16/2007 NGP

Witold Gadowski
Jednak do umawianego przez pana londyńskiego spotkania z Litwinienką już nie doszło. Wtedy w Krakowie nikt z nas nie mógł przypuszczać, że koniec Saszy jest tak bliski. Oczywiście wiedzieliśmy, że rosyjskie służby podejmują starania, aby zamknąć mu usta. Jednak on zawsze wychodził z tych przygód obronną ręką. Był wyszkolony, bardzo sprawny fizycznie i piekielnie inteligentny. Kilkakrotnie podpalano mu londyńskie mieszkanie, ale zawsze potrafił je ugasić i zneutralizować wrzucone tam substancje. Na ulicy znakomicie rozpoznawał śledzących go morderców. Spotykał się zawsze w miejscach publicznych, zabezpieczył posiadane przez siebie dokumenty. Wiedział, jak gubić śledzących go agentów sowieckich specsłużb. Nie przewidział jednak, że zabije go dawny druh. Równie dobrze mógł dostrzegać...
Krystyna Grzybowska
Próba przeciwstawienia sobie dwóch wyzwolicieli spod faszystowskiego reżimu, Stanów Zjednoczonych i Związku Sowieckiego, nie dawała efektów. Niemcy zapomnieli o tym, co oznaczało dla 17 mln Niemców na wschodzie powstanie NRD i sowiecką okupację. Zapomnieli też o długu wdzięczności wobec amerykańskich żołnierzy, którzy ginęli w walce z hitlerowską armią. A może nie zapomnieli, tylko nie lubią być wdzięczni. I czują się upokorzeni. Co innego Rosja. Sowieckie łagry, w których zamęczono tysiące żołnierzy Wehrmachtu, rabunek i gwałty dokonywane przez żołnierzy Czerwonej Armii na niemieckich dziewczynkach, kobietach i staruszkach w zwycięskim marszu od Moskwy do Berlina zostały jakby zapomniane. I mało kto odważył się o nich mówić publicznie. Można by odnieść wrażenie, że Niemcy czują...
I jeśli na chwilę oderwiemy się od bieżacej polityki i spojrzymy na konsekwencje werdyktu Trybunału Konstytucyjnego, to musimy dojrzeć właśnie uniwersytet w X. Nie Auditorium Maximum Uniwersytetu Warszawskiego, nie zgromadzonych tam twórców III RP, ale właśnie miasto X. Leżące z daleka od centrum i wielkiej polityki. A jednak ważne, bo to tam przez kolejne lata utrzyma się patologiczna hierarchia, marni i źli ludzie u władzy, blokada awansu talentów. Tam polski podatnik będzie marnował swoje pieniądze przeznaczane na edukację, stamtąd wyjdzie młodzież niezdolna do podjęcia konkurencji w nowoczesnym biznesie, mediach, polityce. Dla „Gazety Wyborczej” i jej środowiska jest to dość oczywiste. Oni kochają ludzi zastraszonych, oni uwielbiają prowincjuszów z kompleksami przekonanych, że...
Kiedy ulegamy pokusie snucia prognoz, to nieuchronnie wpadamy w rozliczne pułapki. Pierwsza polega na tym, że puszczamy wodze fantazji. Skoro dziś stać nas na piłkarskie Euro 2012, to za pół wieku stać nas będzie na samodzielną organizację nie tylko olimpijskich igrzysk zimowych w Zakopanem, lecz nawet igrzysk letnich w Łodzi (to nagroda dla prezydenta Kropiwnickiego, który w udatny sposób zarządza tym miastem). Skoro dziś brakuje nam pieniędzy na szpitale, to za kilkadziesiąt lat każda dzielnica będzie mieć klinikę na poziomie rzymskiej Gemelli. Tak postępują optymiści, gdyż pesymiści, puszczając wodze fantazji, ściągają na głowy naszych następców całe serie nieszczęść, od skutków globalnego ocieplenia (koniec z nartami w Tatrach), aż po wojnę nuklearną wywołaną przez islamskich...
Maciej Rybiński
– Jak tak, to wcale jeść nie będę – odparł Brzęczysław i zamknął się w tajnym gabinecie. Ale ani myślał rezygnować. Postanowił na Rynek pójść i jajec sobie kupić tuzin. Przebrał się tedy, jak to wówczas we zwyczaju bywało za Incognito, tylnymi drzwiami się z pałacu wymknął, a horda tajnych halabardników za nim. Poszedł król na Rynek, a tam harmider i hałas straszny. Bałagan i bezhołowie. Baby się przekrzykują, kupcy za szaty klientów do swoich bud ciągną, kury gdaczą, kozy meczą i owce też. Dobra wszelkiego zaś pełno, że tylko ślinka z ust leci. Tu boczki jałowcem pachnące, tam salcesony uszate i kiełbasy błyszczące, masła śmietankowego bryły, kapusta w beczkach ukiszona z marchwią, śmietana gęsta, chleby i rogale rozmaite. Ryby w cebrzykach, sery w gomółkach, niektóre z kminem....

Pages