Poemat o czerwonych plamach

We wrześniu 1939 roku Adam Ważyk uciekał z Warszawy w stronę Brześcia. Po drodze, w Siedlcach, przeżył nalot niemieckich samolotów. Przeczekał go w rowie wraz z licznymi nieznajomymi sobie ludźmi. Gdy nalot się skończył, naskoczył na niego jakiś mężczyzna z pytaniem: „Dlaczego Pan się śmieje?”, bo Ważyk mimowolnie przez cały nalot uśmiechał się ironicznie. „Czytałem Fiodora Dostojewskiego i też się śmiałem” – odpowiedział obronnie poeta.

Powyższą historię wspominał sam Ważyk w zbiorze esejów „Kwestia gustu”. By anegdota była pełna, warto wyjaśnić, dlaczego poeta powiedział akurat o Dostojewskim. Otóż w czasach szkolnych jeden z kolegów Ważyka właśnie po lekturze...
[pozostało do przeczytania 95% tekstu]
Dostęp do artykułów: