10/2006 NGP

Waldemar Łysiak
Walter Duranty, gwiazdor amerykańskich mediów przed II Wojną Światową, był europejskim korespondentem prestiżowego „New York Timesa”. Nobilitującą Nagrodę Pulitzera dostał za „obiektywne reportaże ze Związku Radzieckiego”. Obiektywizm tych reportaży polegał na informowaniu Zachodu przez Duranty’ego, że Rosja sowiecka jest wzorową demokracją, enklawą dobrobytu i szczęśliwości, istnym rajem. Duranty sprzedawał te łgarstwa wówczas, gdy w ZSRR szalał ludobójczy stalinowski terror (krwawe „czystki” i masowe syberyjskie wywózki, czyli „gułagi”, łącznie dziesiątki milionów ofiar), a głód ukraiński (też represyjne dzieło Stalina) miał już rozmiary hekatomby ogólnonarodowej. Na Zachód przyszły jednak wreszcie wieści, iż kilka milionów Ukraińców zmarło z głodu, ale Duranty publicznie określił to...
Marek Klecel
Już od pierwszych strajków w lipcu 1980 r. najwyższe władze MSW prowadziły przeciw strajkującym i opozycji akcje, które miały zakończyć się wprowadzeniem stanu wojennego. 16 sierpnia 1980 r. rozpoczęto je pod kryptonimem „Lato 80”, które skończyło się „zimą 81 r.”. Już w dokumencie z grudnia 1980 r. używa się określenia „stan wojenny” i mówi się o konieczności jego wprowadzenia. Dylematem władz PRL było więc nie to, czy stan wojenny wprowadzać, lecz kiedy go wprowadzić, by zachować swoją władzę. Operacja „Lato 80” była przygotowaniem do stanu wojennego opracowanym w sztabie MSW. Dopiero później, jako długotrwała, wymagająca kompleksowej mobilizacji akcja wojskowa, była kontynuowana w MON przez generałów Jaruzelskiego, Kiszczaka i Siwickigo. Już 16 sierpnia, a więc dwa dni po...
Marek Klecel
Ujawniane wciąż dokumenty nie tylko przekazują prawdę o przeszłości, nie tylko mówią o nieznanych dotąd faktach. Są także pośrednio świadectwem napięć i głębokich konfliktów, nie usuwanych, jak się okazało, mimo długiego trwania systemu komunistycznego w Polsce. Widać to nie tylko w treści dokumentów. Mówią o tym także: ich język, stylistyka, słownictwo, charakterystyczna dla propagandy władzy frazeologia walki, która w 1981 r. przerodziła się we frazeologię otwartej wojny. Określenie „stan wojenny”, którego użyto z konieczności, bo w Konstytucji PRL nie przewidziano stanu wyjątkowego, dobrze oddaje stan gotowości do wywołania powstania narodowego bądź wojny domowej. „Język nienawiści”, jak nazwano by dziś stylistykę tych dokumentów, zdradza stosunek władz PRL i ich sił wykonawczych do...
Drugi dzień stanu wojennego na Górnym Śląsku i w Zagłębiu był kulminacyjnym momentem oporu, jaki społeczeństwo próbowało stawić władzom. Różnego rodzaju formy protestu, przeważnie strajki okupacyjne, podjęło ponad 50 dużych zakładów pracy, w tym 25 kopalń. Podobnie jak w kopalni „Piast” bezpośrednim impulsem do rozpoczęcia strajku była przeważnie informacja o zatrzymaniu przywódcy zakładowej „Solidarności”. Równie elektryzująco na załogi kopalń podziałała szybko rozchodząca się plotka, że w zmilitaryzowanych kopalniach trzeba będzie pracować po 12 godzin przez 7 dni w tygodniu. Odczytywano to jako brutalne złamanie porozumień jastrzębskich z 3 września 1980 r. Z chwilą wprowadzenia stanu wojennego przywódcy „Solidarności” w „Piaście” zachowali się zgoła inaczej, niż większość ich...
Ulotki i inne 14 grudnia 1981 r. w godzinach rannych do poszczególnych „ogniw partyjnych” wyjechały specjalne grupy aktywistów z KW PZPR. Plakaty i afisze rozklejano na słupach ogłoszeniowych, witrynach sklepowych, ogromnych planszach – zazwyczaj umieszczonych w centrum miast – oraz gablotach zakładowych. Na Dolnym Śląsku rozpowszechniano następujące ulotki-odezwy do społeczeństwa: „Mieszkańcy Wrocławia! Ekstrema »Solidarności« zepchnęła ojczyznę do stanu wojennego”; „Robotnicy! Nie pozwólcie wodzić się za nos politycznym bankrutom”; „Robotnicy! Apelujemy do Was o rozwagę...”; „Obywatele!!! Wprowadzenie stanu wojennego ma uchronić społeczeństwo polskie od katastrofy, chaosu, nędzy i głodu!”. Ulotki były w pierwszych dniach stanu wojennego opracowywane i drukowane w Śląskim Okręgu...

Pages