Służby rozpracowania prezydenta

Bo Rosjanie sobie nie życzyli

Dziś wiemy ponad wszelką wątpliwość, a dowody ma nasza prokuratura, że Marian Janicki mógł zapobiec katastrofie, gdyby tylko nie zignorował swoich obowiązków, które nakazywały mu zwrócić się do premiera, szefa jego kancelarii i szefa MSW, o zmianę lotniska w przypadku niemożności zlustrowania go przez BOR.

Ale Janicki podszedł do sprawy rekonesansu elastycznie. Zgodnie z wyznawaną przez tę władzę zasadą, by „nie zadrażniać stosunków”. W efekcie Lech Kaczyński lądował w miejscu, które w żaden sposób nie było zbadane przez polskich borowców. Oni go wręcz nie widzieli na oczy. Chyba że pamiętali co nieco z wizyt składanych...
[pozostało do przeczytania 92% tekstu]
Dostęp do artykułów: