Bogusław Dopart

Tegoroczne kampanie wyborcze postawiły drużynę Jarosława Kaczyńskiego w niezwykle korzystnym świetle, a kierownictwo partii podjęło też wiele śmiałych, fortunnych, perspektywicznych decyzji personalnych. W ciągu mijającego roku zwolennicy Prawa i Sprawiedliwości stali się najliczniejszą częścią aktywnego elektoratu i według wszelkiego prawdopodobieństwa rozstrzygnęli ostatnie wybory na korzyść partii Jarosława Kaczyńskiego. Gdy szykował się ten pierwszy od dziewięciu lat jednoznaczny sukces wyborczy, ze środowisk opiniotwórczych, przyjaznych partii Jarosława Kaczyńskiego, posypały się głosy niepokoju, natarczywe ostrzeżenia i umiarkowane przestrogi. Co to oznacza? Jeśli jest tak źle, to dlaczego jest tak dobrze? Czy głosy krytyczne wyrażają wzrost nadziei...
Niby bardzo korzystny dla władzy rozwój sytuacji – bo to i epokowy sukces „króla Europy”, i w miarę udany przebieg sukcesji władzy – to w istocie pyrrusowe zwycięstwo. Żaden problem społeczny, gospodarczy, nawet polityczny nie został rozwiązany. Raczej wprost przeciwnie. Siła oddziaływania opery mydlanej pt., powiedzmy, „Mocna baba o złotym sercu” będzie jednak znacznie mniejsza niż pełnego złotych miraży serialu „Moda na sukces”. Operacja zmiany premiera ma długotrwałe, choć niegłębokie konsekwencje. Została ona przygotowana bardzo starannie (nie łudźmy się, że polegała na improwizacji i efektach „z ostatniej chwili”). Jednak System chyba nie żywi zbyt mocnej wiary w możliwości swej obecnej wybranki i jest już o krok dalej w działaniach na rzecz...
Realna opozycja tkwi bez końca w politycznym czyśćcu. Niemożność przejęcia przez nią władzy w trybie normalnej praktyki demokratycznej, mimo oczywistych frustracji Polaków, to problem wciąż dyskutowany. Niepowodzenia wyborcze można i należy wyjaśniać, opierając się na realiach systemowych praktyki politycznej w Polsce, ale nie można usprawiedliwiać iluzji i zaniechań. Wolałbym uniknąć przykrego nieporozumienia. Od razu wyjaśniam, że tezą tego szkicu nie jest brak politycznego profesjonalizmu w Prawie i Sprawiedliwości. Próbuję pokrótce przemyśleć problem: dlaczego od lat spotyka realną opozycję szereg niepowodzeń w zabiegach o władzę, chociaż dość oczywiste wydaje się, że to właśnie politycy ze stronnictwa przemian są lepiej niż ośrodki...
Gdyby wszystko szło zwyczajnym trybem, po majowych wyborach do Parlamentu Europejskiego debata polityczna w Polsce przycichałaby stopniowo – aż do momentu przejścia w stan wakacyjnej nieważkości. Jednak od początku tego roku nic nie dzieje się jak zazwyczaj. Najpierw z powodu kijowskiego Majdanu. Kijów W polskiej pamięci ożywił on obraz zbiorowego oporu przeciw władzy realizującej cele sprzeczne z interesami społeczeństwa i całkowicie lekceważącej wolę obywatelską. Majdan był odbierany u nas – wśród ludzi, którym trudno pogodzić się z antyobywatelskim charakterem rządów Platformy Obywatelskiej – trochę jak tzw. doświadczenie zastępcze: to, co tam się działo, w pewien sposób miało miejsce i u nas; to, co im się udało, było jakby...
Hasło „wiosna nasza” kilkakrotnie już okazało się pozycją z katalogu pobożnych życzeń, bo też nie wyraża ono nic więcej niż potoczną wiarę w konieczność historyczną, prowadzącą poprzez kryzys społeczno-ekonomiczny do wielkiego zwrotu politycznego. Tymczasem żaden taki automatyzm nie istnieje. Pole manewru do systemowej zmiany może otworzyć nie kryzys Systemu, lecz suwerenna inicjatywa polityczno-obywatelska. Od kilku miesięcy po prawej (opozycyjnej) stronie politycznej panuje wyjątkowo gorący klimat. Nie jest to nic nowego. Po prawej (autentycznie opozycyjnej) stronie sceny polityczni melomani od dawna nie słyszeli „Czterech pór roku”; tu krótki sezon letni zwykle przechodzi w zimę i na odwrót. Wiosna, lato i jesień, ostatni regularny cykl, to był krótki okres...

Pages