Papkultura

Marcin Wolski
Nie jest też wynalazkiem czasów najnowszych „czarny PR”, o czym mogą się przekonać obserwujący swych potomnych z zaświatów: Herod, Neron, Ryszard III Garbus czy generał Franco, że o papieżu Piusie XII (heroiczne zabiegi ratowania Żydów nie uchroniły go przed doczepieniem mu łatki „papieża nazistów”) nie wspomnę. Nawet to, co dziś nazywamy make-upem, czyli charakteryzatorski retusz, nie narodziło się wraz z telewizją i słynną debatą Kennedy–Nixon, w której ten ostatni nie dał się upudrować, spocił się na wizji i przerżnął wybory. Cezar chętnie dawał się portretować w wieńcu z racji łysiny, słynny kapelusz napoleoński miał podwyższać cesarza Francuzów, a Ludwik XIX po spektakularnym zabiegu dentystycznym przeprowadzonym przez kowala, pokazywał się wyłącznie z jednego profilu, nie chcąc...
Marcin Wolski
Jak doszło do tego, że ekologizm, nowa świecka religia, ogłupiła miliony i skłania dziś bogate kraje do wydawania miliardów, np. celem redukcji CO2 - mimo że nie ma pewności, czy coś takiego jak globalne ocieplenie w ogóle istnieje i czymkolwiek grozi? Nie słychać o rachunku kosztów, za które można by zapewne ożywić pustynię, tworząc sztuczne morza wewnątrz Afryki czy przeprowadzić proces przesiedlenia Obcych z Europy do krajów pochodzenia, zanim tę Europę zniszczą. Można się zgodzić częściowo z niedawno zmarłym pisarzem Michaelem Crichtonem, który w swej znakomitej powieści „Państwo Strachu” twierdzi, że rozniecenie ekologicznych lęków jest efektem końca zimnej wojny i naturalną potrzebą rządzących posiadania straszaka na rządzonych. Jeśli tak było, to racjonalność tej metody dawno się...
Marcin Wolski
Kiedy nastąpiło owo rozwidlenie między górą a dołem? Mozart był dla wszystkich, Sienkiewicz też, podobnie rzecz się miała z gotyckimi freskami – hołota oglądała obrazki niczym komiks, ludzie uczeni analizowali ich przesłanie intelektualne. Czy stało się to wówczas, kiedy ogłoszono hasło sztuki dla sztuki? Czy kiedy między malarza a nabywcę weszli marszand i krytyk, decydujący, co MUSI się podobać? A może wtedy, gdy mecenat z rąk „księcia” przeszedł w gestię anonimowych ciał, których mądrość zbiorowa przeważnie bywa nie sumą, a różnicą intelektu poszczególnych uczestników? Można wymienić jeszcze kilka hipotez – detronizacja Cywilizacji Białego Człowieka, emancypacja kobiet, o wiele bardziej podatnych na manipulację, łatwiej dających się łapać na blichtr eksperymentu i uwodzenie...
Marcin Wolski
Czego nie zobaczymy w Sali Multikina I tu zaczyna się kłopot. O ile w sensie technicznym czy nawet pomysłowym osiągnięte zostały realizacyjne szczyty, myślowa zawartość jest poniżej morałów baśni braci Grimm. Katastrofa jest przeważnie dziełem ślepego losu, a jej bezpośrednim sprawcą – planetoida, która wypadła ze swej trajektorii, nagła aktywność Słońca niszcząca życie na naszej planecie lub najnowszy straszak – zmiana biegunów magnetycznych Ziemi. Niekiedy sprawcą nieszczęścia bywa wirus, który wydostał się z laboratorium, albo komputerowa sieć, która wyrwała się spod ludzkiej kontroli i zamierza zlikwidować kłopotliwych białkowców albo pasożytować na nich (jak w „Matrixie”). Wszystkie te klęski mają charakter niezawiniony. Co najwyżej można obciążyć odpowiedzialnością...
Marcin Wolski
A przecież, jeśli wierzę, że nie ma zbawiania bez Chrystusa, to poniechanie głoszenia tej prawdy bliźnim stanowi czysty egoizm, porównywalny z likwidacją tabliczek ostrzegających przed kąpielą w zdradliwej rzece czy informujących na puszce transformatorowej „Baczność, wysokie napięcie!”. I żeby było jasne – misjonarski zapał nie oznacza wcale braku szacunku wobec Innych. Nie moja wina, że wychowałem się w wierze katolickiej, a mój partner w rozmowie jest na przykład muzułmaninem, buddystą czy animistą. Co więcej, uważam, że jeśli on ze swej strony próbuje nawracać mnie na swoją wiarę (byle nie ogniem i mieczem), też zachowuje się w porządku wobec kanonów swojej religii. Przy okazji chciałbym nieśmiało zwrócić uwagę na coś, co nazwałbym elementarnymi obowiązkami gościa. Przy całym...

Pages