Fotoreportaż

Jacek Kwieciński
Interwencja ta zradykalizowała jednak znaczną część Arabów. Hezbollah zażądał większego udziału we władzy, wycofał z gabinetu swych ministrów. W końcu postawił za warunek ustąpienie premiera Fuada Siniory. Równocześnie kolejne zabójstwo, tym razem chrześcijańskiego polityka, ukazało, że wpływy Syrii (i Iranu) w Libanie są wciąż znaczne. Zabójstwo to wywołało masowe protesty. Były jednak mniej liczne niż późniejsze demonstracje zwolenników Hezbollahu. Zorganizowali oni strajk generalny, blokowali drogi prowadzące ze stolicy. Stali się antysyryjskimi zwolennikami rządu, były pierwsze ofiary śmiertelne. Hezbollah obiecuje powtórzyć akcję, jeśli rząd nie ustąpi. Jednak rząd, dysponujący obecnie powiększoną i zmodernizowaną armią, nie jest całkowicie bezsilny. Przyszłość i stabilność Libanu...
Pierwotnie miałem pojechać do Iranu. Chciałem poznać świat, zobaczyć, jak żyją ludzie, doświadczyć czegoś nowego. Jednak gdy usłyszałem w telewizji informację o kolejnych krwawych dniach w Libanie, zmartwiłem się tym i postanowiłem udać się właśnie tam, by zobaczyć, jak tam jest naprawdę. Samotna dwumiesięczna podróż rowerowa za 800 zł i to, czego w tym czasie doświadczyłem i co zobaczyłem, bardzo mocno zapisało się w mojej pamięci i w moim sercu. Jechałem sam, ale zawsze czułem obok siebie czyjąś obecność. Pomagali mi nieznani ludzie: pozwalali u siebie przenocować, częstowali jedzeniem, dawali prowiant na dalszą drogę. To niesamowite, jak jeden człowiek potrafi bezinteresownie pomóc drugiemu. Ci, którzy dowiadywali się, że jadę do Libanu, nie mogli w to uwierzyć. Mówili mi, że jest...
Swojego rikszarza wybrałem z około dziesięciu kierowców podążających za mną przez niemal godzinę i oczekujących w nadziei na moje zmęczenie i ewentualny zarobek. Rikszę można złapać niemal wszędzie: na wiejskiej ścieżce, w wąziutkich zaułkach starego miasta i na piaszczystej drodze nad brzegiem morza. Ci, którzy chcieliby zostać rikszarzami, a nie pochodzą z rodziny z tradycjami w tej branży, muszą najpierw sporo zainwestować, gdyż czeka ich zakup rikszy bądź wydzierżawienie jej. Ponieważ koszt zakupu jest dość duży, większa część rikszarzy nie jest właścicielami pojazdu, którego używa do zarabiania na życie. Właścicielami riksz są bogaci członkowie wyższych kast, którzy często posiadają ich nawet kilka tysięcy. Nie oznacza to jednak, że rikszarze traktują swoje pojazdy po macoszemu...
Ojca Mariana zaczęto nazywać Ojcem Trędowatych, Father of Poor in Puri, a najczęściej po prostu Bapa lub Father Marianus. Cieszył się szacunkiem zarówno biednych rikszarzy, jak i dumnych braminów hinduistycznej świątyni Jagannatha. W roku 2002 o. Marian Żelazek był jednym z nominowanych do Pokojowej Nagrody Nobla. Ojciec Marian nie nawracał swoich podopiecznych, choć był misjonarzem, dawał im nie pigułki i maści, choć ich leczył, lecz dobroć, bo był po prostu bardzo dobrym człowiekiem. Umarł w marszu, w biegu, tak jak żył… Pogrzeb odbył się szybko, po dwóch dniach. Tamtejszy klimat jest równie bezwzględny dla żywych, jak i dla zmarłych. Tamtejszy klimat jest także bezlitosny dla budynków, deptanych codziennie ścieżek, uprawianej z mozołem ziemi. Przyroda szybko odzyskuje to, co jej się...
Mieszanka kultur arabskiej, francuskiej, berberyjskiej, mauretańskiej i afrykańskiej, zabytki i stare miasta Rabatu, Casablanki, Fezu oraz oczywiście Marrakeszu, legendarne bazary – suki z ich przepychem towaru i typowym arabskim klimatem – przyciągają tu turystów, artystów, poetów, malarzy i fotografów. Mekką wszystkich kochających kolor i światło jest Marakesz – najbardziej tradycyjne i najpiękniejsze spośród marokańskich miast. Miejsce, gdzie kultura islamu spotyka się z kulturą Czarnego Lądu, a życie toczy się tak, jakby czas się zatrzymał. „Czerwona perła”, „miasto w czerwieni”, „czerwona korona Atlasu” to zaledwie kilka określeń tego wyjątkowego miasta. Położone u stóp Atlasu Wysokiego, w kotlinie otoczonej gajami palmowymi. Marakesz poza całym orientalnym bogactwem kulturowym...

Pages