Historia

Tadeusz Płużański
Zjednoczeni z ludnością O tym samym wydarzeniu rozpisywało się także pisemko dawnych ludowych partyzantów – „Głos Kombatanta Armii Ludowej” (czerwiec/lipiec 2004 r.), drukując „wystąpienie płk. Stanisława Szota z 16 maja 2004 r. podczas uroczystej 60. rocznicy bitwy partyzanckiej pod Rąblowem”. Szot mówił o potędze partyzantki GL-AL i partyzantki radzieckiej na Lubelszczyźnie i ich heroicznych, „trwających dzień i noc” bojach z Niemcami. O ZWZ-AK i BCh wspomniał tylko oględnie, że takie organizacje były. Szot podsumował: „Jeżeli walki zbrojne na Lubelszczyźnie i konspiracyjna działalność Lubelskiej Wojewódzkiej Rady Narodowej w tamtych czasach nabrały tak szerokiego zasięgu, że dziś, po 60 latach dostrzegamy w nich zasięg ogólnonarodowy, to było to możliwe jedynie dlatego, że ludność...
Tadeusz Płużański
Wzór patriotyzmu Zamiast tego Supruniuk został doceniony. W 1999 r. prezydent Kwaśniewski odznaczył go Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski. Prezydent wszystkich Polaków, wręczając Supruniukowi (i innym odznaczonym) krzyż w Pałacu Namiestnikowskim, mówił: „Jesteście wzorem odwagi i patriotyzmu, przykładem dla młodego pokolenia”. Postkomunistyczna „Trybuna” cytowała słowa głowy państwa: „Ojczyzna, Rzeczpospolita Polska, mówi Wam: dziękuję”. Po ujawnieniu skandalu Kancelaria Prezydenta napisała: „Przedłożony wniosek [Związku Kombatantów RP i Byłych Więźniów Politycznych – spadkobiercy ZBoWiD; po 1989 r. Supruniuk odpowiadał w nim za „kontakty międzynarodowe” – red.] przedstawiał zasługi położone w służbie państwu i społeczeństwu, które uzasadniały przyznanie orderu tej klasy...
Kryptonim „Pasożyty” Od 1947 do 1956 r. ukrywał się w Brzezinach w pow. tomaszowskim pod przybranym nazwiskiem Stanisława Kowalskiego. Poszukiwaniami „Wrzosa” kierowały od marca 1952 r. PUBP w Tomaszowie Lubelskim i Lubaczowie. Urząd w Tomaszowie sprawę odnalezienia „Wrzosa” prowadził pod kryptonimem „Pasożyty”, dążąc do wykrycia „nielegalnej organizacji rekrutującej się z b.[yłych] członków org.[anizacji] AK, BCh i PSL mikołajczykowskiego” pod dowództwem Stefana Kobosa. W tej sprawie UB zwerbował ok. 50 informatorów. Część odmówiła jednak współpracy. Jeden z nich na spotkaniu z prowadzącym go pracownikiem PUBP w Tomaszowie swoją odmowę tłumaczył tym, że „to nie godzi się z jego etyką religijną”. W lipcu 1955 r., wobec braku pozytywnych wyników śledztwa, Komitet ds. Bezpieczeństwa...
Katarzyna Gójska-Hejke
Wiadomo, iż Bykownia jest jednym z największych cmentarzysk ofiar NKWD na Ukrainie. Szacunki określające liczbę pogrzebanych ciał są wielce nieprecyzyjne. Ów brak dokładności to niezwykle wymowny symbol wartości człowieka w Związku Sowieckim. Badacze przypuszczają, iż ziemia w podkijowskim sosnowym lesie kryje w sobie od 100 do nawet 300 tysięcy ciał. Funkcjonariusze NKWD zakopywali tu ofiary z lat 1937–1938 oraz 1940–1941. Istnienie cmentarzyska w Bykowni wymazano z oficjalnych informacji. W czasach Związku Sowieckiego surowo zakazano jakiegokolwiek upamiętniania pogrzebanych tu ludzi. Planowano nawet w tym miejscu budowę węzła komunikacyjnego, którego fundamenty miałyby raz na zawsze zakryć prawdę o tym sosnowym lesie. Zamierzeń tych jednak nie zrealizowano – być może ktoś uświadomił...
Praca na trzy etaty Z panią Hanną, moją rozmówczynią, spotykamy się w Muzeum Niepodległości na otwarciu wystawy dokumentującej działalność „Solidarności Walczącej”. W trakcie nieoficjalnej części uroczystości, przy jednym ze stołów, zaproszeni goście, wśród których jest też Kornel Morawiecki – założyciel i legenda SW, wspominają czasy konspiracji. Dyskusja niejako wymusza moje pytanie o życie w tamtych warunkach. Najpierw o to, jak w podziemiu radziły sobie kobiety. Pani Hanna wspomina: „Kobiet w podziemiu było bardzo dużo, nawet więcej niż mężczyzn. Były i w kolportażu, i w drukarni, były łączniczkami, były od każdej czarnej roboty. Ja osobiście robiłam w podziemiu wszystko, oprócz drukowania”. Jednak to nie była ich jedyna rola – jednocześnie musiały opiekować się domem, dziećmi....

Pages