Dyskusje, wywiady

Olga Alehno
Jeszcze do niedawna można było wymienić nazwiska kilku osób, których Putin nie traktował instrumentalnie, takich, z którymi łączyły go jakieś ludzkie stosunki albo którym coś zawdzięczał. Znakiem rozpoznawczym dla ludzi będących z Putinem blisko jest to, że zwraca się on do nich per „ty”. Od razu zaznaczam, że jest to garstka osób – z Władimirem Pribyłowskim, rosyjskim historykiem, politologiem i tłumaczem, rozmawia Olga Alehno. Kto, Pana zdaniem, podejmuje dziś najważniejsze decyzje w Rosji? Wygląda na to, że sam Putin. Zdołał skoncentrować w swoich rękach taką władzę, że w zasadzie można go dziś uznać za niepodzielnego władcę Rosji. Co ciekawe – kiedy odczuwa taką potrzebę, potrafi zwrócić się o radę do osób trzecich, bywa, że takiej rady...
Magdalena Michalska
Nie możemy być bierni, bo rządowi Donalda Tuska właśnie o to chodzi – o naszą uległość, bo to ona zapewnia rządzącym bezkarność. Jeśli będziemy narzekać w domu, ewentualnie na forach internetowych, to nic się nie zmieni. To, co nas boli, musimy wykrzyczeć temu rządowi w twarz – mówi przewodniczący NSZZ „Solidarność” Piotr Duda w rozmowie z Magdaleną Michalską. Media kreują Pana na przywódcę antyrządowej rewolucji. Aspiruje Pan do rangi jej symbolu? Absolutnie nie. Robię to, co do mnie należy. Kiedy w 2010 r. podjąłem decyzję o kandydowaniu na stanowisko przewodniczącego NSZZ „Solidarność”, to powiedziałem sobie, że jeśli wygram, to będę czynić wszystko, co się da, aby pracownikom w naszym kraju żyło się lepiej. I tak właśnie robię, nie ma w tym nic...
Magdalena Michalska
z Robertem Górskim z Kabaretu Moralnego Niepokoju rozmawia Magdalena Michalska. Propaganda jest po to, żeby małe sukcesy rozdmuchiwać do dużych rozmiarów, a pomniejszać duże wpadki niekorzystne dla wizerunku rządu. Kabareciarzowi jest to bardzo łatwo wyśmiewać; to wdzięczny temat do zabawy. Przekłuwanie takiego balonu radosnej propagandy jest podstawowym składnikiem przynajmniej jednego naszego skeczu w czasie każdego występu. Czy łatwo jest parodiować Donalda Tuska? Tak. I sprawia mi to dużą satysfakcję i przyjemność. Zostałem z tą postacią utożsamiony i wielokrotnie na ulicy jestem pozdrawiany jako „pan premier”. Nawet ostatnio w samolocie pewien były minister zwrócił się do mnie w ten sposób. Więc to niejako dzięki premierowi stałem się...
Magdalena Michalska
Z aktorem Jerzym Zelnikiem rozmawia Magdalena Michalska. Dziś propaganda jest subtelniejsza niż w PRL, wszystko przeprowadza się w sposób zdecydowanie bardziej przewrotny, inteligentny, wręcz diabelski. Stosowana jest taka metoda goebbelsowska, czyli mówienie półprawd. To wsiąka w ludzi. I ja potem jestem przerażony, kiedy widzę nawet inteligentne osoby, które kiwają głową ze zrozumieniem, gdy Adam Michnik mówi o faszyzmie PiS. Niedługo będzie Pan obchodził 50-lecie swojej pracy zawodowej. Występował Pan zarówno w PRL, jak i w czasach po transformacji. Jak ta zmiana wpłynęła na pracę aktora? Paradoksalnie Polska Ludowa była zdecydowanie bardziej ideowa. Nie mówię tu oczywiście o władzy, ale o ludziach. W większości także o nas, aktorach....
Olga Doleśniak-Harczuk
Z dr. Sergio Canavero, włoskim neurochirurgiem, członkiem Turin Advanced Neuromodulation Group, rozmawia Olga Doleśniak-Harczuk Dziś świat jest zszokowany pomysłem transplantacji głowy, ale przyjdą jeszcze czasy, gdy tego typu operacje nie będą wywoływały emocji. Rozumiem, że jest za wcześnie, aby wymagać od ludzi, by od razu zaakceptowali ten projekt, widzę, że temat jest kontrowersyjny. Liczyłem się z takimi reakcjami.   W artykule opublikowanym w czerwcu na łamach magazynu „Surgical Neurology International” stwierdził Pan, że nic już nie stoi na przeszkodzie, by przeprowadzić pierwszą transplantację głowy człowieka. Powiało science fiction... O co w tym wszystkim chodzi? Tak jak napisałem w moim artykule, przeszczep głowy ludzkiej lub – w ...
Olga Doleśniak-Harczuk
Premier sam publicznie stwierdził, że w Polsce kryzys był mniej dotkliwy dzięki aktywności przedsiębiorców. Nie było tu absolutnie żadnej zasługi rządu, który, jeśli cokolwiek zrobił, to po czasie. Ani rząd, ani parlament nie mogą sobie przypisywać zasługi wyprowadzenia Polski z kryzysu – z  dr. Andrzejem Sadowskim, wiceprezydentem Centrum im. Adama Smitha, rozmawiają Olga Doleśniak i Przemysław Harczuk. Minister finansów Jacek Rostowski zajął trzecie miejsce w prestiżowym rankingu magazynu „Financal Times” na najlepszych ministrów Finansów Unii Europejskiej. Czym zasłużył sobie na takie wyróżnienie? Nie wiem. Bez wątpienia na wyróżnienie zasługuje premier i rząd… Estonii, który kilka lat po krachu spekulacyjnym 2008 r. znajduje się dziś w dziesiątce najmniej...
Przemysław Harczuk
Premier sam publicznie stwierdził, że w Polsce kryzys był mniej dotkliwy dzięki aktywności przedsiębiorców. Nie było tu absolutnie żadnej zasługi rządu, który, jeśli cokolwiek zrobił, to po czasie. Ani rząd, ani parlament nie mogą sobie przypisywać zasługi wyprowadzenia Polski z kryzysu – z  dr. Andrzejem Sadowskim, wiceprezydentem Centrum im. Adama Smitha, rozmawiają Olga Doleśniak i Przemysław Harczuk. Minister finansów Jacek Rostowski zajął trzecie miejsce w prestiżowym rankingu magazynu „Financal Times” na najlepszych ministrów Finansów Unii Europejskiej. Czym zasłużył sobie na takie wyróżnienie? Nie wiem. Bez wątpienia na wyróżnienie zasługuje premier i rząd… Estonii, który kilka lat po krachu spekulacyjnym 2008 r. znajduje się dziś w dziesiątce najmniej...
Olga Doleśniak-Harczuk
z ks. dr. hab. Dariuszem Oko rozmawia Olga Doleśniak-Harczuk. Homolobby dopuszcza się jawnych przestępstw, aktów agresji i nienawiści. To jest przedsmak tego, co zrobią ze społeczeństwem, jeśli ich się nie zatrzyma (jak np. komunistów we Włoszech czy Francji), jeśli osiągną pełnię władzy, jeśli nas zupełnie zdominują. Oto ich program: od tolerancji do totalitaryzmu. Księdza artykuł „Z papieżem przeciw homoherezji” opublikowany w zeszłym roku najpierw we „Frondzie”, potem w Radiu Watykańskim, na łamach niemieckiego prestiżowego magazynu „Theologisches” oraz we Włoszech i USA zainicjował w Polsce i na świecie żywą debatę na temat homoherezji. Czym ona jest? Jest to uporczywe zaprzeczanie nauczaniu Kościoła na temat homoseksualizmu, głoszone przez...
Olga Doleśniak-Harczuk
Z Reinholdem Messnerem ROZMAWIA Olga Doleśniak-Harczuk. Wiem, że Jerzy Kukuczka myślał o tym, by po zdobyciu wszystkich ośmiotysięczników wycofać się. I powinien tak wtedy zrobić. Żyłby do dzisiaj, siedziałby tutaj przy tym stole, w radosnej atmosferze wypilibyśmy butelkę wina. Kilka dat z życia Reinholda Messnera (ur. 1944 r.) 27 czerwca 1970 r. – wspólnie ze swoim bratem Güntherem dokonuje pierwszego trawersu Nanga Parbat. Günther Messner ginie w lawinie śnieżnej u stóp ściany Diamir; 1971 r. – powrót na Nanga Parbat, poszukiwania brata; 8 maja 1978 r. – wraz z Peterem Habelerem wchodzi bez sztucznego tlenu na Mount Everest; 9 czerwca – samotnie wchodzi na Nanga Parbat ścianą Diamir; 20 sierpnia 1980 r. – pierwsze samotne wejście na Mount...
Olga Doleśniak-Harczuk
Kampania Core Issues była odpowiedzią na propagandę środowisk gejowskich   Na stronie internetowej Core Issues można przeczytać, że organizacja zajmuje się udzielaniem wsparcia osobom, które chciałyby podjąć walkę ze swoimi skłonnościami homoseksualnymi. Jak zrodził się pomysł, by wyjść do ludzi z taką propozycją? Wiele osób w Wielkiej Brytanii nie godzi się z tym, że odczuwa pociąg do przedstawicieli tej samej płci, pragnie wyzwolić się z więzów, które ich wewnętrznie zniewalają. Ci ludzie aktywnie poszukują profesjonalnej pomocy terapeutycznej, potrzebują pomocy i rady. Te poszukiwania spotykają się jednak z negatywnymi reakcjami. To temat drażliwy i trudny. Zwłaszcza że w Wielkiej Brytanii dwie najważniejsze instytucje zajmujące się...
Olga Doleśniak-Harczuk
28 lutego, godz. 20 – to data oznaczająca koniec pontyfikatu Ojca Świętego Benedykta XVI. Przewiduje Monsignore, że po zakończeniu służby papieskiej Bracia Ratzinger będą mieli dla siebie więcej czasu? Kiedy mój brat przestanie być papieżem, a konklawe wybierze jego następcę, zacznie się pewien nowy rozdział. Nie wiem, jak często uda się nam widywać, ale mam nadzieję, że częściej niż to miało miejsce przez ostatnie lata. Ojciec Święty pozostanie w Rzymie, ale wyobrażam sobie jednak, że podczas moich odwiedzin będzie dużo okazji do wspólnej modlitwy, rozważania Pisma Świętego i długich rozmów. To na pewno. A jak wygląda takie zwykłe spotkanie Ojca Świętego i jego brata? W ostatnich latach nie było ich wiele. Zazwyczaj kiedy udawało się nam zobaczyć, najwięcej czasu poświęcaliśmy...
Olga Doleśniak-Harczuk
Ojciec św. Benedykt XVI zrezygnował z tronu Piotrowego. Po raz ostatni Kościół miał do czynienia z podobną sytuacją przed siedmioma wiekami, tylko że papiestwo dziś i wtedy to dwie różne historie, zgodzi się Pan? Nie sposób porównywać papiestwa późnośredniowiecznego, takiego jak za czasów papieża Celestyna V, z nowożytnym. W dzisiejszych czasach Ojciec Święty jest przede wszystkim liderem duchowym, przywódcą Kościoła katolickiego, w XIII w. tron Piotrowy zobowiązywał również do innych zadań. Papież był jednym z najpotężniejszych ludzi świata. Trudno to sobie dziś wyobrazić, ale mógł  nawet stanąć na czele armii. 29 kwietnia 2009 r. Benedykt XVI odwiedził miejscowość L’Aquila w centralnych Włoszech, której mieszkańcy dochodzili do siebie po niedawnym trzęsieniu ziemi. Jak...
Olga Doleśniak-Harczuk
W 2001 r. Wasza Ekscelencja został mianowany przez Jana Pawła II arcybiskupem tytularnym, sześć lat później z rąk Benedykta XVI przyszła nominacja na ordynariusza Archidiecezji Wojskowej USA. Jak Arcybiskup zachowa w pamięci pontyfikaty tych dwóch wielkich papieży? Miałem zaszczyt blisko współpracować z Watykańskim Sekretariatem Stanu w czasie pontyfikatu błogosławionego Jana Pawła II i dzięki temu stosunkowo często widywałem Jego Świątobliwość. Jak sięgnę pamięcią, od zawsze byłem pod wrażeniem rozmodlenia, poczucia humoru i powagi, z jaką Jan Paweł II sprawował swój urząd. Jego komunikatywność i talent do prowadzenia dialogu były przymiotami, które czyniły ten pontyfikat unikatowym, wyjątkowym w historii Kościoła. Jan Paweł II całym sobą, wszystkim, co czynił, ucieleśniał świadectwo...
Olga Doleśniak-Harczuk
Pomysł narodził się w zeszłym roku. Ukazała się wtedy moja książka portretującą życie i dzieło ojca św. Jana XXIII. Ten niezwykły papież, zwany nie bez przyczyny dobrym albo uśmiechniętym, powiedział 60 lat temu,  że nie postrzega Kościoła jako muzeum, na które trzeba dmuchać i chuchać, ponieważ Kościół i sama wiara to życie, które tętni i wciąż się rozwija. Ta myśl nie dawała mi spokoju, zacząłem zastanawiać się nad  witalnością chrześcijaństwa, które nie ma nic wspólnego ze statecznym, muzealnym wnętrzem, w którym niektórzy chcieliby je zamknąć. Chrześcijaństwo tętni życiem i jest fascynujące. To był jeden z powodów, dlaczego zamarzyło mi się opisanie tego fenomenu, ale był jeszcze inny. Jaki? Jako wykładowca marketingu społecznego często spotykam się z ludźmi na...
Jan Pospieszalski
Krzysztof Wyszkowski podczas procesu z Lechem Wałęsą Prosił Pan o uruchomienie kolejnej procedury sądowej. Na czym ona polega? Jawna sprzeczność tego fragmentu wyroku Sądu Apelacyjnego z rzeczywistością zmusiła mnie do złożenia wniosku o wznowienie postępowania. Skoro sąd zamknął oczy na stare dowody agenturalności Wałęsy, dostarczyłem mu nowe. Dzięki temu nowy skład Sądu Apelacyjnego w Gdańsku będzie mógł unieważnić poprzednie gorszące praktyki i wydać orzeczenie zgodne z przedstawionymi dowodami. Czyli rozstrzygnięcie na poziomie prawnym, czy rację miał Pan, czy Wałęsa, jest ciągle przed nami? Formalnie tak, ale to tylko kwestia czasu, bo nawet jeżeli sąd gdański będzie zwlekał z uznaniem faktów lub ponownie zaprzeczy prawdzie, to w Strasburgu czeka już mój wniosek o...
Krzysztof Szczerski
Religia chrześcijańska stawia ten problem w centrum fundamentu wiary, bo Zbawiciel poprzez miłość pokonuje śmierć i daje ludziom nadzieję na wspólnotę silniejszą od śmierci. Dokonuje tego, przechodząc jednak przez jej wrota, po to, by swoim przejściem, czyli Paschą, skonfrontować siłę swojej miłości z jednym z największych ludzkich niepokojów - ze strachem przed śmiercią jako wieczną pustką, jako kresem. My, chrześcijanie, wierzymy, że życie w Bogu nigdy się nie kończy, lecz jedynie zmienia, i to zmienia w Oczekiwanie na ostateczny triumf Boga. Konfrontacja z zagładą może mieć zatem wymiar wspólnotowy właśnie w takim, religijnym ujęciu – wejściu we wspólnotę Oczekujących, a przeżycie pomimo śmierci innych, jako wezwanie do zrozumienia istoty Miłości, która jest silniejsza. Czy można te...
Piotr Lisiewicz
Pamięta Pani pierwsze spotkanie? Nie. Po prostu Przemek był. Ja weszłam jakoś w to środowisko, w kabaret „Pod Egidą”. Tam się pojawiła Osiecka. Jednocześnie były „Jabłonie” i Krzyś Zaleski w Teatrze Współczesnym [chodzi o musical „Niech no tylko zakwitną jabłonie” na podstawie scenariusza Zaleskiego i Osieckiej – przyp. red.]. Potem w Monachium poznałam Jacka Kaczmarskiego.  Zaczęłam też współpracować ze Zbigniewem Łapińskim. To się wszystko jakoś tak zapętliło. Robiłam piosenki do kabaretu z Przemkiem. Poza tym spotykaliśmy się towarzysko. Poza pracą. A potem mój mąż zaprzyjaźnił się z Przemkiem. To właśnie zaowocowało muzyką do „Zmienników”, czyli do dłuższej formy. Jaki był przy pracy? Był dokładny. Serio traktował to, co robi. Zazwyczaj mniej więcej namawialiśmy się,...
Magdalena Michalska
Pamięta Pani pierwsze spotkanie? Nie. Po prostu Przemek był. Ja weszłam jakoś w to środowisko, w kabaret „Pod Egidą”. Tam się pojawiła Osiecka. Jednocześnie były „Jabłonie” i Krzyś Zaleski w Teatrze Współczesnym [chodzi o musical „Niech no tylko zakwitną jabłonie” na podstawie scenariusza Zaleskiego i Osieckiej – przyp. red.]. Potem w Monachium poznałam Jacka Kaczmarskiego.  Zaczęłam też współpracować ze Zbigniewem Łapińskim. To się wszystko jakoś tak zapętliło. Robiłam piosenki do kabaretu z Przemkiem. Poza tym spotykaliśmy się towarzysko. Poza pracą. A potem mój mąż zaprzyjaźnił się z Przemkiem. To właśnie zaowocowało muzyką do „Zmienników”, czyli do dłuższej formy. Jaki był przy pracy? Był dokładny. Serio traktował to, co robi. Zazwyczaj mniej więcej namawialiśmy się,...
Dawid Wildstein
Na ile możemy mówić o reprodukcji stanu posiadania i władzy dawnych elit komunistycznych w środowisku biznesowym III RP? Jest to jedna z tych zależności, w przypadku których obserwacje możemy poprzeć wynikami analiz.  Badałem to w kontekście ciągłości elit między okresem przed transformacją i po niej oraz wpływu przynależności do byłej nomenklatury komunistycznej na – ujmijmy to możliwie ogólnie – bycie „właścicielem” w III RP. Podstawą tej analizy były dane surveyowe z badań przeprowadzonych na próbach ogólnokrajowych w sześciu społeczeństwach postkomunistycznych , m.in. w Czechach, Rosji i na Węgrzech. Analiza polegała na zestawieniu „przynależności do nomenklatury” w czasach PRL z innymi możliwymi wyznacznikami „bycia właścicielem” po zmianie systemu, takimi, jak: pochodzenie,...
Samuel Pereira
Na ile możemy mówić o reprodukcji stanu posiadania i władzy dawnych elit komunistycznych w środowisku biznesowym III RP? Jest to jedna z tych zależności, w przypadku których obserwacje możemy poprzeć wynikami analiz.  Badałem to w kontekście ciągłości elit między okresem przed transformacją i po niej oraz wpływu przynależności do byłej nomenklatury komunistycznej na – ujmijmy to możliwie ogólnie – bycie „właścicielem” w III RP. Podstawą tej analizy były dane surveyowe z badań przeprowadzonych na próbach ogólnokrajowych w sześciu społeczeństwach postkomunistycznych , m.in. w Czechach, Rosji i na Węgrzech. Analiza polegała na zestawieniu „przynależności do nomenklatury” w czasach PRL z innymi możliwymi wyznacznikami „bycia właścicielem” po zmianie systemu, takimi, jak: pochodzenie,...
Anna Woźniak
Istnieje jeszcze trzecia możliwa postawa: czytam Marksa, ale nie w poszukiwaniu odpowiedzi na swoje pytania, ale jako sposób na poznanie jego ideologicznej strategii. Wówczas nie wierzę, że od Marksa mogę się czegokolwiek nauczyć, ale ufam, że wyjaśnienie błędów popełnionych przez niego może pomóc zwiedzionym przez niego duszom. Taka postawa, zgodnie z nauczaniem Kościoła katolickiego, jest nawet powinnością katolika posiadającego odpowiednią wiedzę i warunki, aby zawracać błądzących z drogi herezji. Takiemu zaangażowaniu intelektualnemu powinna towarzyszyć świadomość, że lektura dzieł marksistów przypomina czytanie książki fantastycznej.Słowa, wyrażenia, pojęcia są zrozumiałe tylko w kontekście świata skonstruowanego w książce przez jej autora. Lewicowi myśliciele opisali bowiem świat...
Najpierw Anna Woźniak krytycznie odnosi się do głównej idei naszej teki o lewicy. Postawiliśmy w niej tezę, że konserwatyści powinni interesować się ideami lewicowymi, by − jak pisał Grzegorz Lewicki − móc zrozumiale dla innych przedstawiać swoje stanowisko i skutecznie bronić swoich wartości. Zdaniem autorki taki związek z lewicą jest niedopuszczalny. „Redakcja »Pressji« nie dostrzega, że zgoda na aparat pojęciowy wyprodukowany przez myślicieli lewicowych zamyka poznającego w kręgu ich wyobrażeń o świecie i człowieku”. Sądzę, że bardzo trudno jest obronić taką tezę. Często zapominamy, że żaden opis świata − nawet lewicowy − nie jest całkowicie fałszywy. Nie jest też prawdą, że dostrzeżenie cząstki prawdy w konkurencyjnej teorii oznacza od razu całkowitą akceptację tej teorii. Przede...
Olga Doleśniak-Harczuk
„Początek końca, reżim Asada doszedł do ściany” – to tytuł i zarazem główna myśl artykułu, który opublikował Pan na początku zeszłego roku. Baszar al-Asad jest jednak wciąż u władzy, a końca dyktatury nie widać. Mylnie ocenił Pan sytuację? Nadal jestem zdania, że wybuch rewolucji jako takiej stanowił początek końca Asada. Wynika to z prostego faktu – wcześniej było nie do pomyślenia, by Syryjczycy mogli wyjść masowo na ulice i domagać się dla siebie jakichś praw. Wyrok na autorytarne rządy Asada zapadł w chwili, gdy naród przestał pokornie przystawać na jego dyktatorskie metody. Poza tym, sam reżim w ciągu ostatnich 16–17 miesięcy przepoczwarzył się w coś nowego, jego struktura uległa przemeblowaniu. Niedawno media donosiły o dezercji syryjskiego premiera, Rijada Hidżaba. To wymowne...
Olga Doleśniak-Harczuk
Ale oczy całego świata i tak są dziś zwrócone przede wszystkim na USA. W rozdziale poświęconym historii relacji amerykańsko-syryjskich przypominał Pan o tym, jak dobre były te stosunki po zakończeniu II wojny światowej. Punkt zwrotny przypadł na rok 1967, kiedy partia Baas dokonała zamachu stanu i przejęła władzę w państwie. Od tego momentu relacje Damaszku i Waszyngtonu przypominają sinusoidę… Można to tak ująć. Te relacje nie są najłatwiejsze i nigdy takimi nie były. Dzielę historię stosunków amerykańsko-syryjskich na kilka etapów, a każdy z nich rozgałęzia się na kolejne wątki. Zagłębiając się w tę historię, trzeba sobie przede wszystkim uświadomić, że stosunki między Syrią i USA zaczęły się bardzo obiecująco. Przecież USA mocno wspierały niepodległościowe dążenia Syryjczyków. Kiedy w...
Artur Dmochowski
Putin wskazał jako podstawę Załącznik 13 do Konwencji Chicagowskiej o międzynarodowym lotnictwie cywilnym. Kto, kiedy i na jakiej podstawie albo z jakich powodów na to się zgodził?! Nie było i nie mogło być – w sensie prawa międzynarodowego – żadnej rzekomej umowy ustnej między premierami RP i FR. Istniała obowiązująca umowa z 1993 r., której nikt nie wypowiedział. Ponadto, zgodnie z art.3 Konwencji Chicagowskiej, jej unormowania (podobnie unormowania załączników do niej) odnoszą się wyłącznie do cywilnej komunikacji lotniczej, nie znajdują zaś zastosowania do lotnictwa państwowego, m.in. w służbie wojskowej. O tym, że samolot TU-154M należał do polskiego lotnictwa wojskowego, obsadzony był załogą wojskową, a jego lot do Smoleńska był zarejestrowany jako military flight, nikogo nie...
Wojciech Mucha
Z czego to wynika? To skutek walki z wtórnym analfabetyzmem, jaki u siebie zauważyłem (śmiech). A że nie wszystko w III RP wygląda tak, jak powinno, sięgnąłem po książki o najnowszej historii Polski. Doszedłem m.in. do kulis sprawy Generała Fieldorfa „Nila”. Gdy przeczytałem o tym, że mordercy bohatera, który na dodatek nie angażował się w żadną konspirację czy walkę z komunizmem, w wolnej Polsce robili kariery i otrzymywali wysokie emerytury, coś we mnie pękło i „matrix” przestał działać. To zresztą chyba nic nadzwyczajnego – nikt chyba nie lubi być okłamywany czy okradany. Czasami mam też wrażenie, że wola walki o lepszą Polskę po prostu gdzieś we mnie siedziała. Może to genetyka (śmiech). No właśnie, nie jest tajemnicą, że twój ojciec był działaczem opozycji antykomunistycznej...
Olga Doleśniak-Harczuk
Decyzja Zgromadzenia Narodowego dla większości Niemców była czystą formalnością. Społeczeństwo już dwa lata temu wybrało swojego prezydenta, z całą pewnością nie był nim wtedy Christian Wulff. Podziela Pan ten pogląd? Można tak powiedzieć. Prezydenci są w Niemczech wybierani przez partie polityczne, to one rozdają karty. Gauck nie jest związany z żadną opcją polityczną, unosi się ponad wszystkimi podziałami. Nie będąc profesjonalnym politykiem, mocno różni się od swoich poprzedników i śmiało można powiedzieć, że właśnie z uwagi na swoją niezależność ma nad nimi przewagę. Bezpartyjność Gaucka uwiarygodnia go w oczach społeczeństwa, zwykłych obywateli, którym marzy się głowa państwa, a nie urzędnik skrępowany politycznymi zależnościami. Prezydenci w Niemczech mają dość skromne...
Skąd się wziął pomysł autonomii Śląska? Autonomia Śląska przed wojną miała uzasadnienie i sens. Po wielu wiekach poza Polską trudno było ten teren w sposób prosty włączyć w jej organizm. Pomysł autonomii zrodził się wówczas, gdy o Śląsk walczono. Idea pojawiła się po obu stronach – polskiej i niemieckiej. Gdy podpisywano konwencję genewską, oba państwa zobowiązały się do uszanowania podzielonego regionu górnośląskiego – tego, który będzie w Polsce, i tego, który pozostaje w Niemczech. Polska wywiązała się z umów, a Niemcy nie. Jest jednak pewien przemilczany szczegół. Otóż autonomia górnośląska była niejednokrotnie świadomie bardziej patriotyczna, niż oczekiwałyby tego władze polskie. Podam przykłady. Policja śląska zaaresztowała dwóch senatorów z mniejszości niemieckiej za...
Katarzyna Gójska-Hejke
Od katastrofy smoleńskiej minęły niemal dwa lata. Dziś możemy spojrzeć na tę tragedię bardziej analitycznie. Staram się patrzeć okiem profesjonalisty – obrońcy w procesach karnych. Nie znam prokuratorów, którzy prowadzą śledztwo smoleńskie, i nie znam akt tego śledztwa. Jednak jestem pewien, że sprawa ta wymaga ograniczenia emocji. Tymczasem, gdy słucham wielu komentatorów i ekspertów, to mam wrażenie, iż oni uporczywie propagują tylko jedną wersję przyczyn katastrofy, w myśl której wina leży po stronie pilotów albo niektórych z pasażerów. Przyjmują postawę odrzucenia z góry pewnych wariantów przyczyn tego wypadku. To dla mnie niepojęte i wyjątkowo nieprofesjonalne. Bardzo wiele niedociągnięć, uchybień, niedopatrzeń ze strony polskich władz da się wytłumaczyć pewnymi ludzkimi...
Urszula Radziszewska
A co z odpowiedzialnością materialną organizatora? Coś takiego zaproponowali kibice – w projekcie obywatelskim zmian w ustawie o bezpieczeństwie imprez masowych chcą, by stowarzyszenia kibicowskie wpłacały na rzecz klubu kaucję, która w razie strat by przepadała. Ale znowu nikt nie ma obowiązku chodzić na mecze. A to rozwiązanie to w gruncie rzeczy odebranie prawa do zgromadzeń. Ktoś, kto zorganizował demonstrację i nie ma środków na pokrycie strat, w efekcie nie ma prawa do demonstracji. Przecież płacimy podatki. To z nich są utrzymywane policja i służby specjalne. Te służby są zobowiązane do zapewnienia obywatelom bezpieczeństwa. To się nie zawsze udaje – widzieliśmy to w Londynie czy Atenach. Jednak aby pociągnąć kogoś do odpowiedzialności finansowej, trzeba ustalić, kto to był, a...
Rafał Kotomski
Nie było debaty Kaczyński–Tusk, to dobrze czy źle? Po debacie Kaczyński–Lis kolejne takie starcie było zupełnie niepotrzebne. Uważam, że wybór Lisa zamiast Tuska był trafniejszy, bo precyzyjniej wskazuje realnego przeciwnika. Dlaczego PiS nie potrafił, mimo z pozoru sprzyjających okoliczności, przekonać wyborców, że jest jasną i wyraźną alternatywą dla rządów koalicji PO–PSL? Ponieważ te sprzyjające okoliczności były właśnie pozorne. Kto w Polsce na poważnie interesuje się problemami zadłużenia publicznego czy stanem armii? Kto troszczy się o jakość edukacji w szkołach? Przecież nie większość. Zainteresowanie takimi zagadnieniami wzrośnie tylko w przypadku katastrofy. Wtedy reszta zakrzyknie: trzeba coś z tym zrobić. Mniejszość te problemy widzi już teraz i wyraźnie. Tyle że jest...
Joanna Lichocka
Podział, o którym mówimy, wziął się między innymi z tego, że rządzący uznali pamięć o Smoleńsku za swojego osobistego wroga. Właściwie nie powinno to dziwić – słusznie dostrzeżono, że był to moment odradzania się narodu, jego ducha. Niestety, Donald Tusk i Bronisław Komorowski zinterpretowali to wydarzenie ściśle politykiersko, jako moment, który może zostać wykorzystany przez PiS do przejęcia władzy. Mnie takie partyjne myślenie o jednej z największych tragedii w dziejach Polski nie mieści się w głowie, ale rządzący nie mieli z tym problemu. W imię cynicznej gry partyjnej wypowiedzieli wojnę polskiej duszy. Środki zaradcze powzięte przeciwko spontanicznemu, głębokiemu przeżywaniu narodowej żałoby są dowodem strachu Donalda Tuska. Czego boi się premier? Mitu Lecha Kaczyńskiego, jego...
Paweł Paliwoda
Ważnym objawem akcesu Tuska do układu było powołanie go przez Mazowieckiego do składu Komisji Likwidacyjnej Robotniczej Spółdzielni Wydawniczej. Chodziło o podział gigantycznego majątku monopolistycznego molocha będącego własnością PZPR. Sposób tego podziału miał decydujące znaczenie dla stanu polskiej prasy, a więc również świadomości politycznej całego społeczeństwa. W kwietniu 1990 r., gdy w okrągłostołowym centrum decyzyjnym był nie tylko Jaruzelski, ale również Kiszczak i inni ludzie sowieccy, pełnym zaufaniem tego układu został obdarzony anonimowy dzieciak z „Gazety Gdańskiej”. A jego partnerami byli tacy wyjadacze, jak Jan Bijak, członek KC PZPR i współtwórca „Polityki”, z którą, zresztą, do dziś łączą Tuska bliskie kontakty. Był tam, co prawda, też Andrzej Grajewski, szerzej...
Anita Gargas
Ważnym objawem akcesu Tuska do układu było powołanie go przez Mazowieckiego do składu Komisji Likwidacyjnej Robotniczej Spółdzielni Wydawniczej. Chodziło o podział gigantycznego majątku monopolistycznego molocha będącego własnością PZPR. Sposób tego podziału miał decydujące znaczenie dla stanu polskiej prasy, a więc również świadomości politycznej całego społeczeństwa. W kwietniu 1990 r., gdy w okrągłostołowym centrum decyzyjnym był nie tylko Jaruzelski, ale również Kiszczak i inni ludzie sowieccy, pełnym zaufaniem tego układu został obdarzony anonimowy dzieciak z „Gazety Gdańskiej”. A jego partnerami byli tacy wyjadacze, jak Jan Bijak, członek KC PZPR i współtwórca „Polityki”, z którą, zresztą, do dziś łączą Tuska bliskie kontakty. Był tam, co prawda, też Andrzej Grajewski, szerzej...
Filip Rdesiński
Zainteresowało mnie to zjawisko, więc zażądałem w trybie dostępu do informacji publicznej udostępnienia zarządzeń prezesa Trybunału Konstytucyjnego o wyznaczeniu sędziego do rozpoznania mojej skargi. Nie wiedziałem wówczas, kto tę sprawę prowadził. Chciałem poznać nazwisko osoby, która przez dwa lata nie była w stanie zrobić tego, co inny sędzia zrobił w rozsądnym terminie. Otrzymałem wówczas z TK wszystkie dane, o które wystąpiłem. Jednak, gdy zacząłem badać inne sprawy, w których skargi leżały wiele miesięcy i lat w fazie wstępnego rozpoznania, otrzymałem z sekretariatu Trybunału Konstytucyjnego pismo, z którego dowiedziałem się, że przepisy o dostępie do informacji publicznej Trybunału nie dotyczą. A nie dotyczą? Oczywiście, że dotyczą. Ani Trybunał, ani jego prezes nie są na...
Rafał Kotomski
Rzeczywiście, wydaje się aktualna. Dlatego, że nie dotyczy tylko poprawności i sprawności sądzenia, ale jednocześnie kształtowania procedury, według której się sądzi. Jak mawiał mój przyjaciel i patron, mecenas Władysław Siła-Nowicki, „wyroki sądowe są na pewno mniej przewidywalne niż wyroki boskie”. To, co jest zapisane w prawie, to jedno. A to, co wynika z orzecznictwa sądowego, to drugie. W procedurę funkcjonowania sądów możemy ingerować z zewnątrz poprzez władzę ustawodawczą i wykonawczą: resortową czy samorząd sędziowski. Natomiast w swobodę ferowania wyroków przez poszczególnych sędziów, tylko w bardzo ograniczonym zakresie. Obowiązuje bowiem słuszna zasada pełnej niezawisłości. Prowadząc w parlamencie projektowanie norm dotyczących trzeciej władzy, zakładałem, że nie sprawują jej...
Paweł Zyzak
Szybkość zadawania ciosów, technika, bardzo dobry lewy prosty, świetna praca nóg, odporność na ciosy, wytrzymałość – w ten sposób wylicza się Pańskie atuty… Wystarczy to Pana zdaniem na Witalija Kliczko? Nie słynie Pan z nokautującego ciosu. Pierwsza sprawa – nokautujący cios ma niewielki procent bokserów. Druga – nie w każdej walce bokser może znokautować. Wystarczy popatrzeć na Kliczko i jego walkę z Amerykaninem Shannonem Briggsem. Chociaż go obijał, nie mógł czysto trafić. Jeżeli zadam czysty cios, to i ja przewrócę dużego faceta. Przecież pokazałem już, że można. Jednak, rzeczywiście, nie jestem typem boksera z nokautującym ciosem i nigdy już nim nie będę. Ale mam inne atuty, które pozwalają mi zwyciężać i równocześnie prezentować dobrą taktykę i ładny dla oka boks. Ćwiczy...
Rafał Kotomski
Takie działanie jest ucieczką od problemu. Odbieram to jako polityczne zagranie pod publiczkę. Przecież najpierw zamknięte zostały dwa stadiony – Legii Warszawa i Lecha Poznań – które według osób znających się na rzeczy, uchodzą za bezpieczne. Typowy temat zastępczy. Premier Tusk miał okazję pokazać się w roli szeryfa i ogłosić rozpoczęcie „walki”. Wszystkie mainstreamowe media zaczęły pozorną dyskusję o kibicach. W ten sposób można nie mówić o drożyźnie, źle funkcjonującej kolei czy narastającym długu publicznym. A ja pytam, czy jako państwo jesteśmy przygotowani do Euro 2012? Choćby na potencjalny atak terrorystyczny. Oczywiście, Polska nie jest krajem „atrakcyjnym” dla terrorystów, ale Mistrzostwa Europy ściągną na nas uwagę całego świata. Dyskutując publicznie o bezpieczeństwie w...
Olga Doleśniak-Harczuk
Media głównego nurtu praktycznie od początku sprowadzały wasz program wyłącznie do antyislamizmu. Dość szybko przyklejono wam etykietkę niemieckiej wersji PVV . Liczył się Pan z taką reakcją dziennikarzy? To było do przewidzenia. Nasz krytyczny stosunek do islamu budzi duże zainteresowanie. Media żyją sensacją, a temat wzbudzający tak wiele emocji zarówno wśród polityków, jak i zwykłych obywateli sam w sobie jest godny uwagi. Nie jest to oczywiście żaden zarzut pod adresem dziennikarzy, media rządzą się swoimi prawami. Dopóki nie wyrywa się pewnych słów z kontekstu, nie przeinacza wypowiedzi i udziela rzetelnej informacji, sprawy toczą się właściwym torem. Słowo „etykietka” źle mi się kojarzy, nosi w sobie negatywny ładunek. Mówiąc o partii Geerta Wildersa, nie można pominąć...
Rafał Kotomski
Muzycy rockowi tylko starają się śpiewać o rzeczach ważnych. Najczęściej marnie im to wychodzi i poprzestają na banałach. W przypadku Pana i zespołu „De Press” nie ma wątpliwości, że na warsztat wzięliście sprawy wielce istotne: patriotyzm, honor, ludzką godność. Skąd taki wybór? Niezwykle ważną rolę odgrywają dla nas polskie wartości. Chcąc przekazać je w sposób prosty i czytelny dla odbiorcy, trzeba sięgnąć do korzeni. Czyli do naszej narodowej tożsamości, do historii, z której możemy być dzisiaj dumni. Kiedy o tym myślę, wiem, że dzieje żołnierzy wyklętych zajmują w moim sercu ważne miejsce. Posługuję się środkami wyrazu, takimi jak śpiew i gra na gitarze. Właśnie w ten sposób mogę oddać cześć ludziom, którzy na to w pełni zasłużyli. Walcząc o wolność Polaków, której my dzisiaj,...
Rafał Kotomski
Co Panią Profesor w reformie emerytalnej najbardziej zawiodło? Uwierzyłam licznym specjalistom – z których część dobrze znałam – że co jak co, ale reforma emerytalna jest przygotowana znakomicie. Dzisiaj widzę, że tak nie było. Na dokładkę nie została ona wykonana w całości i nie w takim tempie, w jakim powinna. Przede wszystkim jednak rozczarowuje główne założenie. Zbyt płytkie i pochopne były nadzieje, że zawodowi inwestorzy będą nasze pieniądze lokować lepiej, niż uczynilibyśmy to sami. Sama zresztą, będąc w wieku, gdy wybór był możliwy, wybrałam towarzystwo emerytalne, które dzisiaj nie istnieje. Wielu specjalistów wciąż uważa, że OFE powinny być o wiele bardziej aktywne w inwestowaniu, kupowaniu akcji spółek itd. Amerykańscy eksperci Andrew Kerner i Eric Reinhardt wręcz...
Leszek Misiak
Wielu żołnierzy WSI, w tym niemal wszyscy dowódcy, przeszło szkolenie w ZSRR na kursach GRU lub KGB, co znalazło potwierdzenie w dokumentach Komisji Weryfikacyjnej WSI. Wielu z nich, jak Pan podkreślał, pełni ważne funkcje w państwie, nadal będąc na usługach rosyjskiego wywiadu. W jednej z rozmów powiedział Pan: „Platforma chce rehabilitować WSI, flirtuje z Rosją”. Bronisław Komorowski przedstawia się jako patron ludzi z byłych WSI, który ma zagwarantować im powrót do władzy. Chodzi nie tylko o realizację celów politycznych, ale także gospodarczo-finansowych. Na ogół nie docenia się, jak wiele kontraktów gospodarczych, dotyczących np. infrastruktury informatycznej czy energetycznej, otrzymują firmy ludzi z byłych WSI. Oto przykład jeden z wielu: obecnie wprowadza się na części...
Paweł Zyzak
„Jedna Rosja […] jest nową modyfikacją sowieckiej partii komunistycznej” – stwierdził Władimir Żyrinowski tuż po ostatnich wyborach regionalnych*. „Było wszystko: łapownictwo, szantaż i groźby” – dodał. Kim jest więc Putin w związku z tym? Nowym sekretarzem generalnym? KPZS posługiwała się przewodnią ideologią marksistowsko-leninowską, podczas gdy dzisiejsza Jedna Rosja nie ma ani ideologii, ani nawet programu innych niż adoracja Putina. Wprowadził on w Rosji system personalny, rządy autorytarne. Niestety, większości Rosjan nie wydaje się przeszkadzać to, iż Putin wyeliminował wszystkie kruche i niedoskonałe zdobycze osiągnięte w 1990 r. Jak Pan sądzi, którą drogę obrała putinowska Rosja? Do czego zmierza? Chiński model kraju czy powrót do stylu rządów z epoki Andropowa? Rosja...
Rafał Kotomski
Pani diagnoza obecnej sytuacji? Jesteśmy w trudnym momencie dla nowego państwa Unii i NATO. Dla niewprawnego gracza okres wejścia w życie nowego traktatu unijnego, po wcześniejszym długim okresie refleksji, nie jest łatwy. Państwa członkowskie NATO starają się sprostać globalnym wyzwaniom: istnieniu licznych ognisk konfliktów i terroryzmu, kolejnym falom kryzysu gospodarczego osłabiającego zdolność kolektywnej obrony i zdolności ekspedycyjne sojuszu. Narasta wśród nich chęć wciągnięcia Rosji za wszelką cenę do gry. Wyważenie polskiej polityki zagranicznej w takim momencie staje się niezwykle trudnym zadaniem, zadaniem dla ludzi gotowych ponieść konsekwencje polityczne i wizerunkowe podejmowanych działań. To okres poświęceń. W takim okresie Polska ma władzę, której w jakiś obłąkany,...
Rafał Kotomski
Dlaczego Polacy tak łatwo dają sobą manipulować? Czy mógłby Pan przeanalizować to zjawisko w kontekście tragedii smoleńskiej? Wydaje się, że wokół śledztwa w tej sprawie i zachowania polskiego rządu stworzono tak potężną osłonę zmanipulowanych informacji, komentarzy, opinii. Większość Polaków nabrała pewności, że żyje w państwie dostatnim, nowoczesnym i w pełni ukształtowanym. W takim państwie liczy się głównie spokój. Myślą, że po wejściu Polski do Unii Europejskiej nie mamy już żadnych wyzwań. Ci, którzy twierdzą inaczej, którzy widzą patologie postkomunizmu, a i bez nich traktują politykę jako ciągły trud, trwałe wyzwanie, zdają się ten spokój burzyć, stają się wrogami zadowolonych. Katastrofa smoleńska, przy wszystkich innych jej wymiarach, ukazała też, jak bardzo to zadowolenie...
Józef Darski
Ale Zachód powinien być wreszcie zadowolony z Polski, gdyż zawsze nas oskarżał, że nie chcemy podporządkować się Rosji i rzucamy kłody pod nogi starej Europie, by nie mogła pogrążyć się w wiecznej miłości do Rosji. W końcu więc Polacy wybrali Tuska i stali się grzeczni, posłuszni i wykonują wszelkie rozkazy bez dyskusji. Są jeszcze jacyś chuligani, ale problem warchołów zostanie wkrótce rozwiązany. Podczas tej podróży uderzył mnie jeden fakt; byłem niezwykle zdziwiony wolą Polaków przyłączenia się do tego, co w Europie Zachodniej, w szczególności w Niemczech i we Francji, robi się najgorszego, tj. do otwarcia na Rosję. Nie mogłem tego pojąć, ponieważ Polacy znają Rosję, są jedynym narodem w Europie, który wie, czym ona jest. Gdy już ustąpili, pozbawili Francuzów i Niemców wszelkich...
Olga Doleśniak-Harczuk
I właśnie to wzbudziło Pana wątpliwości? Motyw jest zawsze ten sam. Na przykład w sprawach wszystkich zamachów, którymi się zajmowałem, zawsze bardzo szybko ogłaszano rezultaty, których w zasadzie nie można było ogłosić na tak wczesnym etapie śledztwa. Jednym z przykładów może być zamach z 11 września 2001 r., sprawa niebywale złożona, a jednak już kilka godzin po tym wydarzeniu podano pełną listę rzekomych sprawców. Czy w wyniku Pańskiej działalności i doboru tematów (np. głośna sprawa z „fantomem RAF-u z 1992 r.) nie został Pan w Niemczech sprowadzony do roli outsidera? Niestety, jestem outsiderem, tak samo jak kilku innych kolegów, którzy poświęcają swą uwagę podobnym kwestiom. Jestem jednak zdania, że merytorycznie działamy właśnie w taki sposób, w jaki powinno postępować...
Leszek Misiak
 Kiedyś były? Były, nie wolno było ich przekraczać. Umowne. Ale społecznie akceptowane. Wiadomo było, że tak nie wolno się zachowywać, takich wyrazów się nie używa. To dlatego, że nie ma tych granic, słowa Janusza Palikota „prezydent ma krew na rękach” i był pijany, lecąc do Smoleńska, są traktowane jako ledwie ekscentryczne? A słowa Jarosława Kaczyńskiego, który w wywiadzie dla „Gazety Polskiej” mówił, że jechał do ciał Leszka, Marylki i nie jest w stanie zrozumieć wyścigu z nim premiera Tuska w drodze na miejsce tragedii – to, według polityków PO, agresja słowna? Jako uważny obserwator języka widzę i słyszę to, co mówią osoby publiczne, w tym politycy, i dostrzegam, że w ciągu ostatnich kilku lat agresywne wypowiedzi polityków Platformy Obywatelskiej są bez...
Józef Darski
Jacek Kwieciński: Czy chodzi o zdefiniowanie sytuacji, czy szukanie jakichś dróg jej naprawy? Nie zgadzam się z tezą, iż tragedia smoleńska miała jakieś trwałe znaczenie. Miała znaczenie emocjonalne, które minie, ludzie się nie przebudzili. Większość analiz w naszych mediach dotyczy Polski. Wykrawa się Polskę ze współczesnego świata i mówi się, co jest w Polsce nie tak, a co powinno być. Mamy wprawdzie dziedzictwo komunizmu, ale czy elity na Zachodzie są inne? Na Zachodzie, zwłaszcza w Unii Europejskiej, panuje mechanizm unowocześniania czy zaradzania wszystkiemu. Wszystko ma być przyklepane, wspaniałe, cudowne, wszystko może być tylko lepsze. My nie będziemy wyjątkiem. U nas też będą wygrywać partie posługujące się hasłami europejskości i nowoczesności, choćby były one całkowicie...
Olga Doleśniak-Harczuk
W zeszłym roku na wystawie sklepowej w Monachium pojawił się manekin w stroju Benedykta XVI, na podłodze porozrzucano prezerwatywy i lalki bobasy. Niedawno na okładce pewnego czasopisma w bluźnierczy sposób przedstawiono Chrystusa na krzyżu. Czy niemieckich katolików wolno bezkarnie obrażać? Niestety, tak to wygląda. Bluźnierstwa wobec Żydów i muzułmanów wywołałyby falę oburzenia, dlatego nikt się na to nie waży. Pamiętamy przecież ogólnoświatowe demonstracje w związku z publikacją karykatur Mahometa w duńskiej prasie. Natomiast znieważanie chrześcijan i osoby Chrystusa w mediach i w sztuce uchodzi na sucho. Skargi sądowe nie przynoszą żadnego efektu, bo dla wymiaru sprawiedliwości „wolność słowa” stoi ponad ochroną symboli religijnych. Widzę w tym zjawisku proces samounicestwienia...

Pages