23/2008 NGP

Tadeusz Płużański
Zjednoczeni z ludnością O tym samym wydarzeniu rozpisywało się także pisemko dawnych ludowych partyzantów – „Głos Kombatanta Armii Ludowej” (czerwiec/lipiec 2004 r.), drukując „wystąpienie płk. Stanisława Szota z 16 maja 2004 r. podczas uroczystej 60. rocznicy bitwy partyzanckiej pod Rąblowem”. Szot mówił o potędze partyzantki GL-AL i partyzantki radzieckiej na Lubelszczyźnie i ich heroicznych, „trwających dzień i noc” bojach z Niemcami. O ZWZ-AK i BCh wspomniał tylko oględnie, że takie organizacje były. Szot podsumował: „Jeżeli walki zbrojne na Lubelszczyźnie i konspiracyjna działalność Lubelskiej Wojewódzkiej Rady Narodowej w tamtych czasach nabrały tak szerokiego zasięgu, że dziś, po 60 latach dostrzegamy w nich zasięg ogólnonarodowy, to było to możliwe jedynie dlatego, że ludność...
Katarzyna Gójska-Hejke
Krążące wokół milicyjnego SKOTA niekończące się „Ale czad” czy „Ekstra” to jasne wskazanie, kto prowadzi w walce o odkłamanie najnowszej historii. Miażdżące dla tych, którym zależy na jej prawdziwym obliczu. Może być też wskazówką – bez wychowania patriotycznego rośnie pokolenie outsiderów narodowych. Ludzi, którzy są – bo ich widać i da się ich policzyć – ale swoją jałową obecnością nie tworzą wspólnoty, nie tworzą więzi społecznych, nie włączają się we wspólną tradycję. Taki nowy człowiek sowiecki: konsument, wyborca, członek stada. Ale na pewno nie indywidualista.
Nowi w Zielonej Górze Większość repatriantów przyjeżdżających do województwa zielonogórskiego osiedlało się w rejonach przygranicznych: powiatach Słubice, Gubin, Żary, Lubsko oraz w Świebodzinie, Nowej Soli, Sulechowie i Gorzowie. W powiecie lubskim repatrianci z Irkucka – wysiedleńcy z Wileńszczyzny – nie chcieli osiedlać się w pasie granicznym i pracować w rolnictwie (co potwierdzają meldunki i sprawozdania). Niechętnie meldowali się na stałe miejsce zamieszkania, tłumacząc się chęcią odnalezienia dawnych znajomych i krewnych. Nie chcieli mieszkać w różnych miejscowościach powiatu, ale żyć i pracować razem. Później najczęściej pracowali w tartakach, zakładach przemysłowych, miejskich przedsiębiorstwach remontowo-budowlanych. W powiecie sulechowskim miejscowi odradzali repatriantom...
Takim obiektem był też Dom Katolicki w Zielonej Górze, przekazany parafii pw. św. Jadwigi w grudniu 1945 r. na podstawie decyzji Tymczasowego Zarządu Państwowego nadzorującego mienie opuszczone i porzucone, w tym mienie poniemieckie. W dokumencie przekazania było jednak zastrzeżenie, iż „decyzja niniejsza jest tymczasowa”. Dom, który służył parafii do działalności duszpasterskiej i katechetycznej, nawet w okresie gdy usunięto z Zielonej Góry proboszcza parafii ks. Kazimierza Michalskiego, cały czas był w użytkowaniu parafii. Ksiądz Michalski wrócił do parafii przed Bożym Narodzeniem w 1956 r. Rozpoczął wówczas, korzystając z możliwości, jakie dawał Dom Katolicki, aktywną działalność kulturalną, udostępniał sale dla religijnych przedstawień teatralnych, nie zawsze zgłaszanych do akceptacji...

Pages