Temat miesiąca

Marcin Gugulski
O rządzie Jana Olszewskiego powiedziano przez ostatnie tygodnie więcej dobrych słów niż przez poprzednie ponad ćwierć wieku. Po wojnie żaden polski rząd nie rządził tak krótko, ale żaden też nie doczekał się równie obfitej literatury i filmografii. Teraz jednak chciałbym wreszcie przeczytać nie kolejne relacje, wywiady-rzeki, analizy czy opinie, lecz porządną, napisaną na podstawie wszystkich dostępnych źródeł historię tych nieco ponad pięciu miesięcy. Amatorowi, choćby nawet był uczestnikiem lub świadkiem wydarzeń, niełatwo dotrzeć do dokumentów z archiwów publicznych i prywatnych, nagrań, relacji i innych źródeł, których chyba sporo się zachowało. Także te dokumenty, które 27 lat temu były opatrzone klauzulami niejawności, są już lub zapewne mogłyby być...
Ryszard Czarnecki
1992 rok, czerwiec. Okładka tygodnika „Wprost”. Na niej fotografia premiera Jana Olszewskiego i wielki tytuł drukowanymi literami: „NIENAWIŚĆ”. Rok 1992, czerwiec. Tuż po upadku rządu mecenasa Olszewskiego tekst w „Gazecie Wyborczej” Piotra Pacewicza, którego puentą są słowa o robactwie (sic!), które wypełzło przy okazji lustracji. W taki sposób określano „olszewików” (skojarzenie z bolszewikami oczywiste) i w ogóle wszystkich ludzi, którzy bronili polskiego rządu A.D. 1992. Dehumanizujące? Jasne, ale tak wtedy było. Dziennikarz i współautor filmu „Nocna zmiana” i książki „Lewy czerwcowy” Piotr Semka powiedział mi niedawno, już po śmierci Jana Olszewskiego, że tak naprawdę „przemysł pogardy” narodził się właśnie wtedy. Co prawda Piotr Zaręba...
Nie ma już z nami człowieka, przy którym zawsze czuliśmy się bezpiecznie, wiedzieliśmy, że w najgorszych terminach nie zostaniemy sami, że odszedł nie tylko Premier, nie tylko adwokat, lecz także Obrońca naszego świata, systemu wartości – Obrońca Polski. Jan Olszewski – wzór, punkt odniesienia, opoka. To było tuż przed obaleniem rządu Jana Olszewskiego, przez prasę przelewała się fala pomyj, dziś zwanych hejtem. Pracowałam wtedy w „Tygodniku Solidarność” z Martą Miklaszewską, żoną Jana Olszewskiego. Odkąd Pan Jan został premierem, Marta rzadko pojawiała się w redakcji i pamiętam, że wszyscy myśleliśmy wtedy o Jej straszliwej sytuacji osaczenia, samotności i naszej bezradności. Dziś, w dniu pogrzebu Pana Jana, przypomniało mi się, że...
W momencie, gdy odbyły się wybory w 1991 roku, zostały one przeprowadzone w oparciu o taką ordynację, która doprowadziła do rozdrobnienia i rozbicia parlamentu. Jak przypuszczam, w założeniu tych, którzy ją przygotowywali, wielopartyjność miała nie pozwolić na wybranie rządu, a już na pewno nie pozwolić na uchwalenie nowej konstytucji. W tych warunkach powołanie mojego rządu to prawdziwy cud – mówił w 2013 roku były premier Jan Olszewski w rozmowie z Katarzyną Gójską. Dziś przypominamy obszerne fragmenty wywiadu opublikowanego wówczas w grudniowym numerze „Nowego Państwa”. 4 czerwca 1989 roku był uznawany przez wielu za dzień triumfu polskiej wolności. Trzy lata później dokładnie ten sam dzień to smutna data zwycięstwa...
Piotr Lisiewicz
Czy w Polsce są zdrajcy, komuniści albo złodzieje? Już samo zadanie tego pytania w czasach walki z hejtem brzmi dla wielu jak nieprzyjemny zgrzyt. Ale polskie państwo uważa oficjalnie i urzędowo, że istnieją, skoro zakazuje uprawiania wszystkich trzech wymienionych procederów. I w czasie ofensywy ideologii walki z hejtem to osoby trudniące się nimi są najszczęśliwsze na świecie, bo nikt nie może nazwać ich po imieniu. Ale indeks słów dziś zakazanych jest znacznie dłuższy. Poniżej krótki słowniczek wyrazów i tematów, których nie mogą używać oraz podejmować osoby pragnące uniknąć podejrzeń o hejt. 1. ZDRADA W historii III RP mieliśmy niewątpliwie do czynienia z politykami, których działanie wyczerpywało znamiona zdrady narodowej,...

Pages