Temat miesiąca

Piotr Lisiewicz
Historia polskiego rapu w dwóch obrazkach. W 1993 roku Fazi, czyli Krzysztof Milerski, z Poznania zakłada Nagły Atak Spawacza, jeden z pierwszych polskich zespołów hiphopowych, który opowie, że nowa Polska nie wygląda tak pięknie jak w mediach, bo dookoła nie „modne sklepy i zachodnie reklamy, tylko brudne i ciemne zarzygane bramy”. A teraz jest 2020 rok i Fazi protestuje przeciwko temu, co nowi wykonawcy robią z polskim rapem: „Czego oni chcą na rapowej scenie – trutnie, pedały, dziwadła i lenie”. Tym, którzy traktują hip-hop jak dochodowy biznes, wykrzykuje: „To jest rap, do k… nędzy, czy jest na bogato, czy ni ma pieniędzy”. Kurtyna. Wiem, że ten tekst będzie nieprzyjemny dla środowiska hiphopowego i równie nieprzyjemny dla stałych Czytelników „Nowego Państwa”, zwolenników PiS....
Wojciech Mucha
Polski rap przeszedł długą drogę. Od muzyki wykluczonych do poważnego przemysłu, z którym nie tylko trzeba się liczyć, ale można dziś także próbować wykorzystać do… oswajania słuchaczy z treściami, które ci instynktownie odrzucają. I choć twórcy na pewno oburzą się o takie porównanie, to skojarzenie z disco polo przychodzi na myśl niemal odruchowo.  Dlaczego właściwie poświęcamy niniejszy numer „Nowego Państwa” czemuś tak abstrakcyjnemu dla części naszych Czytelników jak hip-hop? Ano dlatego, że to szalenie istotny nośnik dzisiejszej (pop)kultury i treści, które obok przekazów informacyjnych z mediów trafiają do najmłodszego (i nie tylko) pokolenia. A jak pokazała ostatnia akcja internetowa #Hot16Challenge2, rap może także wpływać na coś więcej niż wyniki sprzedaży i liczbę odsłon...
Rap jest czymś dużo więcej niż opowiadaną do skocznego bitu historią o paleniu blantów w szerokich spodniach. Jest opowieścią pokolenia, które w dużej mierze wychowywało się samo i na własną rękę szukało odpowiedzi na najważniejsze pytania. Te odpowiedzi były często dużo bardziej dojrzałe niż spodziewali się ci, którzy rapu słuchali tylko powierzchownie.  Gdy hip-hop w USA stawał się prawdziwym kulturowym fenomenem, który nie tylko zmieniał rynek muzyczny, lecz także wywierał potężny wpływ na wiele innych dziedzin życia, przedstawiciele lewicy wiązali z nim ogromne nadzieje. Bity, rymy i Czarne Pantery Amerykańscy intelektualiści byli przekonani o tym, że w latach 60. i 70. kontrkulturowy ruch napędzany kolejnymi piosenkami Janis Joplin, Boba Dylana czy The Grateful Dead...
Piotr Lisiewicz
„Komendant miał wilgotne oczy, a może było tak, jakby Komendant miał w oczach łzy… Było to największym naszym odznaczeniem, jakąś prawdą, która wyciągnęła do nas rękę… Słyszałem bicie serca Polski” – to wspomnienie Henryk Józewski pozwolił opublikować po swojej śmierci. Ukazało się w 1982 roku w „Zeszytach Historycznych” paryskiej „Kultury”. Piłsudski miał łzy w oczach, gdy przyjmował jego meldunek o szaleńczym bohaterstwie polskich studentów z Filarecji, którzy jako komórka polskiego wywiadu rozpracowywali komunistów w Kijowie w 1920 roku. Potem w II RP walka z nielegalną Komunistyczną Partią Polski także wymagała niemałego zaangażowania – w jej ramach zatrzymano przez 20 lat ponad 100 tys. osób. A gdy w 1938 roku Stalin likwidował KPP, prasa sowiecka uzasadniała to jej infiltracją, od...
Dawid Wildstein
Totalna opozycja przekracza kolejne granice zidiocenia i chamstwa. Swoistym „rekordem” były ostatnie występy pod domem Jarosława Kaczyńskiego, gdzie zgromadzona tłuszcza, poza standardowymi, pełnymi nienawiści okrzykami, zaczęła... kasłać. Usiłując „symbolicznie” zarazić Kaczyńskiego wirusem. Oglądając wspomniane „happeningi” zwolenników totalnej opozycji, ciężko nie odnieść wrażenia, że oglądamy jakiś film dokumentalny, pokazujący szamańskie rytuały w głębokiej Afryce. No, może jest dużo chłodniej. Niemniej warto zwrócić uwagę, że jest to sytuacja w swej istocie plemienna. Grupa ta zachowuje się quasi-religijnie, poprzez zestaw magicznych działań, usiłuje przepędzić zło ze swojej wspólnoty. A tym złem, a jednocześnie kozłem ofiarnym, którego trzeba się pozbyć, który reprezentuje...

Pages