Idee

Mateusz Matyszkowicz
Kompleks Po pierwsze, kompleks. Owo zrzędzenie intelektualisty, że jest częścią bezużytecznej kasty. Sam motyw jest bardzo stary. Z całą pewnością można odnosić go do fragmentu z Francisa Bacona, w którym pisze on o filozofach-intelektualistach – używa nawet pojęcia „intellectuals” – którzy odwracają się od rzeczywistości, kierując swój wzrok ku Niebiosom. Klasa próżniacza, która odwodzi ludzi od nauki, jedynej siły mogącej w sposób istotny zmienić świat i przybliżyć nas do ziszczenia się utopii. Innymi słowy, w swoim przywiązaniu do sennych złudzeń opóźniają oni realizację prawdziwych marzeń. Te złorzeczenia Bacona uderzają przede wszystkim w model intelektualisty, który odziedziczyliśmy po Arystotelesie. Ten nad wyraz trzeźwo myślący człowiek na samym szczycie wiedzy umieścił...
Anna Woźniak
Chesterton dokonuje tu freudowskiej obserwacji, sugerując, że wypowiedź ważna jest niekoniecznie ze względu na swoją treść, ale ze względu na to, co owa treść mówi o stanie psychiki autora oraz odbiorcy tej treści. Podobnej analizie, poza literaturą, mogą więc zostać poddane wszelkie oświadczenia dokonane na forum publicznym. Z tego względu kiepskie wypowiedzi publiczne, przesiąknięte na wskroś cynizmem i moralnym nihilizmem, dają możliwości analizy bardziej interesującej niż wypowiedzi moralnie ukształtowane i inteligentne (przy czym treściowo te drugie są bezspornie cenniejsze). Niestety, to te pierwsze stały się chlebem powszednim polskiej sceny politycznej i medialnej. Cynizm a humor Dla zrozumienia natury cynizmu warto dostrzec, co odróżnia go od humoru i satyry, które w naszym...
Andrzej Waśko
Jak dotąd trzydziestolatkowie nie zaznaczyli jeszcze samodzielnego istnienia w polityce. Nie mają swoich organizacji, zbiorowo trzymają się z daleka od partii politycznych i głębszego zaangażowania w życie społeczne. Przeciętni trzydziestolatkowie rozwinęli swoistą, im tylko właściwą sztukę mimikry. Ukrywają własne poglądy, jeśli w ogóle je mają, w razie potrzeby zastrzegają, że polityka ich nie interesuje i że są kompletnie niezależni od jakichkolwiek partii czy ideologii. Starsi ich wieku mieli swoją „Solidarność” i NZS, pokolenie lat 80. Federację Młodzieży Walczącej i Ligę Republikańską. Dzieci III RP nie mają nic podobnego. Ale robią wrażenie, że są z tego dumne. Chwalą się swoim niezaangażowaniem politycznym w rozmowach – prywatnych – bo w inne się z zasady nie wdają, żeby sobie nie...
Mateusz Matyszkowicz
Mit Polaka Ma ono kilka odmian, wersji czy też odcieni. Pierwsza wersja łączy polską niechęć do państwa z anarchistycznymi skłonnościami rodem z I RP. Liberum veto, sobiepaństwo i warcholstwo – te cechy mają charakteryzować potomków sławnych sarmatów. Mając takie upodobania, nie można stworzyć sprawnego państwa, które potrzebuje narzuconego od góry porządku, światłych idei i rozumnych władców. Zgodnie z tą narracją zachodnie państwa osiągnęły polityczną stabilność i dobrobyt dzięki poskromieniu szkodliwego partykularyzmu. Polska zaś nie stanowiła nigdy spójnego organizmu, wzajemnie uporządkowanych części, którym cel nadaje jedna głowa. Krytycy polskości dodają do tego zestawu wrodzoną ponoć naszemu narodowi inklinację do wszczynania kłótni i awantur. Tutaj nie da się znaleźć...
Anna Woźniak
Prywatyzacja moralności Ewolucję, jaka nastąpiła w naszym myśleniu w ciągu kilku ostatnich stuleci, opisuje Kurt Danziger w książce „Naming the Mind”. Wyjaśnia, że w średniowieczu rozum nie był zaledwie atrybutem jednostki, ale postrzegano go jako jej łącznik ze światem i kosmosem będącymi miejscem rządów boskiego porządku moralnego, który obiektywnie służył przetrwaniu i dobru człowieka. Wolność jednostki polegała na możliwości wyboru uczestnictwa w owym boskim porządku poprzez kontrolowanie swoich prywatnych instynktów. Ważnym elementem tego mechanizmu była wola, która, podążając za rozumem, kierowała decyzjami człowieka zgodnie z konkretnym prawem moralnym. Tak rozumiana relacja między jednostką, jej myśleniem i światem zewnętrznym uległa radykalnej zmianie w okresie oświecenia....

Pages