Krew na stadionach

Krew na stadionach
Czy gdyby za cenę bojkotu olimpiady w 1936 r. udało się uniknąć II wojny światowej, wysłalibyśmy do Berlina sportowców? Odpowiedź jest oczywista. A gdybyśmy nie byli pewni, czy to pomoże, ale wiedzieli o obozach koncentracyjnych, masakrze wielu nacji i o wszystkim, co zdarzyło się później, pojechalibyśmy na olimpiadę? Pewnie też nie. Otóż w 1936 r. wiedzieliśmy mniej o planach Adolfa Hitlera niż dzisiaj o ludobójstwie w Chinach. Hitler był o wiele słabszy niż przywódcy komunistycznego państwa Chin. Baliśmy się Rosji. Zagrożenie rosyjskie okazało się prawdziwe, niedoceniono zupełnie niemieckiego.

Istnieje jeszcze jedna analogia: Chiny i Rosja toczą cichą rywalizację o Syberię, ale mimo realnego konfliktu interesów świetnie współpracują przeciwko rozwojowi demokracji i żądaniom świata zachodniego dotyczącym przestrzegania praw człowieka w obydwu państwach. Pamiętamy współpracę Hitlera i Stalina?

Dzisiaj Chiny są państwem imperialnym, duszącym wolność wielu narodów. Przy najmniejszej próbie oporu po prostu mordują ludzi, wsadzają ich do więzień o zaostrzonym rygorze i obozów koncentracyjnych, torturują, a nawet traktują żywch i zdrowych jako materiał na części potrzebne do przeszczepów. Problem Tybetu to niewielka część ogromnych cierpień setek milionów ludzi. Odpowiedzialni za zorganizowanie olimpiady w Chinach mają na swoich sumieniach część tej winy. Chiny przed olimpiadą nie tylko nie zwolniły totalitarnego ucisku, lecz zwiększyły represje, chcąc uciszyć wszelkie protesty.

Czy świat musi się liczyć z potęgą chińskiej gospodarki? (Tak, ale w taki sam sposób jak powinien był liczyć się z potęgą gospodarki hitlerowskiej). Najpierw wiele zrobiono, by ta gospodarka była silna, np. przyznając organizację igrzysk, a potem współodpowiedzialni za ten stan rzeczy każą nam się tej gospodarki bać.

Polska niemal wyłącznie traci na wymianie handlowej z Chinami. Tandeta półlegalnie wwożona na nasz rynek odbiera pracę dziesiątkom tysięcy rodaków. Powoduje to miliardowe straty Skarbu Państwa. Od lat jednak przymyka się na to oczy. Na tej wymianie wyrosły fortuny grupki urzędników i przemytników... to jest importerów. Zamiast powtarzać kompletne bzdury o korzyściach płynących z takiego handlu, brońmy chociaż własnych interesów. Będzie mądrzej i przyzwoiciej.
[pozostało do przeczytania 0% tekstu]

Dostęp do artykułów: ZALOGUJ SIĘ lub Wykup prenumeratę

DRUKUJ
Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | www.gazetapolska.pl | www.panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl
Nasza strona używa cookies czyli po polsku cisteczek. Do czego są one potrzebne może Pan/i dowiedzieć się tu. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.