Chłop, geniusz, „majster” z Powiśla

Przewalając się na łóżku z boku na bok, w pewnym momencie Stefan Jaracz podjął decyzję, że zostanie aktorem. Wstał, pobiegł na krakowskie Krzemionki, żywo gestykulując, szukając środków scenicznego wyrazu. I tak machając rękami niechcący znalazł się na fortecznym terenie wojskowym. Austriacki żandarm wziął go za niebezpiecznego szpiega.

Wspomnianą wyżej historyjkę Jaracz sam opisał w tekście „Moja pierwsza rola” („Teatr” 1950). Anegdota dobrze oddaje stosunek tego jednego z najwybitniejszych aktorów dwudziestolecia międzywojennego do wykonywanego zawodu. Jaracz był nie tylko zdolnym aktorem, lecz także człowiekiem – patrząc na pomysły i rozwiązania, na jakie...
[pozostało do przeczytania 95% tekstu]
Dostęp do artykułów: