Idee

Ryszard Czarnecki
Kolejne rządy – poza w pewnym stopniu okresem lat 1997–1999 – milcząco przyznawały, że Polska musi być petentem głównych państw UE i Waszyngtonu, bo „inaczej się nie da”. Uprawiano politykę bezalternatywną: kolejne ekipy były (z wyjątkiem wspomnianym już wyżej) wygodne dla naszych zachodnich partnerów, gdyż nie sprawiały kłopotów w negocjacjach – chwalono je więc w zagranicznych mediach, cytowanych następnie przez media polskie. Dziś od tej epoki dzielą nas lata świetlne. Rzeczpospolita zdała sobie sprawę ze swej potencjalnej siły. Jesteśmy szóstym pod względem demograficznym krajem UE, największym państwem „nowej Unii” i jednym z najmłodszych społeczeństw w Europie. Dewiza sprzed półtora wieku Brytyjski XIX-wieczny mąż stanu, lord Palmerston, mawiał, że Wielka Brytania nie ma...
Mateusz Matyszkowicz
Przywołanie władzy W tej zdumiewającej retoryce wszystko jest rosyjskie. Zwłaszcza bezczelne połączenie łagodności z siłą. W kraju, w którym władcy byli prawie zawsze satrapami, istniał mit przywołania władzy. Pokojowo nastawione plemiona ruskie nie chciały rządzić, przywołały więc władców z zewnątrz, Rurykowiczów. Ten mit przywołania władzy i odżegnywania się od wszelkiej przemocy przez samych Rusinów należy do stałych elementów rosyjskiej duszy. Zupełnie inaczej Rosję postrzegał Zachód. Nie miał on wątpliwości co do dzikości Rosjan. Nie stanowiło to jednak przeszkody dla fascynacji tym wschodnim krajem. Przeciwnie, owa fascynacja karmiła się rosyjskim nieokrzesaniem. Emil Cioran nie był osamotniony w przekonaniu, że Rosja to kraj młody, do którego należy przyszłość. Cóż z tego, że...

Pages