Numer 4 (372)/2008 NP

Jego marzenia zderzyły się z twardą rzeczywistością i niebawem dostępujący inauguracji (stanie się to na stopniach Kapitolu 20 stycznia) prezydent zdał sobie sprawę, że dużo łatwiej jest złożyć obietnice zmian, niż rzeczywiście ich dokonać, przestrzegając demokratycznych reguł. Uważny obserwator dokonywanych przez Obamę nominacji do rządu i organizacji współpracujących z administracją szybko dojdzie do wniosku, że w styczniu rozpocznie się trzecia kadencja Billa Clintona, a nie pierwsza Baracka Obamy. Prezydent-elekt powynajdywał zapomniane dawno postaci z lat dziewięćdziesiątych i powołał na nowo do życia zaufanych ludzi Clintona, a z jego żony uczynił sekretarza stanu. Jak długo ten związek przetrwa, wie chyba tylko niebo. Oczywiste jest, że współpraca  Hillary – Barac nie będzie...
Tomasz Pompowski
Rzeczywiście jest tak jak mówi Mark Levin. Dopóki nie poradzimy sobie z sędziami, jak ich tu nazywamy, „aktywistami”, Amerykanie nigdy nie będą mogli odtworzyć demokratycznego samorządu. Ojcowie założyciele Ameryki mieli jasną koncepcję porządku prawnego. Stworzyli republikański, silny rząd, który miał służyć młodemu narodowi. Ale na tyle ograniczony, by nie zagrażał swobodom obywatelskim. Celem miało być uniknięcie skupienia władzy w jednym ośrodku. I w tym porządku mieścili się sędziowie, którzy wolni od politycznych nacisków władzy ustawodawczej i wykonawczej mieli dbać o prawo zapisane w konstytucji. Gdyby dzisiaj mogli zobaczyć, w jaki sposób funkcjonuje sąd, zapewne byliby zaskoczeni. Nie ma dziedziny życia, w którą sędziowie aktywiści by nie ingerowali. Wtrącają się w system...
Tomasz Pompowski
W czym się ona przejawia? Kiedy terroryści islamscy zaatakowali Bombaj, znów pojawiły się opinie, że mają prawo walczyć o swoje dziedzictwo, o swoje ziemie. Niektórzy znawcy usprawiedliwiali terror, twierdząc, że muzułmanie żerują na poczuciu krzywd z okresu kolonialnego. Wiele mediów amerykańskich przekazywało informacje, że za zamachami stoją „radykalne grupy”. Wciąż nie potrafimy nazwać wroga po imieniu. A jak ma na imię? Islam. Od razu chcę podkreślić, że nie chcę obrażać pokojowo nastawionych muzułmanów. Wychowałam się w rodzinie muzułmańskiej i wiem, o czym mówię. Przez 30 lat znajdowałam się w centrum arabsko-izraelskiego konfliktu. Byłam świadkiem wojen w 1956, 1967 i 1973 roku. Straciłam ojca, który wałczył jako bojownik dżihadu przeciwko Izraelowi. Był wysokiej rangi...
Paweł Mielcarek
Siła Polski parafialnej Czy zatem także dziś mówienie o kryzysie Kościoła polskiego „to jedynie kryzys autorów”? Rozmiar praktyk religijnych jest nadal imponujący, stopień identyfikacji z „tym, w co wierzy Kościół” być może nie zadowala, lecz – wyjąwszy kwestie etyki seksualnej – nadal jest na bardzo wysokim poziomie. Co więcej, wciąż pracuje potężny kapitał wzajemnego przeniknięcia życia katolickiego z życiem narodowym: ze względu na swoją szczególną historię – najpierw tradycja szlacheckiego republikanizmu wewnątrz monarchii, a potem tradycja głębokiego związku katolicyzmu z „wykluczonym” narodem, zrewoltowanym przeciw swym zaborcom – polski katolicyzm regularnie daje dowody zdolności do bycia jedynym akceleratorem masowych społecznych więzi, identyfikacji – ale i form...
Droga do rozwoju polskiej gospodarki Celem polityki każdego rządu powinno być znalezienie miejsca dla polskiej gospodarki we wspólnocie gospodarek państw europejskich. Do dzisiaj nie potrafimy odpowiedzieć na pytanie, w jaki sposób cel ten osiągnąć. Jesteśmy wciąż na etapie pytania: co możemy otrzymać od Europy? Sytuacja zmieni się wtedy, gdy pytanie zmieni kierunek na: co możemy dać Europie? Pozycja biednego krewnego jest w ostatecznym rachunku szkodliwa dla rozwoju naszego kraju. Umacnia w Polakach syndrom niewiary we własne siły. Można nas pouczać i wykorzystywać. Czy stać nas w kraju pozbawionym podstawowej infrastruktury, infrastruktury drogowej i telekomunikacyjnej, aby jednym skokiem zbudować nowoczesną gospodarkę? Czy nie jest to kolejne obiecywanie gruszek na wierzbie?...

Pages