Retrospekcje

Andrzej Bobkowski
Dziś leżeliśmy na piasku. Cisza zupełna. Słońce było wprost gęste i wyciekało z nieba powoli i ciężko, jak morelowa konfitura z puszki. Tadzio nagle usiadł, zgarnął wypłowiałe włosy i wypalił: – Faktycznie powiedz mi, co to się robi na tym świecie? Już, od razu, natychmiast. Dla niego świat jest silnikiem spalinowym, który dotąd szedł i teraz nagle „nawala”. Wydaje mu się, że potrafię mu od razu odpowiedzieć, tak po prostu: karburator się zatkał, trzeba przedmuchać i będzie wszystko w porządku. Nie – nie potrafię, choć wiem, że najprościej byłoby właśnie w ten sposób; tak po szofersku, jak mnie uczyli na Basztowej w Krakowie: Kapitalizm, proszę Tadzia! Nie – kapitalizm, to tylko jeden z czynników, najbardziej uchwytnych, tego „co się robi na tym świecie”. Mnie wydaje się, że w tego...
Z drugiej strony jednak każda epoka, a więc i współczesność, ma tylko bardzo skromny udział w produkcji arcydzieł i geniuszów. Geniusze nie rodzą się na kamieniu. Wątpię, czy w całej współczesnej literaturze światowej jest choć jeden pisarz, który mógłby się równać z Homerem, Szekspirem lub Dostojewskim. Kto pasjonuje się współczesnością, ten skazuje się na przebywanie w sferze wpływów nie najwyższej jakości. Musi się to odbić niekorzystnie na jego własnej twórczości. Każdy pisarz, a zwłaszcza początkujący, podlega wpływom. To nieuniknione i nawet pożądane. Gdy jednak wpływy te ograniczają się do literatury współczesnej, są one najczęściej płytkie, powierzchowne. Sprowadzają się nieraz do małpowania formalnych chwytów modnych pisarzy, do naśladowania. Naśladowanie wielkich pisarzy...
„Kultury starzeją się i umierają” Podejmując to zagadnienie, nie chciałbym go ustawiać w perspektywie aż tak głębokiej, a przez to zatracającej zarysy. Chciałbym możliwie jasno i prosto ustalić, co rozumiem przez kryzys kultury zachodniej, i wyprowadzić z tego wnioski niemal praktycznego, realizacyjnego charakteru. Do tego potrzebne jest cofnięcie się wstecz, w dobę poprzedniego – o ileż szczęśliwszego, o ileż bardziej obiecującego – powojnia. Wśród wielu innych zjawisk niebywałych i banalnych, mających siłę przetrwania, i przelotnych, dzisiaj już zapomnianych – trudno powiedzieć: rozkwitła, trzeba raczej powiedzieć: wybuchła, natężyła się wtedy, jak epidemia, literatura katastroficzna, przepowiadająca na wszystkie tony koniec współczesnemu światu. Termin catastrophique, ile wiem,...
Wacław Zbyszewski
Wielki dzień w historii globu To był wielki dzień w historii globu i ludzkości, kiedy pierwszy człowiek oswoił konia. To był wielki dzień, kiedy człowiek zaprzągł konia do taczki. To był wielki dzień, kiedy człowiek wymyślił siodło i strzemiona, a więc i kawalerię, zamiast cwałować tylko na oklep. Dzisiaj dzieci znają tylko konia z filmów z Far Westu, gdzie galopy są „de rigueur”, albo z wyścigów, na torach „de visu”, lub z małego ekranu. Wkrótce konie będą pokazywane w zoologach. Na straży. Wojciech Kossak 1903 r. Olej na desce. 46 x 36,5 cm. Muzeum Narodowe w Poznaniu. Jeszcze po ostatniej wojnie, przechodząc przez Rue Dauphine, koło Pont Neuf, zostałem omal stratowany przez parę potężnych „percheronów”, które ciągnęły wóz, naładowany butelkami piwa; prastara tradycja...

Pages