Numer 6 (52)/2010

Olga Doleśniak-Harczuk
W zeszłym roku na wystawie sklepowej w Monachium pojawił się manekin w stroju Benedykta XVI, na podłodze porozrzucano prezerwatywy i lalki bobasy. Niedawno na okładce pewnego czasopisma w bluźnierczy sposób przedstawiono Chrystusa na krzyżu. Czy niemieckich katolików wolno bezkarnie obrażać? Niestety, tak to wygląda. Bluźnierstwa wobec Żydów i muzułmanów wywołałyby falę oburzenia, dlatego nikt się na to nie waży. Pamiętamy przecież ogólnoświatowe demonstracje w związku z publikacją karykatur Mahometa w duńskiej prasie. Natomiast znieważanie chrześcijan i osoby Chrystusa w mediach i w sztuce uchodzi na sucho. Skargi sądowe nie przynoszą żadnego efektu, bo dla wymiaru sprawiedliwości „wolność słowa” stoi ponad ochroną symboli religijnych. Widzę w tym zjawisku proces samounicestwienia...
Olga Doleśniak-Harczuk
Holenderski tygiel Holandia jednym kojarzy się z tulipanami i Janem Vermeerem, innym z eutanazją i marihuaną. Kraj ultratolerancji, poligon eksperymentów obyczajowych. Myśl o islamie pojawia się w dalszej kolejności, muzułmanie nie są w Europie Zachodniej żadnym novum. Otulona w chusty i płaszcze muzułmanka (najmocniej przemawiający do europejskiej wrażliwości symbol islamu) to nieodłączny element pejzaży zachodnich metropolii. W Holandii żyje około miliona wyznawców islamu, jeszcze 100 lat temu ich liczbę szacowano na 50 osób. Duży skok, ale i czasy się zmieniły. Dziś blisko 60 proc. młodych mieszkańców Rotterdamu wywodzi się z rodzin imigranckich. Na parę rdzennych Holendrów przypada 1,6 dziecka, w przypadku muzułmanów jest to 2,8 proc. Zachwianie demograficznej proporcji między...
Ryszard Czarnecki
W Europie demokrację knebluje się finezyjnie i w rękawiczkach. We Francji o linii politycznej tamtejszych gazet i czasopism nieraz wprost decydują nie tyle dziennikarze z ich politycznymi sympatiami czy partie, ale… ogłoszeniodawcy - a więc wielkie, czasem międzynarodowe, ale głównie francuskie koncerny, których właściciele czy szefowie nie chcą czytać niewygodnych artykułów czy tolerować promocji ekonomiczno-politycznej konkurencji. Skądinąd mitem jest lansowana w Polsce teza, że biznes nie ma narodowości i że np. właściciele mediów nie wywierają politycznego nacisku na to, co piszą należące do nich gazety wydawane w krajach innych niż te, w których znajdują się macierzyste siedziby ich koncernów. Proszę na przykład prześledzić artykuły o Gazociągu Północnym - tej egzemplifikacji...
Piotr Lisiewicz
Wygnane z Poznania Leokadia Halama urodziła się 20 lipca 1911 r. w Czerwińsku nad Wisłą. „Urodziłam się o dwunastej w nocy po przedstawieniu, w którym mama jeszcze tańczyła” - pisała. Jej matka, Marta Cegielska, była poznanianką. Jak pisze Halama, uciekła ona z domu razem ze swą... ciotką, Ludwiką Cegielską, która ukończyła Szkołę Baletową Teatru Wielkiego w Warszawie. Po to, żeby tańczyć. To było u nich rodzinne. W autobiograficznej książce „Moje nogi i ja”, opracowanej przez Teresę Krzemień, z której czerpię jej wypowiedzi, wyliczała: „matka tancerka, cztery córki tancerki, dwaj zięciowie tancerze i choreografowie, wnuczka (córka Zizi i Parnella) tancerka i profesorka tańca – wreszcie i moja wnuczka, Melody, zapowiadająca się na zdolną tancerkę. Bagatela! Cztery pokolenia”....
Jacek Kwieciński
Wbrew nadziejom niektórych przeżyliśmy skrajnie stronniczą nawałnicę, nie tylko medialną. W ciągu następnych dwóch tygodni nastąpi z pewnością jej natężenie. Pycha rządzących, sama w sobie, wskazuje na to, z kim mamy do czynienia. Nie mówiąc już o jej licznych służalcach (pozujących na neutralność). O II turze i czasie ją poprzedzającym będę mógł pomówić spokojniej, konkretniej i mam nadzieję nieco mniej stereotypowo, ale niestety już nie w tym miejscu. Przypominam, że mamy też za pasem wybory parlamentarne. A chyba gołym okiem widać teraz, iż hasło: „trzeba, należy walczyć i wierzyć” nie było i nie jest pustym sloganem. Bóg da, a jeszcze nie dopuścimy, prędzej czy później, do pełnej monopolizacji życia polityczno-społecznego właśnie przez tę partię, w której wydaniu byłoby to...

Pages