36/2009 NGP

Ryszard Czarnecki
Jeżeli więc dzisiaj patrzymy na mapę polityczną Europy przełomu pierwszej i drugiej dekady XXI w., trzeba dostrzegać przede wszystkim narody, bardziej niż struktury Unii Europejskiej, i wybitne jednostki, bardziej niż partie polityczne. Im większy kryzys instytucjonalny UE i im większy kryzys gospodarczy, tym wyraziściej na europejskim firmamencie świecą gwiazdy więcej niż jednego sezonu politycznego, w przeciwieństwie do licznych spadających meteorytów, czyli przejściowych, upadłych gwiazd. Oto przegląd państw i polityków Trójkąta Weimarskiego pod kątem wpływu na europejską rzeczywistość. NIEMCY Rząd „wielkiej koalicji” jest małżeństwem z rozsądku, z domowymi awanturami w tle i nieustającymi próbami zdominowania jednego partnera przez drugiego. Kanclerz Angela Merkel, choć nie...
Elżbieta Królikowska-Avis
Wielka Brytania należy do najbardziej liberalnych, a więc i najmocniej zsekularyzowanych krajów Europy. Dość powiedzieć, że na 60 mln obywateli jedynie 2 mln deklarują przynależność do Kościoła anglikańskiego, religii, jakby nie było, państwowej, której głową z tytułem Supreme Governor of the Church of England pozostaje Elżbieta II. Przywódca anglikanów arcybiskup Canterbury Rowan Williams oddaje liberałom barykadę po barykadzie i tak oględnie formułuje wypowiedzi dla mediów, że aż chce się powtórzyć dowcip, który krążył kiedyś na temat prof. Geremka, że „kiedy idzie po schodach, to nie wiadomo, czy wchodzi, czy schodzi”. Generalnie w ciągu ostatnich 20 lat Kościół anglikański „podążając za nowoczesnością” oraz „odpowiadając na oczekiwania postępowych wiernych”, wprowadzał kolejne...
Małgorzata Matuszak
Była też przyjaźń w tamtych czasach wyrazem swoistego kompromisu dwu sił: z jednej strony – dążenia do samowystarczalności i niezależności, z drugiej – pragnienia stowarzyszania się ludzi o podobnych poglądach, tym silniejszego, im mniej można polegać na innych relacjach. Na tle nieustannych walk, niepokojów kolonizacyjnych, toczących się wojen, by wytrwać w tych politycznych i społecznych zawirowaniach, musiał człowiek szukać oparcia w sobie bądź w tych, którym mógł ufać – przyjaciołach. Więź zobowiązuje. Przyjaźń między współobywatelami, bliższa temu, co niepisane, wiąże spontanicznie społeczeństwo w jedną polis, w ową wspólnotę szczególnego rodzaju – wspólnotę polityczną – i naturalnie przeciwdziała wzajemnej w niej wrogości. Pisze Arystoteles w tym miejscu o stasis. Grecy nazywali...
Maciej Parowski
Pierwszy był Daniel Olbrychski, aktor charyzmatyczny, sportowiec, wojownik, który wcielał się w dramatyczne postaci z narodowej mitologii, tak jak je zapisali Żeromski i Sienkiewicz, a filmowali Wajda i Hoffman. Takie wtedy było kino. Parę lat później „Zbyszek” przypadł Frankowi Trzeciakowi za rolę skazanego w 20-leciu międzywojennym za morderstwo bezrobotnego Malisza, bohatera w „Na wylot” Królikiewicza. Nie chodzi w tym o naśladowców Cybulskiego, to byłoby niewykonalne. Celem nagrody nie było stawianie pomników. Poszukiwano młodych artystów kina, którzy, tak jak kiedyś Cybulski, użyją swojej fizyczności, talentu i rzemiosła do nadania formy naszym marzeniom, snom, lękom, naszemu rozumieniu rzeczywistości i naszym dramatom. I to się nie zmieniało – zarówno wówczas, kiedy przyznawała...
Marek Klecel
Pasożytom społecznym mówimy: nie! W mitologizującej się już pamięci, wykorzystywanej zresztą politycznie, zaniknęła świadomość podstawowa: że postępująca ruina gospodarcza systemu komunistycznego została powstrzymana tylko dzięki zachodnim kredytom, żywność była reglamentowana już od połowy lat 70., a powszechna praca, często pozorna, należała nie do praw, lecz do obowiązków systemu, była również narzędziem przymusu, sankcją wobec różnych grup, które w taki czy inny sposób nie chciały się mu podporządkować. Zarazem ideologia systemu nie dopuszczała bezrobocia, zatrudnienie było więc często fikcyjne, pozorowane. W PRL krążyły więc zarówno hasła „odgórne”: „kto nie pracuje, ten nie je”, jak i oddolne: „czy się stoi, czy się leży, dwa tysiące się należy”. Kampanie propagandowe w „walce...

Pages