Numer 12 (164)/2019

Nie jestem pewien, czy rzeczywiście dałoby się dziś podzielić polskie społeczeństwo na inteligencką elitę i prosty lud. Wydaje się, że pasuje to bardziej do czasów, w których Wyspiański pisał swoje genialne „Wesele”, aniżeli do pełnej paradoksów współczesności. Ale niezależnie od tego, czy się da, czy też nie, to ów podział funkcjonuje w sposobie naszego myślenia i mówienia o samych sobie i o sobie nawzajem. Można więc z tego wnosić, że wielki krakowski dramaturg dobrze odczytał polską samoświadomość, niezależną od światopoglądowych i politycznych rozbieżności. Na jej prawach profesor uniwersytetu o konserwatywnych przekonaniach może dziś utożsamiać się z ludem, zaś  emerytowany sierżant ludowego wojska z inteligencją. Na jej prawach w języku zaroiło się od określeń w rodzaju „lud...
Najpierw była premiera w Londynie, potem przyszedł czas m.in. na Sankt Petersburg, Chicago,  Kopenhagę i Melbourne. Aż w końcu po 11 latach od światowej prapremiery w Royal Opera House w warszawskim Teatrze Wielkim Operze Narodowej wystawiono „Infrę”. Balet do muzyki Maxa Richtera, która powstała po zamachach w londyńskim metrze w lipcu 2005 roku. Jeśli jakieś spektakle mają przechodzić do historii, to właśnie takie.  Tragedię  tak samo trudno wyrazić baletem, jak i muzyką. Max Richter, Brytyjczyk niemieckiego pochodzenia, wybitny kompozytor współczesnej muzyki klasycznej, podjął się tego zadania po zamachach bombowych w Londynie w 2005 roku. Trzy lata później, specjalnie dla choreografa Wayne`a McGregora na zamówienie Royal Ballet, powstała jego „Infra”. W 2010 roku...
Jakiś czas temu na ekrany polskich kin wszedł nowy film koreańskiego reżysera Joon-ho Bonga „Parasite”. To, zgodnie z obietnicą zawartą w hasłach reklamowych, obraz szalony. Co nietypowe dla azjatyckich produkcji, a zarazem pocieszające – został doceniony w skali międzynarodowej, otrzymując Złotą Palmę w Cannes i mając sporą szansę na Oskara dla filmu nieanglojęzycznego. Już po seansach przedpremierowych i wrześniowym weekendzie otwarcia „Parasite” z wynikiem ponad 40 tys. widzów stał się najczęściej oglądanym przez polskich widzów filmem azjatyckim od czasu „Wejścia smoka”. W pierwszej dziesiątce polskiego box office utrzymał się jeszcze przez trzy tygodnie i nim z niej wypadł, doliczono się już trzykrotnie większej widowni. Został też wybrany na film otwarcia kolejnej edycji Warsaw...
Polski kontratenor Jakub Józef Orliński przyciąga nowych miłośników opery. Tylko tej jesieni odebrał trzy niezwykle ważne nagrody, w tym trofeum od Gramophone Classical Music Award. Choć nie ucichły jeszcze echa poprzedniej płyty, do sklepów trafił już drugi solowy album artysty. Na „Facce d’amore” wciela się w role barokowych kochanków. Historia, która mu się przydarzyła, bardziej pasuje do gwiazdy muzyki pop niż artysty operowego.  Dwa lata temu został zaproszony przez francuskie radio do nagrania audycji na żywo. Wyrwany ze spotkania ze znajomymi przyszedł ubrany w krótkie spodenki, sportowe buty i koszulę w kratę. Okazało się jednak, że na miejscu czeka publiczność i kamery przygotowane do transmisji na żywo. Wykonana przez niego aria Vivaldiego „Vedrò con mio diletto” trafiła...
Ryszard Czarnecki
Mówiąc Wyspiańskim: „Chińczyki trzymają  się mocno” – także  w Afryce. Właśnie wróciłem z Kenii ze szczytu ONZ (szkoda o nim gadać). I oczywiście widziałem tam chińskie inwestycje, budowy z szyldami z chińskim alfabetem – cóż za transparencja, nie mają nic do ukrycia, są pewni siebie. Na przestrzeni ostatnich parunastu lat byłem w kilkunastu krajach Afryki i mogłem zaobserwować, że Państwo Środka wchodzi w Czarny Ląd (sorry za polityczną niepoprawność) jak w masło. Pekin nie pyta dyktatorów czy półdyktatorów o prawa człowieka, tylko inwestuje i handluje. Chociaż zamiast słowa „handluje” raczej należałoby powiedzieć: sprzedaje, podobnie jak na całym świecie. Jednak siła Chińskiej Republiki Ludowej nie polega głównie – choć także – na zróżnicowanej i generalnie taniej ofercie...

Pages