro mamy apetyt na kalabraki” – upierał się Bodo. Zakłopotany kelner udał się po kucharza, kucharz po kierownika, ten zaś polecił kelnerowi poinformować jak najuprzejmiej gości, że kalabraków już zabrakło. Rozochoceni powodzeniem kawału aktorzy zamawiali nieistniejące kalabraki po całej Polsce i cieszyli się, widząc wygłupienie restauratorów. Aż pewnego dnia w Radomiu spotkała ich niespodzianka. Kelner po...
Marcin Wolski
W programach telewizyjnych bez przerwy pokazywano, jak regent na próbę dotyka glinianej amfory, a ta już złocistą polewą się pokrywa, pieniądze papierowe stają się złote, klepnięta w zadek niewolnica złociście kamienieje... Co więcej, proces odbywa się bez żadnego ryzyka. W kruszec przemienia tylko dotyk regenckich palców, więc i jeść może (złotą łyżką), i stąpać boso, i chędożyć bez przeszkód, byle bez trzymanki, jednakowoż na wszelki wypadek musi nosić złote rękawiczki, żeby przypadkiem nie stezauryzować dziecięcia czy kawałka pieczonego prosiaka. Co prawda, kilku ekonomistów ośmieliło się twierdzić, że zamiana papierowych euro na złote nie jest szczególnie korzystna, w dodatku nie wiadomo, kto zarabia na różnicach kursów, ale któż przejmowałby się takimi drobiazgami w epoce...
Paweł Zyzak
W niedawnym wydaniu „Antysalonu” (19 kwietnia), programu publicystycznego Rafała Ziemkiewicza, dziennikarka „Dziennika” Zuzanna Dąbrowska stwierdziła, iż Paweł Zyzak „nie jest sam jak ta lilia czysta i przejrzysta”, gdyż „kandydował na radnego z PiS-u”. Spróbuję zetrzeć się z pewnym wyrażonym przez Panią redaktor stwierdzeniem, lecz nie z nią samą, dlatego nie będę wyjaśniał, co oznacza, że należała do pewnej partii, była pracownikiem gabinetu ministra pewnego rządu i szefem działu w pewnej niezbyt wolnościowo kojarzącej się redakcji (bardzo łatwo to sprawdzić). W przeciwieństwie do niektórych publicystów i środowisk opiniotwórczych uważam, że udzielanie się młodzieży w życiu obywatelskim jest wartością, a nie obciążeniem. Swoje zdanie na ten temat wielokrotnie formułowałem na...

Pages