13/2007 NGP

Zofia Komeda Trzcińska
„A ty skąd?” – zdziwiona zapytałam po polsku. „Od Odessy” – odparł z uśmiechem. „Stepan Gajiwski, szczto ty mene nie poznajesz?” – dodał, śmiejąc się głośno. „Rodzice mnie małego od czerwonych uwieźli” – dodał już spokojnie. Gajiwski – to jak polski Gajewski! I ja tu chciałam takiemu człowiekowi dokuczać! „Boh Trojen lubi” – zawołałam do niego wzruszona i przy tych słowach obdarzyłam go trzema siarczystymi pocałunkami w oba policzki. Jak jest Ukraińcem, to zrozumie moją intencję. Te trzy pocałunki razem z pochwałą Trójcy Świętej to bardzo stara chrześcijańsko-ukraińska tradycja. Witali się tak zawsze nawet skłóceni sąsiedzi w dni Wielkiej Nocy, darując sobie wszystkie winy. Były to oznaki przyjaźni i miłości bliźniego. Znam to dobrze, ponieważ od urodzenia prawie do końca II wojny...
Tadeusz Płużański
„Był ranek. Pułkownika, który podpisywał zgody na widzenie, nie było. Siadam więc i czekam na niego, a tymczasem sekretarki, młode dziewczyny, krzątały się wśród akt. Czerwone teczki – kara śmierci, zielone – wszystko inne. Biorą te czerwone teczki i jedna z nich czyta nazwisko: Dekutowski Hieronim. »Jakie śmieszne imię« – mówi. A mnie serce zamarło – wiem, co znaczy czerwona teczka! A więc piszą na maszynie jakieś dane o tych skazanych, ale nic poza tym nie wiem – ani kiedy, ani gdzie te wyroki mają być wykonane”. Tak swoją wizytę w biurze przepustek na ul. Suchej w Warszawie wspominała Irena Siła-Nowicka, żona Władysława Siła-Nowickiego „Stefan”, powojennego politycznego przełożonego Dekutowskiego, inspektora WiN na Lubelszczyźnie. Z więziennego biura przepustek Irena Nowicka poszła...
To był duży teren, na którym można by wybudować małe osiedle. Zrujnowane budynki po dawnych biurach, hale fabryczne, hałdy gruzu, tuż obok wysypisko i skup złomu. W sumie w Fabryce przemieszkiwała jakaś setka ludzi, squatersi twierdzili, że nawet więcej. Oczywiście nie wszyscy naraz; po terenie rzadko kręciło się więcej niż 50 osób. Większość squatersów nie ma własnego miejsca, jest ciągle w podróży. Squat to przede wszystkim dom dla wielu ludzi tworzących tę różnorodną społeczność. Dom, gdzie każdy może znaleźć miejsce dla siebie Najbardziej zadbanym budynkiem, odgrodzonym od reszty świata kratami i parą drzwi, był Monar. To ludzie z Monaru uważali się za autentycznych squatersów, założycieli Fabryki – oni parę lat temu uporządkowali budynek i ustalili zasady wspólnego życia w...
Waldemar Łysiak
Jeden i drugi obiekt miały kolebki propagandowe – były prestiżowymi demonstracjami o charakterze ideologiczno–politycznym. W latach osiemdziesiątych XIX stulecia burżuazja francuska, ciągle jeszcze przeżywająca upokorzenie klęski sedańskiej, gorączkowo szukała symboli odrodzenia i możliwości zaprezentowania światu nowej francuskiej glorii. Okazję stwarzał tu projekt Wystawy Światowej w Paryżu, a symbolem nowej siły została Wieża Eiffla (1889). Wzbudziła furię licznych artystów tudzież intelektualistów Francji. Te gwiazdy sztuki i literatury nie protestowały wcześniej przeciwko konstrukcjom żelaznym i stalowym; gdy legendarny urbanista–„burzyciel” Haussmann ryczał do Baltarda projektującego nowoczesne Hale: „Du fer, du fer, rien que du fer!” („Żelaza, żelaza, samego żelaza!”) – nikt nie...

Pages