Smoleńsk 2010

Grzegorz Wierzchołowski
„Sądzę, że przewodniczącym Rady Europejskiej nie powinien być człowiek, wobec którego być może stawiane będą poważne zarzuty” – powiedział niedawno „Gazecie Polskiej” Jarosław Kaczyński. Prezes PiS odniósł się w ten sposób do roli Donalda Tuska w tuszowaniu sprawy smoleńskiej. Czy Tusk faktycznie może – i czy powinien – usłyszeć zarzuty? Rozdzielenie wizyt i sekretne negocjacje z Moskwą, całkowity brak osłony kontrwywiadowczej w trakcie remontu samolotu Tu-154, oddanie śledztwa smoleńskiego Rosjanom – to tylko część działań lub zaniechań obciążających byłego lidera PO. Dochodzą do tego trzy inne „grzechy”: serwilizm wobec rosyjskich służb specjalnych, usankcjonowanie fikcyjnego badania katastrofy przez polską komisję oraz tuszowanie afery z zamianą ciał. 1....
Grzegorz Wierzchołowski
Na III Konferencji Smoleńskiej wystąpiło około 20 naukowców i ekspertów z Polski oraz zagranicy. Uczeni nie tylko podważyli wszystkie główne tezy raportu Millera, lecz także ujawnili nowe przesłanki przemawiające za hipotezą zamachu. Konferencja została przemilczana w mainstreamowych mediach, choć wygłaszane podczas niej referaty akceptowali tacy wybitni specjaliści, jak prof. Andrzej Wiśniewski (profesor nadzwyczajny w Instytucie Fizyki PAN, członek Rady Naukowej tego Instytutu), prof. Lucjan Piela z UW (członek Europejskiej Akademii Nauk) czy prof. Kazimierz Flaga z Politechniki Krakowskiej (profesor nauk technicznych, członek PAN).   Zagadka smoleńskich certyfikatów Z dr. inż. Bogdanem Gajewskim, specjalistą ds. badania wypadków lotniczych,...
Artur Dmochowski
Na III Konferencji Smoleńskiej wystąpiło około 20 naukowców i ekspertów z Polski oraz zagranicy. Uczeni nie tylko podważyli wszystkie główne tezy raportu Millera, lecz także ujawnili nowe przesłanki przemawiające za hipotezą zamachu. Konferencja została przemilczana w mainstreamowych mediach, choć wygłaszane podczas niej referaty akceptowali tacy wybitni specjaliści, jak prof. Andrzej Wiśniewski (profesor nadzwyczajny w Instytucie Fizyki PAN, członek Rady Naukowej tego Instytutu), prof. Lucjan Piela z UW (członek Europejskiej Akademii Nauk) czy prof. Kazimierz Flaga z Politechniki Krakowskiej (profesor nauk technicznych, członek PAN).   Zagadka smoleńskich certyfikatów Z dr. inż. Bogdanem Gajewskim, specjalistą ds. badania wypadków lotniczych,...
Grzegorz Wierzchołowski
Cztery lata po katastrofie smoleńskiej upadły wszystkie filary jej oficjalnej wersji: rzekome złamanie skrzydła Tu-154 przez brzozę, obecność gen. Andrzeja Błasika w kabinie i spożywanie przez niego alkoholu, autentyczność kopii czarnych skrzynek. W 4. rocznicę największej tragedii w powojennej historii Polski przypominamy mapę katastrofy, przygotowaną przez Anitę Gargas – autorkę najnowszego filmu o Smoleńsku pt. „Anatomia upadku 2”. O ficjalne wersje katastrofy smoleńskiej – zarówno rosyjska, jak i polska – już dawno straciły wszelkie pozory wiarygodności. Alternatywne badania tragedii, jaka wydarzyła się w Smoleńsku, od 2010 r. prowadzą niezależni naukowcy oraz eksperci skupieni wokół parlamentarnego zespołu Antoniego Macierewicza. Z ich...
Anita Gargas
Cztery lata po katastrofie smoleńskiej upadły wszystkie filary jej oficjalnej wersji: rzekome złamanie skrzydła Tu-154 przez brzozę, obecność gen. Andrzeja Błasika w kabinie i spożywanie przez niego alkoholu, autentyczność kopii czarnych skrzynek. W 4. rocznicę największej tragedii w powojennej historii Polski przypominamy mapę katastrofy, przygotowaną przez Anitę Gargas – autorkę najnowszego filmu o Smoleńsku pt. „Anatomia upadku 2”. O ficjalne wersje katastrofy smoleńskiej – zarówno rosyjska, jak i polska – już dawno straciły wszelkie pozory wiarygodności. Alternatywne badania tragedii, jaka wydarzyła się w Smoleńsku, od 2010 r. prowadzą niezależni naukowcy oraz eksperci skupieni wokół parlamentarnego zespołu Antoniego Macierewicza. Z ich...
Grzegorz Wierzchołowski
Profesor Chris Cieszewski ostatecznie unieważnił raport Millera, udowodniając na II Konferencji Smoleńskiej, że słynna „pancerna” brzoza została złamana przynajmniej pięć dni przed 10 kwietnia 2010 r. Ale amerykański naukowiec i wspierający go zespół uczonych z University of Georgia mają także inne zasługi w wyjaśnianiu przyczyn katastrofy smoleńskiej. 21 października 2013 r. prof. Cieszewski wygłosił na II Konferencji Smoleńskiej referat zatytułowany skromnie „Uzupełniająca analiza brzozy smoleńskiej”. Wnioski płynące z tego wystąpienia, jak i użyte do przeprowadzenia wywodu wyniki badań, wywracają oficjalną wersję katastrofy w Smoleńsku do góry nogami. Prof. Cieszewski, korzystając z najbardziej zaawansowanych metod poprawiania jakości zdjęć...
Cezary Gmyz
Ponad trzy i pół roku po katastrofie smoleńskiej Polska nadal nie dysponuje kluczowymi dowodami w sprawie. Nie miała ich również komisja Millera. Nie posiadają ich ani prokuratura, ani tzw. zespół Laska. O tym, że Rosjanie przetrzymują polską własność, jaką są czarne skrzynki, wiedzą w Polsce chyba wszyscy. O tym, że Rosjanie nie udostępniają innych kluczowych dowodów, nie dostarczają wyjaśnień, nie godzą się na dodatkowe przesłuchania – nieliczni. Spis tych braków zawiera dokument z 19 grudnia 2010 r. Są to polskie uwagi do raportu MAK. Zaraz na samym jego początku na 20 stronach wymieniono, czego od Rosjan nie dostaliśmy. Lista ta w prawie każdej opisywanej sprawie opatrzona jest uwagami – „nie otrzymano”, „nie uzyskano odpowiedzi”, „nie wyjaśniono”, „nie umożliwiono”. Mimo...
Anita Gargas
Język kłamstwa niepostrzeżenie staje się językiem urzędowym w Polsce. Od takiej myśli nie można się opędzić po lekturze raportu na temat przyczyn katastrofy smoleńskiej napisanego przez płk. Edmunda Klicha, polskiego akredytowanego przy rosyjskim MAK. „Królestwo kłamstwa nie jest tam, gdzie się kłamie, tylko tam, gdzie się kłamstwo akceptuje” – napisał swego czasu Karol Čapek. Jeśli przyjąć to kryterium, to z czym mamy do czynienia w Polsce Donalda Tuska, gdzie kłamstwo się nie tylko akceptuje, lecz także pochwala i nagradza, a osoby dążące do prawdy przedstawia jako wyrzutki społeczeństwa? To już nie zwykłe królestwo, to cesarstwo kłamstwa. W jaki sposób w państwie Tuska sankcjonuje się kłamstwo, widać na przykładzie katastrofy, w której zginęła głowa państwa i 95 najwyższych...
Rola profesora Adama Rotfelda i ambasadora Tomasza Turowskiego  w polityce wschodniej rządu D. Tuska i organizacji wizyty Prezydenta RP w Katyniu. Koalicja rządowa PO–PSL zmieniła kierunek polityki zagranicznej, doszło do nowego otwarcia w stosunkach z Moskwą. Ważną rolę w polityce „resetu” z Moskwą odegrała Polsko-Rosyjska Grupa do Spraw Trudnych oraz jej polski współprzewodniczący, profesor Adam Daniel Rotfeld. Moskwa wykorzystywała prace Grupy do propagowania własnej wizji historii, kultury i polityki. Grupa do Spraw Trudnych odegrała również ważną rolę przed uroczystościami w kwietniu 2010 r., podobnie jak ambasador Tomasz Turowski, który zajmował się przygotowaniem oficjalnych wizyt polskich w Katyniu. Według dokumentów...
Antoni Macierewicz
Kilometr usłany szczątkami Relacja ta stanowi zapewne pierwszy znany opis najbardziej tajemniczej części terenu katastrofy, tego, który leży między szosą Kutuzowa a radiolatarnią bliższą. To niesłychanie istotne, gdyż dotychczas tworzono wrażenie, jakby miejsce katastrofy ograniczało się do obszaru między drogą Kutuzowa a murem oddzielającym polanę tragedii od lotniska. To dzięki takiemu zafałszowaniu można było twierdzić, że samolot rozbił się „na niewielkiej przestrzeni”, a więc katastrofa była z pewnością wynikiem uderzenia w ziemię. Materiał dziś publikowany pokazuje, że samolot rozpadał się na przestrzeni ponad kilometra, a pierwsze odłamki upadły na ziemię około 200 metrów przed miejscem,  gdzie o ziemię uderzyło skrzydło. Tu warto przypomnieć, że według ekspertyzy ATM...
Katarzyna Gójska-Hejke
PROTOKÓŁ OGLĘDZIN MIEJSCA ZDARZENIA Smoleńsk, dnia 10 kwietnia 2010 r. Czas rozpoczęcia czynnosci,15.05 Czas zakończenia czynności, 20.12 (...) W wyniku przeprowadzenia oględzin ustalono: Oględziny są przeprowadzane na odcinku terenu (pas leśny) położonym w odległości około 35 metrów od garażu nr 329, Spółdzielni Garażowej „Awtomobilist-2” znajdującej się w rejonie zadnieprowskim Smoleńska oraz 200 metrów (około) od Smoleńskiego Zakładu Agregatów Samochodowych „SAAZ” w kierunku na wschód. W kierunku południowo-wschodnim, w odległości ok. 1400 m od zakładu znajduje się masyw leśny, w jego końcowej, zachodniej części rośnie drzewo (brzoza), którego wierzchołek na wysokości ok. 17 metrów jest odłamany. Prawdopodobnie z tym drzewem nastąpiło początkowe zderzenie samolotu. Dalej...
Dorota Kania
PROTOKÓŁ OGLĘDZIN MIEJSCA ZDARZENIA Smoleńsk, dnia 10 kwietnia 2010 r. Czas rozpoczęcia czynnosci,15.05 Czas zakończenia czynności, 20.12 (...) W wyniku przeprowadzenia oględzin ustalono: Oględziny są przeprowadzane na odcinku terenu (pas leśny) położonym w odległości około 35 metrów od garażu nr 329, Spółdzielni Garażowej „Awtomobilist-2” znajdującej się w rejonie zadnieprowskim Smoleńska oraz 200 metrów (około) od Smoleńskiego Zakładu Agregatów Samochodowych „SAAZ” w kierunku na wschód. W kierunku południowo-wschodnim, w odległości ok. 1400 m od zakładu znajduje się masyw leśny, w jego końcowej, zachodniej części rośnie drzewo (brzoza), którego wierzchołek na wysokości ok. 17 metrów jest odłamany. Prawdopodobnie z tym drzewem nastąpiło początkowe zderzenie samolotu. Dalej...
Leszek Misiak
BRZOZA – polski Tu-154 nie mógł uderzyć w słynną smoleńską brzozę. Wskazują na to dane zawarte w systemach nawigacyjnych TAWS (system ostrzegania o zbliżaniu się do ziemi) i FMS (komputer pokładowy) oraz dane z wysokościomierza barycznego WBE-SWS zapisane w skrzynce parametrów lotu. Według nich samolot przed ostatecznym upadkiem na ziemię nigdy nie zszedł poniżej wysokości 18 m nad ziemią; –  samolot przeleciał nad „pancerną” brzozą na wysokości 20 m nad ziemią. Dowiodła tego trajektoria pionowa lotu, wyznaczona przez prof. Kazimierza Nowaczyka na podstawie analizy wysokości barycznej Tu-154; – nawet gdyby Tu-154 zaczepił o brzozę, nie straciłby w wyniku tego zderzenia fragmentu skrzydła. Udowodniła to symulacja komputerowa dokonana przez prof. Wiesława Biniendę przy użyciu...
Grzegorz Wierzchołowski
BRZOZA – polski Tu-154 nie mógł uderzyć w słynną smoleńską brzozę. Wskazują na to dane zawarte w systemach nawigacyjnych TAWS (system ostrzegania o zbliżaniu się do ziemi) i FMS (komputer pokładowy) oraz dane z wysokościomierza barycznego WBE-SWS zapisane w skrzynce parametrów lotu. Według nich samolot przed ostatecznym upadkiem na ziemię nigdy nie zszedł poniżej wysokości 18 m nad ziemią; –  samolot przeleciał nad „pancerną” brzozą na wysokości 20 m nad ziemią. Dowiodła tego trajektoria pionowa lotu, wyznaczona przez prof. Kazimierza Nowaczyka na podstawie analizy wysokości barycznej Tu-154; – nawet gdyby Tu-154 zaczepił o brzozę, nie straciłby w wyniku tego zderzenia fragmentu skrzydła. Udowodniła to symulacja komputerowa dokonana przez prof. Wiesława Biniendę przy użyciu...
Aleksander Ścios
Zgraja pospolitych sowieciarzy Jeśli 10 kwietnia 2010 r. doszło do tragicznego zdarzenia, które totalnie obezwładniło i skompromitowało cały system bezpieczeństwa, a w wyniku tego zdarzenia państwo polskie dobrowolnie wyrzekło się części swoich zewnętrznych prerogatyw oraz zrezygnowało z istotnych składników suwerenności – stało się tak, ponieważ III RP już na początku swojej drogi została pozbawiona profesjonalnych i propaństwowych służb. Na mocy paktu komunistycznych kacyków z wyselekcjonowaną „opozycją”, zastąpiono je zgrają pospolitych sowieciarzy z przestępczych organizacji zwanych „służbami PRL”, a nadając tym organizacjom nowe szyldy, kazano Polakom wierzyć, że zyskali służby specjalne godne wolnego i niepodległego państwa. Tymczasem służby te stanowiły integralny element...
Leszek Misiak
Zastraszone media? Częstotliwość wizyt w Armenii i brak informacji o większości z nich w mediach mogły nasuwać podejrzenie, że ten kaukaski, obecnie prorosyjski kraj był swego rodzaju punktem kontaktowym polskich i rosyjskich delegacji. W tle opisanej szczegółowo sytuacji pojawia się pytanie o zdradę stanu. Mimo wagi opisywanych wydarzeń, a także reakcji prezydenta Komorowskiego, który nie zaprzeczył, że spotkał się potajemnie z byłym szefem rosyjskiego wywiadu, mainstreamowe media całkowicie przemilczały informacje „Gazety Polskiej”. Co ciekawe, także mający opinię niezależnego portal Salon24 nie zamieścił przesłanego tam tekstu „Gazety Polskiej” na głównej stronie, lecz z boku, w miejscu rzadko odwiedzanym przez internautów, gdzie umieszcza się mniej znaczące notki. Także...
Grzegorz Wierzchołowski
Zastraszone media? Częstotliwość wizyt w Armenii i brak informacji o większości z nich w mediach mogły nasuwać podejrzenie, że ten kaukaski, obecnie prorosyjski kraj był swego rodzaju punktem kontaktowym polskich i rosyjskich delegacji. W tle opisanej szczegółowo sytuacji pojawia się pytanie o zdradę stanu. Mimo wagi opisywanych wydarzeń, a także reakcji prezydenta Komorowskiego, który nie zaprzeczył, że spotkał się potajemnie z byłym szefem rosyjskiego wywiadu, mainstreamowe media całkowicie przemilczały informacje „Gazety Polskiej”. Co ciekawe, także mający opinię niezależnego portal Salon24 nie zamieścił przesłanego tam tekstu „Gazety Polskiej” na głównej stronie, lecz z boku, w miejscu rzadko odwiedzanym przez internautów, gdzie umieszcza się mniej znaczące notki. Także...
Leszek Misiak
Odpowiedzialność urzędników za loty VIP-ów reguluje porozumienie w sprawie wojskowego specjalnego transportu lotniczego z lipca 2005 r. Stronami porozumienia byli szefowie Kancelarii Prezydenta RP, Sejmu, Senatu, Kancelarii Prezesa Rady Ministrów i minister obrony narodowej. Koordynatorem realizacji Porozumienia jest szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Z dokumentu wynika też, że to właśnie szef Kancelarii Premiera, Tomasz Arabski, przekazuje dowódcy Sił Powietrznych, dowódcy jednostki wojskowej zapewniającej transport oraz szefowi Biura Ochrony Rządu, sporządzone przez siebie zamówienie na wykorzystanie samolotu wojskowego do przelotu. Samolot, którym leciał prezydent, był samolotem rządowym. Odpowiedzialność za organizację całego lotu spoczywała więc bezpośrednio na szefie...
Grzegorz Wierzchołowski
Odpowiedzialność urzędników za loty VIP-ów reguluje porozumienie w sprawie wojskowego specjalnego transportu lotniczego z lipca 2005 r. Stronami porozumienia byli szefowie Kancelarii Prezydenta RP, Sejmu, Senatu, Kancelarii Prezesa Rady Ministrów i minister obrony narodowej. Koordynatorem realizacji Porozumienia jest szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Z dokumentu wynika też, że to właśnie szef Kancelarii Premiera, Tomasz Arabski, przekazuje dowódcy Sił Powietrznych, dowódcy jednostki wojskowej zapewniającej transport oraz szefowi Biura Ochrony Rządu, sporządzone przez siebie zamówienie na wykorzystanie samolotu wojskowego do przelotu. Samolot, którym leciał prezydent, był samolotem rządowym. Odpowiedzialność za organizację całego lotu spoczywała więc bezpośrednio na szefie...
Leszek Misiak
Odpowiedzialny za zapewnienie bezpieczeństwa delegacji 10 kwietnia 2010 r. w Rosji – prezydenta, jego małżonki i towarzyszących mu urzędników państwa – był szef Biura Ochrony Rządu gen. Marian Janicki. Zobowiązuje go do tego, a także podległych mu funkcjonariuszy, ustawa o BOR z 16 marca 2001 r. (DzU 04.163.1712 2004-10-01 zm. DzU 04.210.2135 art.217). Szef BOR powiedział publicznie 10 dni po tragedii, iż… nie wiedział, kto leci tym samolotem. Gdy samolot z Lechem Kaczyńskim rozbił się w Smoleńsku, na lotnisku nie było żadnego funkcjonariusza BOR. Ci funkcjonariusze BOR, którzy mieli zabezpieczać delegację prezydenta na miejscu w Katyniu, nie mieli nawet przy sobie broni. Ministrowie poza prawem Gdy zapytaliśmy rzecznika Naczelnej Prokuratury Wojskowej płk. Zbigniewa Rzepę, czy...
Grzegorz Wierzchołowski
Odpowiedzialny za zapewnienie bezpieczeństwa delegacji 10 kwietnia 2010 r. w Rosji – prezydenta, jego małżonki i towarzyszących mu urzędników państwa – był szef Biura Ochrony Rządu gen. Marian Janicki. Zobowiązuje go do tego, a także podległych mu funkcjonariuszy, ustawa o BOR z 16 marca 2001 r. (DzU 04.163.1712 2004-10-01 zm. DzU 04.210.2135 art.217). Szef BOR powiedział publicznie 10 dni po tragedii, iż… nie wiedział, kto leci tym samolotem. Gdy samolot z Lechem Kaczyńskim rozbił się w Smoleńsku, na lotnisku nie było żadnego funkcjonariusza BOR. Ci funkcjonariusze BOR, którzy mieli zabezpieczać delegację prezydenta na miejscu w Katyniu, nie mieli nawet przy sobie broni. Ministrowie poza prawem Gdy zapytaliśmy rzecznika Naczelnej Prokuratury Wojskowej płk. Zbigniewa Rzepę, czy...
Michał Rachoń
Trzy zasadnicze grupy wniosków Wnioski z raportu podzielić można na trzy zasadnicze grupy: dotyczące odpowiedzialności poszczególnych stron i osób za sposób przygotowania wizyty Prezydenta RP w Katyniu; dotyczące przestrzegania procedur związanych z bezpieczeństwem państwa polskiego i jego urzędników; dotyczące możliwych przyczyn katastrofy rządowego samolotu Tu 154M. Każdej z grup przyporządkowane są dokumenty źródłowe, w tym korespondencja między poszczególnymi urzędnikami polskich instytucji (kancelarie Prezydenta RP, Premiera, ambasady i konsulaty RP etc.), cytaty z wysłuchań świadków oraz dokumenty techniczne odnoszące się głównie do prac naprawczych związanych z samolotem Tu 154M o numerze bocznym 101. Warto zauważyć, że biała księga nie odnosi się w zasadzie do opinii i...
Leszek Misiak
W kwietniu 2010 r. doszło do znacznego nasilenia „awarii”. 5 kwietnia po południu nastąpiło przerwanie pracy serwerów MSZ. Praca resortu kierowanego przez Radosława Sikorskiego została na wiele godzin sparaliżowana. Rzecznik ministerstwa Piotr Paszkowski uspokajał co prawda, że „nie jest tak źle”, jednak awaria była niezwykle poważna. Jak się okazało, w najnowocześniejszym budynku Ministerstwa Spraw Zagranicznych, tzw. szpiegowcu, mieszczącym m.in. serwery z tajnymi danymi, doszło do przerwania zasilania zewnętrznego. Stanęły windy, pracownicy stracili dostęp do sieci wewnętrznej i do poczty internetowej, odłączone zostały linie telefoniczne oraz faksy. Budynek został częściowo pozbawiony światła. „Jestem w MSZ od wielu lat, ale czegoś takiego nie pamiętam” – opowiadał 6 kwietnia...
Grzegorz Wierzchołowski
Kontrakt obejmował remont główny, przedłużenie resursu technicznego (czyli okresu pracy maszyn z gwarancją bezpieczeństwa i sprawności) i modyfikację obu rządowych Tu-154M, remont główny silników oraz agregatów zapasowych z apteczek technicznych samolotów. MON odrzuciło ofertę innych poważnych kontrkandydatów, wśród nich Metalexportu-S i państwowego Bumaru. Ta ostatnia firma miała doświadczenie w realizacji takich zamówień, zlecała m.in. remonty przedsiębiorstwu WARS400 z Wnukowa pod Moskwą. Jak informowała w maju 2009 r. agencja lotnicza Altair – MON wybrało wykonawcę remontu bez analizy propozycji cenowych innych oferentów . MAW Telecom i generał szkolony w Moskwie Warto przyjrzeć się firmom wchodzącym w skład zwycięskiego konsorcjum.Wiceprzewodniczącym rady nadzorczej MAW...
Leszek Misiak
Zielonka – pracując przez wiele lat jako szyfrant w różnych mutacjach wywiadu wojskowego – znał kody i szyfry stosowane przez polskich szpiegów. Jak 7 maja 2009 r. pisał „Dziennik”, Zielonka „miał dostęp do najściślejszych danych, m.in. wiadomości nadawanych z placówek zagranicznych do centrali. Dysponował wiedzą o tajnikach łączności w NATO” . Ta sama gazeta informowała dwa tygodnie później, że chorąży przez lata szkolił „nielegałów” – czyli najbardziej zakonspirowanych agentów wywiadu, działających za granicą pod przykrywką, z fikcyjnym życiorysem. Zielonka „uczył ich, jak wysyłać zakodowane informacje do centrali. Zna ich twarze, tożsamość i kraje, do których zostali wysłani” – donosił „Dziennik” . Jest zatem wielce prawdopodobne, że chorąży szkolił w przeszłości także...
Grzegorz Wierzchołowski
Do sprawy uroczystości wrócono 6 grudnia 2009 r., gdy radca Ambasady Federacji Rosyjskiej w Warszawie Dmitrij Polianski poinformował, że w kwietniu 2010 r. w Kaliningradzie planowane jest spotkanie premierów Rosji i Polski. Żadnych szczegółów jednak nie podano. Z nieoficjalnych informacji wynikało tylko, że Tusk i Putin udadzą się być może z Kaliningradu do Katynia. Taką możliwość zakładano, bo równolegle pod koniec 2009 r. ruszyły przygotowania do corocznych uroczystości ku czci Polaków zamordowanych w Katyniu. Organizatorem obchodów była Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa pod kierownictwem Andrzeja Przewoźnika, który zginął potem w katastrofie pod Smoleńskiem. W uroczystościach 70. rocznicy ludobójstwa w Katyniu chciał oczywiście wziąć udział prezydent Lech Kaczyński. 27...
Leszek Misiak
Ostatnie przygotowania Donald Tusk poleciał 7 kwietnia 2010 r. do Smoleńska tym samym samolotem, który trzy dni później uległ katastrofie. Za sterami – jako dowódca załogi – zasiadł ppłk Bartosz Stroiński. Drugim pilotem był kpt. Arkadiusz Protasiuk. Lot przebiegł bez żadnych problemów. Należy podkreślić, że Rosjanie nie zgłaszali tamtego dnia żadnych uwag do Protasiuka, który prowadził z nimi podczas tego lotu korespondencję radiową w ich języku. Jak ujawnił „Nasz Dziennik”, tuż przed lotem Tuska do Katynia Tu-154M o numerze bocznym 101 był naprawiany przez rosyjskich mechaników z zakładów Awiakor w Samarze. Według płk. Ryszarda Raczyńskiego, byłego dowódcy 36. Pułku Lotnictwa Transportowego, Rosjanie reperowali system autopilota, a dokładnie jego kanał poprzeczny, odpowiadający za...
Grzegorz Wierzchołowski
Godzina 8:41 Choć od katastrofy smoleńskiej minął rok, wciąż nie ma pewności, o której godzinie Tu-154 z prezydentem Lechem Kaczyńskim na pokładzie rozbił się o ziemię. Ewa Błasik, wdowa po gen. Andrzeju Błasiku (dowódcy Sił Powietrznych), ujawniła w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”, że zegarek jej męża – ofiary katastrofy w Smoleńsku – przestał działać o godz. 8:38. „Ufam, że w trumnie, która przyleciała do Polski jako ostatnia, jest mój mąż; nie wyobrażam sobie, by było inaczej. Myślę tak dlatego, że otrzymałam jego rzeczy osobiste, które przy nim znaleziono. Wśród nich obrączkę i zegarek, na którym czas zatrzymał się na godzinie 8:38. Rozumiem, że wtedy zginął” – powiedziała wdowa . Jej słowa potwierdzają wątpliwości dotyczące zarówno autentyczności sporządzonych przez Rosjan...
Leszek Misiak
Samolot niszczono już 11 kwietnia, czyli kilkadziesiąt godzin po katastrofie, gdy nie przeprowadzono jeszcze żadnych poważnych badań wraku. Analiza szczątków maszyny była zresztą wtedy niewykonalna, bo pierwszą próbę podniesienia największego fragmentu Tu-154 podjęto dopiero w poniedziałek 12 kwietnia. Na domiar tego w czasie, gdy demolowano wrak, wciąż znajdowały się w nim szczątki ofiar. Jak informował prokurator generalny Andrzej Seremet, do 12 kwietnia wyciągnięto zwłoki 87 z 96 osób (potem okazało się, że i te rachunki były niedokładne, bo w ziemi jeszcze przez kilka miesięcy po tragedii znajdowano części ciał). Służby pracujące na miejscu katastrofy nie mogły zatem wiedzieć, że niszczone elementy będą nieprzydatne w dochodzeniu, bo nawet na papierze nie określono jeszcze wówczas...
Grzegorz Wierzchołowski
Jeśli chodzi o prowadzenie badań technicznych przez stronę polską – sprawa jest bardziej skomplikowana. Katastrofą zajęła się Komisja Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego (KBWLLP), powołana przez Ministerstwo Obrony Narodowej do wyjaśniania wypadków samolotów wojskowych. Nie działa ona stale, lecz jest powoływana w razie poważnej katastrofy. Niektóre media mylnie informowały, że dochodzenie podjęła Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych (PKBWL) przy Ministerstwie Infrastruktury, zajmująca się badaniem wypadków w lotnictwie cywilnym. Zamieszanie powstało prawdopodobnie z tego powodu, że przewodniczącym „wojskowej” Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego został niespodziewanie Edmund Klich, będący jednocześnie szefem... Państwowej Komisji Badania...
Leszek Misiak
13 kwietnia ukazał się w „GW” wywiad z dr. Tomaszem Szulcem z Politechniki Wrocławskiej. Rozmowa nosiła tytuł „Piloci byli pod presją”. Była to kontynuacja tezy, jaką poprzedniego dnia na łamach „GW” postawił kosmonauta i bohater Związku Radzieckiego Magomed Tałbojew. Na pytanie Wacława Radziwinowicza, dlaczego w tak trudnych warunkach pilot zdecydował się jednak lądować, bohater ZSRR odpowiedział: „Myślę, że mógł być pod presją kogoś na pokładzie. To problem wszystkich lotników, którzy wożą ważnych dygnitarzy”. Następnie zaczęto na wszystkie możliwe sposoby rozpatrywać tzw. incydent gruziński, wprost sugerując, że katastrofa mogła być wynikiem nacisków Lecha Kaczyńskiego na załogę. Fakt, że lecący wówczas z prezydentem jako II pilot Arkadiusz Protasiuk także odmówił wykonania jego...
Grzegorz Wierzchołowski
12 kwietnia Marcin Wojciechowski drukuje w „Gazecie Wyborczej” tekst pt. „Dziękujemy wam, bracia Moskale”. „Wzruszony prezydent Władimir Putin żegnający ciało Lecha Kaczyńskiego. Wcześniej osobiście kierujący akcją ratunkową w Smoleńsku i początkiem prac komisji wyjaśniającej przyczyny wypadku [...] To gesty bez precedensu. Tak samo jak szczere współczucie i zainteresowanie rosyjskich mediów [...] Zachowanie Rosjan po tragedii w Smoleńsku całkowicie przeczy tezom tych, którzy twierdzą, że zbliżenie Polski i Rosji jest niemożliwe. Zobaczymy, co przyniesie czas, ale pojednanie polsko-rosyjskie ma szansę z płonnego marzenia przemienić się w realny fakt” – pisze Wojciechowski. Tego samego dnia apel do Rosjan publikują portal Onet.pl i „Tygodnik Powszechny”. W tekście pt. „Spasiba”...
Leszek Misiak
Te sprzeczne, wykluczające się informacje, które zamieszczono w raporcie MAK, są dowodem, że komisja Tatiany Anodiny celowo ukryła pewne fakty, ponieważ obciążały winą za katastrofę stronę rosyjską. Manipulowanie zapisami czarnych skrzynek miało dowieść, że to polscy piloci ponoszą winę za tragedię. Rosyjska komisja nie tylko nie ujawniła dowodów na winę pilotów, lecz także ukryła fakt, iż dowódca Tu-154 podjął na przepisowej wysokości decyzję o przerwaniu podejścia do lądowania. Co więcej, Rosjanie wstawili do stenogramów rozmów z kokpitu zmyśloną wypowiedź mającą świadczyć o presji, jakiej rzekomo poddani byli piloci tupolewa. Według polskiej komisji badającej przyczyny katastrofy smoleńskiej dotyczy to np. słów „wkurzy się, jeśli... [niezrozumiałe]... jedna mila od pasa” – które...
Grzegorz Wierzchołowski
Te sprzeczne, wykluczające się informacje, które zamieszczono w raporcie MAK, są dowodem, że komisja Tatiany Anodiny celowo ukryła pewne fakty, ponieważ obciążały winą za katastrofę stronę rosyjską. Manipulowanie zapisami czarnych skrzynek miało dowieść, że to polscy piloci ponoszą winę za tragedię. Rosyjska komisja nie tylko nie ujawniła dowodów na winę pilotów, lecz także ukryła fakt, iż dowódca Tu-154 podjął na przepisowej wysokości decyzję o przerwaniu podejścia do lądowania. Co więcej, Rosjanie wstawili do stenogramów rozmów z kokpitu zmyśloną wypowiedź mającą świadczyć o presji, jakiej rzekomo poddani byli piloci tupolewa. Według polskiej komisji badającej przyczyny katastrofy smoleńskiej dotyczy to np. słów „wkurzy się, jeśli... [niezrozumiałe]... jedna mila od pasa” – które...
Leszek Pietrzak
Sowiecka spuścizna w dzisiejszej Rosji Współczesna Federacja Rosyjska jest i chce być politycznym i prawnym sukcesorem Związku Sowieckiego. Widać to najlepiej w sposobie uprawiania polityki przez Kreml w ostatnich latach. W czasach Putina rosyjska polityka i propaganda zaczęły całymi garściami sięgać do bogatych doświadczeń sowieckich. Nic zresztą dziwnego, skoro sam prezydent Putin zaraz po dojściu do władzy za największe zło XX w. uznał właśnie upadek Związku Sowieckiego. Już w początkach budowy sowieckiego państwa bolszewicy doszli do wniosku, że do utrzymania władzy potrzebują dwóch zasadniczych narzędzi: policji politycznej, która mogłaby utrzymywać w posłuszeństwie społeczeństwo, oraz monopolistycznej kontroli nad środkami kształtowania opinii publicznej. W przypadku...
Specjalizujący się w teorii dezinformacji V. Volkoff w swym klasycznym już opracowaniu dotyczącym medialnego fałszowania przekazu pokazuje, w jaki sposób można skutecznie manipulować obrazem jakiegoś rzeczywistego zdarzenia. Jeśli odbiorca nie może osobiście zweryfikować informacji, to podaje się mu fałszywą. Nawet gdyby później trzeba było ją zdementować, to i tak to „w niczym już nie zmieni jej pierwotnego działania” („Dezinformacja oręż wojny”, Warszawa 1991, s. 101). Można też w specjalny sposób dobierać doniesienia, mieszać wieści prawdziwe z nieprawdziwymi, ukierunkowywać komentarze, wypaczać sens podanej informacji, zniekształcać ją itd. Zwracam jednak uwagę na ten „efekt pierwszego wrażenia” związany z niemożliwością sprawdzenia przez odbiorców tego, co się faktycznie wydarzyło i...
Andrzej Waśko
Wydawana w Gdańsku seria „Transgresje” rozpoczęła okres akademickiej gloryfikacji wszelkiego typu aktów psychologiczno-społecznego przekraczania granic i mitologizowania dokonujących tego artystów „odmieńców” (taki tytuł nosił tom 2 serii). W tym klimacie wychowywała się na uniwersytetach część pokolenia lat 60. i 70. – do której należą, przykładowo, plastyczka Dorota Nieznalska, krytyczka Kazimiera Szczuka, celebryta Kuba Wojewódzki i cała literacko-polityczna cyganeria III Rzeczypospolitej pozostająca dziś na usługach establishmentu. Do tej grupy zalicza się także absolwent filozofii na UW, Janusz Palikot (rocznik 1964). To za ich sprawą można obecnie zastosować pojęcie transgresji, nie bez związku z jego pierwotnym znaczeniem, do nazwania zjawiska, z jakim od jakiegoś czasu mamy do...
Krystyna Grzybowska
Moralna hipokryzja Dla części elit, i to wcale niemałej, i dla tzw. postępowych publicystów, którzy głoszą pozytywistyczną pracę od podstaw jako wyraz przywiązania do Ojczyzny. Przypomina mi to XIX w., czas rozbiorów, kiedy to niektórzy pozytywiści mówili o tymczasowym pogodzeniu się z utratą niepodległości, a więc okres nieporównywalny do współczesnej, przecież wolnej Polski. Może to kogoś zaskoczy albo oburzy, ale odnoszę wrażenie, że znów znaleźliśmy się w sytuacji, kiedy – co wyraził nowy Prezydent RP Bronisław Komorowski – praca pozytywistyczna jest prawdziwym patriotyzmem. Czy zatem mamy do czynienia z nowym rozbiorem Polski? W sensie politycznym i moralnym – tak, terytorialnie, oczywiście, nie. Co to oznacza? To oznacza rezygnację z dumy narodowej i przystosowywanie się do...
Antoni Rybczyński
Prawda jest jedna – rosyjska Zamachy bombowe na bloki mieszkalne (1999), zatonięcie okrętu podwodnego „Kursk” (2000), dramat setek zakładników na Dubrowce (2002) i w Biesłanie (2004), zabójstwa Politkowskiej, Starowojtowej, Szczekoczina i Litwinienki oraz dziesiątków dziennikarzy i obrońców praw człowieka. Postępowanie władz w każdym z tych przypadków absolutnie nie daje podstaw do takiej ufności, jaką do rosyjskich śledczych i polityków deklarują przedstawiciele polskiego rządu. Wręcz przeciwnie – można być pewnym, że sprawa Smoleńska nigdy nie zostanie wyjaśniona, narzucona zaś będzie wersja zdarzeń wygodna dla Moskwy (już to widzimy). Nie ma znaczenia, czy Rosjanie zawinili 10 kwietnia tylko niekompetencją, czy z premedytacją przyczynili się do tragedii. Biorąc pod uwagę...
Antoni Macierewicz
Bezsilność czy cynizm Sam Donald Tusk nie chce się do tych faktów ustosunkować – podobnie, jak nie chce podjąć niezbędnych działań politycznych i dyplomatycznych mogących uruchomić zablokowane dzisiaj postępowanie wyjaśniające śledztwo prowadzone przez prokuraturę wojskową. Mimo publicznych oświadczeń odpowiedzialnych urzędników, że bez czarnych skrzynek, protokołów sekcji zwłok i innych dokumentów przetrzymywanych przez Rosjan nie da się tej katastrofy wyjaśnić, Premier pozwala Putinowi kpić z siebie i z państwa polskiego. Dlaczego? Czy jest to gra na zwłokę czy też bezsilność? A może, tak jak prezydent Komorowski, Tusk także uważa, że ta sprawa po prostu nie jest najważniejsza? Tak można by sądzić, patrząc na dotychczasowe postępowanie premiera, a zwłaszcza na systematyczne...
Aleksander Ścios
Irracjonalne działania rządu Tymczasem, obraz stosunków polsko-rosyjskich, jaki przedstawia nam rząd Donalda Tuska nie ma nic wspólnego ze stanem faktycznym. W ogóle nie wspomina się o rzeczywistych zachowaniach władz Rosji w związku ze zbrodnią katyńską czy o wielomiesięcznej kampanii Putina, służącej rozgrywaniu polskich konfliktów, w efekcie której doszło do podwójnych uroczystości katyńskich i osobnych lotów premiera i prezydenta. Pomija się fakty świadczące o zaniedbaniach lub złej woli Rosjan w zakresie zabezpieczenia dowodów katastrofy, przemilcza brak współpracy ze stroną polską i utrudnianie śledztwa. Epatowanie Polaków żałobą i „współczuciem” władz rosyjskich oraz ciągłe zapewniania o wszechstronnej pomocy ze strony Putina - przekraczają naturalną w obecnej sytuacji miarę...
Dorota Kania
Nieprawidłowości w realizacji „Instrukcji HEAD” Zapytaliśmy rzecznika rządu Pawła Grasia o to, czy szef Kancelarii Premiera Donalda Tuska minister Tomasz Arabski był bezpośrednim organizatorem lotu rządowego samolotu do Smoleńska, czy też wyznaczył konkretnego urzędnika. - Szef KPRM nie jest osobą odpowiedzialną za organizację lotów, tylko koordynatorem realizacji „Porozumienia w sprawie wojskowego specjalnego transportu lotniczego” z 15 grudnia 2004 r. Potwierdza to paragraf 5 Porozumienia. Osobą upoważnioną przez Szefa KPRM do realizacji tego „Porozumienia…” jest Zastępca Dyrektora Biura Dyrektora Generalnego KPRM. Za organizację lotów odpowiada „Organizator lotów”. Definicja „Organizatora lotów” znajduje się na 12 stronie obowiązującej „Instrukcji organizacji lotów statków...
Elżbieta Królikowska-Avis
Zachowania cywilizowane Często słyszy się krótkie słowo „civil”, oznaczające zachowania cywilizowane, które ułatwiają życie na co dzień i powodują w miarę bezkolizyjne współżycie ludzi. To coś więcej niż savoir-vivre, coś innego niż zapisy kodeksu prawnego, choć są one tych zapisów emanacją. Po prostu standardy zachowań, kształtowane w Europie przez wieki, oparte na  połączonej tradycji starożytności klasycznej i chrześcijańskiej (pełna zgoda m.in. z pracą „Zderzenie cywilizacji” Samuela Huntingtona). „Zasady określające wartości i pojęcia, do których odwołują się ludzie i wspólnoty w różnych sytuacjach życiowych”. Że niepełnosprawnym należy pomóc, że zmarłych trzeba pogrzebać, że symbole ważne dla narodu należy szanować, bo od tego zależy spójność i dobro całej wspólnoty, respekt...
Ryszard Czarnecki
Po wiekach nasi zachodni sąsiedzi z tą samą konsekwencją wprowadzali u siebie narodowy socjalizm, a następnie komunizm, a Polacy z tym samym dystansem, w sumie powierzchownie, siłą rzeczy, ale daleko od gorliwości, współżyli z narzuconym sowieckimi bagnetami ustrojem. Oficjalnie życie polityczne było odbierane jako mniej lub bardziej chciana, mniej lub bardziej tolerowana konieczność. Oficjalna rzeczywistość była odbierana jako teatr (często teatr groteski lub absurdu), ze wszystkimi z tym związanymi formami teatralizacji. Prawdziwe, ważne, wartościowe, własne było życie prywatne. Tak było w PRL. Ale przecież, przynajmniej w pewnym stopniu, kontynuacja tego stanu rzeczy miała miejsce w III RP. Owa teatralizacja była też i udziałem Polaków w ostatnich dwóch dekadach. Widok polityków...
Leszek Misiak
„Warunki, w jakich prowadzone jest śledztwo po katastrofie 10 kwietnia 2010 r. polskiego Tu-154, nie odpowiadają zachodnim standardom” - powiedział znany francuski ekspert ds. katastrof samolotowych Gerard Feldzer. Szef Muzeum Lotnictwa w Le Bourget koło Paryża w rozmowie z radiem RMF FM zaznaczył, że fakt, iż miejsce katastrofy nie zostało odpowiednio zabezpieczone, może przekreślić szanse na odkrycie przyczyn tragedii. Równie zaniepokojony doniesieniami o działaniach Rosjan w Smoleńsku był amerykański kongresman Peter King. Swój wniosek o powołanie międzynarodowej komisji śledczej ds. katastrofy smoleńskiej King uzasadniał m.in. następującymi słowami: „Polskim ekspertom do spraw bezpieczeństwa i przedstawicielom urzędu lotnictwa odmówiono dostępu do miejsca katastrofy. Polskim...
Grzegorz Wierzchołowski
„Warunki, w jakich prowadzone jest śledztwo po katastrofie 10 kwietnia 2010 r. polskiego Tu-154, nie odpowiadają zachodnim standardom” - powiedział znany francuski ekspert ds. katastrof samolotowych Gerard Feldzer. Szef Muzeum Lotnictwa w Le Bourget koło Paryża w rozmowie z radiem RMF FM zaznaczył, że fakt, iż miejsce katastrofy nie zostało odpowiednio zabezpieczone, może przekreślić szanse na odkrycie przyczyn tragedii. Równie zaniepokojony doniesieniami o działaniach Rosjan w Smoleńsku był amerykański kongresman Peter King. Swój wniosek o powołanie międzynarodowej komisji śledczej ds. katastrofy smoleńskiej King uzasadniał m.in. następującymi słowami: „Polskim ekspertom do spraw bezpieczeństwa i przedstawicielom urzędu lotnictwa odmówiono dostępu do miejsca katastrofy. Polskim...
W tej sprawie wiele już padło insynuacji i kłamstw, by wspomnieć chociażby haniebne, w żaden sposób nie potwierdzone sugestie, że to ś.p. Prezydent Lech Kaczyński przyczynił się do tragedii. Ale jedno kłamstwo smoleńskie nigdy nie zostało nazwane, nie wybrzmiało do końca. To kłamstwo polega na stwierdzeniu, że wszystkie środowiska i siły polityczne ucierpiały tak samo w tym narodowym dramacie. I że - w konsekwencji - nie można mówić o szczególnych stratach Prawa i Sprawiedliwości. Bo przecież zginęli w roztrzaskanym na rosyjskiej ziemi tupolewie przedstawiciele wszystkich opcji politycznych. Dla PiS Smoleńsk był poważnym ciosem politycznym Tu muszę dodać jedno ważne zastrzeżenie: nie chodzi o żadną licytację cierpienia, nie chodzi o przypominanie partyjnej przynależności ofiar....
Leszek Misiak
Dalej twierdzę, że przepisy konwencji chicagowskiej nie powinny mieć zastosowania do katastrofy smoleńskiej. Myślę, że nie ulega wątpliwości, jaki miał status samolot prezydencki. Był to samolot należący do 36. Pułku Lotnictwa, obsługiwany przez czynnych oficerów RP. Miał status statku państwowego. Zatem nie widzę żadnych podstaw do zastosowania konwencji chicagowskiej, którą stosuje tylko odnośnie samolotów cywilnych. Odpowiadając na drugie pytanie, zawsze jest możliwość wynegocjowania lepszych warunków śledztwa, zwłaszcza iż był to statek państwowy, na pokładzie którego była „elita państwowa” i który korzystał z przywilejów wynikających z eksterytorialności. Czy według konwencji chicagowskiej po katastrofie Rosjanie powinni jedynie zabezpieczyć teren i poczekać na polskich...
Grzegorz Wierzchołowski
Dalej twierdzę, że przepisy konwencji chicagowskiej nie powinny mieć zastosowania do katastrofy smoleńskiej. Myślę, że nie ulega wątpliwości, jaki miał status samolot prezydencki. Był to samolot należący do 36. Pułku Lotnictwa, obsługiwany przez czynnych oficerów RP. Miał status statku państwowego. Zatem nie widzę żadnych podstaw do zastosowania konwencji chicagowskiej, którą stosuje tylko odnośnie samolotów cywilnych. Odpowiadając na drugie pytanie, zawsze jest możliwość wynegocjowania lepszych warunków śledztwa, zwłaszcza iż był to statek państwowy, na pokładzie którego była „elita państwowa” i który korzystał z przywilejów wynikających z eksterytorialności. Czy według konwencji chicagowskiej po katastrofie Rosjanie powinni jedynie zabezpieczyć teren i poczekać na polskich...

Pages