10/2006 NGP

Katarzyna Gójska-Hejke
Z tak rozumianą tolerancją ja także się utożsamiam. Jaki jest zatem drugi kontekst postrzegania tolerancji, o którym Pan wspomniał? W dzisiejszych czasach bardzo często odbiera się nam prawo do oceniania ludzkich działań pod względem moralnym. To zjawisko jest szczególnie jaskrawo widoczne w dyskusjach dotyczących homoseksualizmu. Jego krytyka nazywana jest nietolerancją. Jestem zdecydowanym przeciwnikiem dyskryminacji osób o skłonnościach homoseksualnych. Jednak odbieranie mi prawa do moralnej oceny ich życia uznaję za przejaw nietolerancji. Lansowaną wizję liberalnej tolerancji uważam za oszustwo – bo ta tolerancja, która pozbawia mnie prawa do mówienia, co jest dobre, a co złe, nie ma nic wspólnego z prawdziwą tolerancją. Jest jej prymitywnym zaprzeczeniem. Zmusza mnie do...
Trudne początki Pamiętamy tamten dzień, zresztą był wtedy w Sejmie chyba cały polityczny świat. Wszyscy widzieli na twarzach państwa Kwaśniewskich to zdziwienie, ten szok – komuż oto przychodzi im przekazywać władzę... I tę niepewną radość państwa Kaczyńskich, tę myśl – a więc to nie sen? Świąteczna atmosfera skutecznie hamowała jednak emocje, skłaniała do unikania zwady. Ale tej lawiny nie dało się zatrzymać. Już wkrótce w Kaczyńskich, tych w Pałacu Prezydenckim i tego w siedzibie Prawa i Sprawiedliwości, zaczęto rzucać kamieniami. Malutkimi jak jajka i wielkimi jak łby lwów przed siedzibą prezydenta. Dzień po dniu, od „Wydarzeń” po „Fakty”, od „Wyborczej” po „Die Tageszeitung”. Żartobliwie i poważnie. W „Szkle kontaktowym” w TVN 24 i w szokujących lekceważeniem polskiej racji stanu...
Waldemar Łysiak
Tekst, jaki właśnie Państwo czytacie, to swoisty list do tych moich Czytelników, którzy wypytują mnie listownie o tematyczne (merytoryczne i kierunkowe) bądź warsztatowe problemy, kwestie czy niuanse mojego pisarstwa. Dlaczego to, a nie tamto, dlaczego tak, a nie inaczej, skąd taka, a nie inna maniera, takie obszary, takie gry, takie chwyty? Zbliża się Gwiazdka, więc postanowiłem dać gwiazdkowy prezent tym korespondentom –– odpowiedzieć ciekawskim, których interesuje pisarskie terytorium i pisarska maszyneria Łysiaka. Nocą wigilijną nawet zwierzęta mówią ludzkim głosem, tedy trudno się dziwić, że odpisuje Wam facet, który rytualnie vel regulaminowo nie odpisuje nigdy i nikomu. Chcąc się przedstawić jako człowiek pióra, musiałbym użyć czterech terminów branżowych: jestem „beletrystą” (...
Leszek Misiak
Niekorzystne umowy W 1993 r. ówczesny minister zdrowia Andrzej Wojtyła zdecydował, że MZ wycofało się z projektu budowy fabryki przetwórstwa osocza polsko-francuskiej spółki Biofarm International, w której Skarb Państwa miał 49 proc. udziałów. Minister, w imieniu resortu IHiT, podpisał za to umowę na przetwórstwo osocza ze Szwajcarami. Przedłużano ją aż do ubiegłego roku. Dziś Wojtyła, obecnie główny inspektor sanitarny, mówi, że podjął taką decyzję, bo powiedziano mu, że fabryka nie będzie rentowna. Tylko w latach 2001-2005 za pozyskanie i przerobienie w Szwajcarii ponad 560 tys. litrów osocza Skarb Państwa zapłacił około 409 mln zł, a w zamian otrzymaliśmy produkty o wartości 211 mln zł (strata: 198 mln zł). Co więcej, odbieraliśmy tylko część najcenniejszego produktu...
Piotr Lisiewicz
Dla Wittlina kłopoty nie były w życiu niczym nowym. Wspominał: „Jak gawrosz stanowił niegdyś typowy okaz ludzkiej fauny Paryża, tak najpospolitszym przedstawicielem człowieczej fauny Lwowa jest dziecko ulicy, znane w całym cywilizowanym i niecywilizowanym świecie pod madziarską nazwą batiara”. Lwowski batiar bywał jednak nietypowy: „Mylne wszakże byłoby mniemanie, że każdy batiar jest dzieckiem ulicy, a za ojca ma rynsztok. Batiary rodziły się również w patrycjuszowskich pałacach, a często w szlacheckich dworach. Niejeden z nich później trząsł parlamentem wiedeńskim lub chadzał w profesorskiej todze, pobrzękując dziekańskim, ba, nawet rektorskim łańcuchem, a nie – kajdankami”. Przyszły pisarz jako dziecko „słabowite” nie odpowiadał w pełni wizerunkowi łobuza, jednak początki jego...

Pages