16/2007 NGP

Marcin Wolski
– ... śpią rycerze z minionej epoki, w rynsztunku pełnym... Od rydwanów bojowych po kusze maszynowe. I co pewien czas ich wielkouchy rzecznik budzi się, nasłuchuje i zapytuje: „Czy już czas?”, a ich wódz ociemniały satrapa herbu Ślepowron odpowiada: „Jeszcze nie, towarzysze, jeszcze nie!”. „Jak NIE, to NIE” wyzdycha rzecznik i nakrywa się gazetą lub czasopismem. – Legenda to ciekawa, ale nie widzę związku, co mają rycerze, w dodatku śpiący, do naszych bieżących perturbacji? – dziwił się Regent. – Zakłócają sygnał – wytłumaczył z dużą znajomością sprawy Inkwizytor, który w młodości uczęszczał ze dwa miesiące do technikum elektrotechnicznego. – Ich intensywne sny rzutują na utrudnienie procesów myślowych u naszych poddanych. W teatrum widzą nie to, co powinni, w operze słyszą nie...
Bohdan Urbankowski
Alienacja Narcyza Najwcześniej odnotowywaną przypadłością artystów był od zawsze narcyzm. Odrobina tego schorzenia dodawała im nawet pikanterii i pewności siebie. W czasach współczesnych przekroczyli jednak miarę. Zakochany w sobie, a gardzący masami artysta zaczął uważać za dzieło sztuki i siebie, i każdy swój wytwór; dotknięcie jego ręki decydowało o tym, co jest sztuką. Za uosobienie tej (i paru innych) alienacji można uznać francuskiego twórcę Marcela Duchampa (1887–1968) – „papieża” nowoczesnej sztuki. Zaczynał jako malarz spod znaku Cezanne’a i kubistów, przejściowo był dadaistą, w końcu doszedł do wniosku, że nie musi trzymać się żadnych reguł – cokolwiek zrobi, będzie sztuką. Decydują o tym nie jakieś obiektywne wartości – tych nie ma. „Wszystko jest sztuką, jeśli...
Zofia Komeda Trzcińska
Rozpoczęta po miesiącu od tego wydarzenia błyskawiczna akcja wysiedleńcza wymiotła Bieszczady jak niszczycielski huragan. W ciągu paru tygodni wywieziono 34 tys. osób pochodzenia ukraińskiego. Tylko część wysiedlanych zdołała załadować wozy. Podstawiano ciężarówki, brano siłą, opornych bito, zdarzały się egzekucje. Większość straciła cały dobytek, dorobek wielu pokoleń. W Polskę ruszyła wędrówka ludu, a wraz z nią ruszył Iwan Hawilej. Ruszył po raz drugi. Pierwsze „przenosiny” były rok wcześniej, z Bereżek – z 30-hektarowego gospodarstwa, które po wyznaczaniu nowych granic znalazło się „po tamtej stronie” – pod Lesko, do rodzinnej wsi żony. Nawet nie zdążył zasadzić, bo znowu musiał ruszyć w drogę. Tym razem na zawsze. Tygodnie wyczekiwań na bocznicach kolejowych, wokół bydlęce...
Jarosław Grzędowicz
Jeden procent czystej Problem z wodą polega jednak na tym, że, aby była pożyteczna dla naszego organizmu, musi być spożyta we względnie czystej chemicznie postaci. Tymczasem bardzo łatwo rozpuszcza w sobie rozmaite substancje – zarówno niezbędne dla nas sole mineralne, jak i związki, przyjmowania których na pewno należałoby uniknąć. Zdecydowana większość otaczającej nas wody nie nadaje się do spożycia. Aż 70,8 proc. H2O na naszej planecie to silnie zasolona woda oceaniczna. Stężenie soli (głównie chlorku sodu) w tej cieczy sprawia, że jej picie może w krótkim czasie wywołać tragiczne skutki. Woda jest w organizmie transporterem szkodliwych produktów przemiany materii. Dlatego dodatkowe spożywanie niezdrowej wody morskiej można by porównać z wywożeniem śmieci pociągiem już...
Skrajne warunki Niedawno rozpoczęła się rozprawa sądowa w tej sprawie. Telewizja w głównych wiadomościach nadała krótką relację z tego „wydarzenia”. Na nagraniu widać, że chłopcy do sądu przyszli w dresach i w bluzach z kapturami, kojarzonymi z subkulturą młodzieżowych gangów. Jawnie zamanifestowali butną pewność siebie. Taką samą, jaką pokazali, maltretując koleżankę. Każdy sędzia mający chociaż odrobinę przyzwoitości powinien w tej sytuacji ukarać oskarżonych grzywną za obrazę powagi sądu. Ale polskie sądy poważne nie są. Niewiele lepiej zaprezentowali się pedagodzy z gdańskiego gimnazjum, którzy przyszli na rozprawę. Indagowana nauczycielka powiedziała zgromadzonym w sądzie reporterom, że grono pedagogiczne przyszło do sądu po to, żeby dać wyraz wsparcia rodzicom i uczniom....

Pages