Loża Oldboya

Jacek Kwieciński
Mało w życiu osiągnąłem, niczym się nie odznaczyłem, ale jestem swej rodzinie niesłychanie wdzięczny. Mamie, dziadkom – za ideały, jakie pozostawili po sobie (idąc na prawie 11 lat do więzienia – Ojciec). To dzięki nim nikt i nic nie zdołało mnie wytresować, nigdy nie zmieniłem poglądów, żadnych „przełomów” przechodzić nie musiałem. Sam wobec siebie zachowałem twarz. Tylko tyle. Ale warto było. Cena, jaką zapłaciłem – życie jakby obok rzeczywistości, nawet niestaranie się, by robić jakąś karierę, zmarnowane możliwości – ma dla mnie znaczenie wtórne. Takie były warunki, tak było trzeba. Wierność sobie była zawsze dla mnie wartością samą w sobie, wartą każdej ceny. Zapłaciło ją bardzo wielu Polaków.  Rodzice Chyba me najwcześniejsze w ogóle wspomnienie wiąże się z jakimś krótkim...
Jacek Kwieciński
Społeczeństwo aktywne Jeden z amerykańskich autorów stwierdza, że o wyniku tamtejszych wyborów w 2004 r. zadecydował ogromny, wielomilionowy, oddolny ruch zwykłych ludzi, którzy bezinteresownie kierowani siłą własnych przekonań, włączyli się w proces polityczny. Przed wyborami powstała wielka armia ochotnicza. Wydawałoby się, że samozwańcze elity, operujące bez ustanku hasłami typu: „Władza dla ludu” („Power to the People”), powinny być tą masową aktywnością obywatelską zachwycone. Ale czemuś nie były. Przeciwnie, jej efekty bardzo im się nie spodobały, wywołały histerię, wręcz oburzenie. I lawinę rozważań na temat skąd się wzięła taka niesforność. Jakiś czas temu nie skrywający swych sympatii czytelnik napisał mi o polskich wyborach roku 2005: „Podstawową przyczyną sukcesu był,...
Jacek Kwieciński
Pierwsza ma formę oporu stawianego jeszcze (na szczęście) zakusom budowniczych nowej utopii politycznej, którzy choć poczynili już wiele szkód, niestrudzenie dążą do ich zmaksymalizowania. Czują się oni w obowiązku „wyzwolić” już nie proletariat, ale zgoła wszystkich, wszędzie. Obalić tradycyjny porządek z jego elementarnymi normami i stworzyć tym razem już absolutnie idealny świat. Batalia druga to wstępne potyczki w obronnej bitwie cywilizacyjnej z agresywnym, zaborczym islamem. Każdy upływający dzień wskazuje, że owo zderzenie cywilizacyjne jest nieuchronne. Znaczenia tego, jak się ta batalia rozstrzygnie dla nieprzygotowanego nań Zachodu, a więc i dla nas, nie trzeba specjalnie podkreślać. Jest oczywiste. Wszystko to ma miejsce w trakcie gigantycznej rewolucji technologiczno-...

Pages