Ryszard Czarnecki

Ryszard Czarnecki
Po morderstwie w Łodzi establishmentowe media  i mainstreamowi politycy ogłosili teorię, która wstrząsnęła dotychczasową, naiwną historiografią. Tę teorię można by w skrócie określić jako „ofiara sama sobie winna” albo - jeszcze dosadniej - „nienawiść jest po stronie ofiar, a nie katów” czy „odpowiedzialność za morderstwa polityczne ponoszą ofiary i ich środowiska”. To rewolucja w nauczaniu historii. Jej konsekwencją  jest historia alternatywna, oj, przepraszam, nowa, wspaniała, prawdziwa historia niczym nowy, wspaniały świat Aldousa Huxleya.  I tak oczywistym staje się, że za zamach na ministra w administracji Ronalda Reagana, Donalda Regana, w 1986 r.  ponosi republikański prezydent, za zamach na niemieckiego ministra Wolfganga Schaublego w 1990 r. (stał się kaleką,...
Ryszard Czarnecki
Nie przeszkadzało mu zgorszenie maluczkich, bo cóż mogą prości, zwykle niemajętni ludzie? Biskup Józef Pana Boga traktował instrumentalnie. Ludzie mówili, że gdy karta mu nie szła, przerywał grę, by odprawić mszę błagalną, aby łaskawy Pan Bóg przywrócił karciane szczęście. Kochał pieniądze. Nie cofał się przed niczym, aby majątek pomnożyć, ale nie dla maluczkich go przeznaczał, tylko na swoje ludzkie, oj, bardzo ludzkie potrzeby. Ale też zakochany był w sobie jako autor - pisał i pisał. Książki i artykuły, artykuły i książki. Ba, pisał też pamiętniki… Zakochany był w sobie biskup Józef. Zakochany i to z wzajemnością. Ego miał rozdęte aż pod szczyt Rysów. Z tego był znany. I z tego też się śmiano. O innym co prawda biskupie - zdrajcy Ignacym Massalskim, skądinąd biskupie wileńskim...
Ryszard Czarnecki
Po wiekach nasi zachodni sąsiedzi z tą samą konsekwencją wprowadzali u siebie narodowy socjalizm, a następnie komunizm, a Polacy z tym samym dystansem, w sumie powierzchownie, siłą rzeczy, ale daleko od gorliwości, współżyli z narzuconym sowieckimi bagnetami ustrojem. Oficjalnie życie polityczne było odbierane jako mniej lub bardziej chciana, mniej lub bardziej tolerowana konieczność. Oficjalna rzeczywistość była odbierana jako teatr (często teatr groteski lub absurdu), ze wszystkimi z tym związanymi formami teatralizacji. Prawdziwe, ważne, wartościowe, własne było życie prywatne. Tak było w PRL. Ale przecież, przynajmniej w pewnym stopniu, kontynuacja tego stanu rzeczy miała miejsce w III RP. Owa teatralizacja była też i udziałem Polaków w ostatnich dwóch dekadach. Widok polityków...
Ryszard Czarnecki
Ale ów artykuł może być w pewnym sensie metaforą sytuacji międzynarodowej Polski po wyborach prezydenckich AD 2010. Gdyby wygrał Jarosław Kaczyński, taki właśnie trójkąt: Londyn-Warszawa-Praga z jego głównymi aktorami, prezydentami Klausem i Kaczyńskim oraz szefami rządów Cameronem i Nečasem, stałby się faktem, a także z całą pewnością zaproszeniem do politycznego tanga dla nowego rządu węgierskiego Viktora Orbána. Łączyłaby tę nieformalną strukturę wspólna wizja Europy Ojczyzn, tradycyjnych wartości i sceptycyzmu wobec lewicowych recept. Ale wygrał Komorowski - i Polska nie będzie w żadnej koalicji. Bo w praktyce fikcyjny Trójkąt Weimarski (Berlin-Paryż-Warszawa) jest tylko listkiem figowym strategicznego układu niemiecko-francuskiego, który trzęsie Europą bez żadnego udziału Polski....
Ryszard Czarnecki
W Europie demokrację knebluje się finezyjnie i w rękawiczkach. We Francji o linii politycznej tamtejszych gazet i czasopism nieraz wprost decydują nie tyle dziennikarze z ich politycznymi sympatiami czy partie, ale… ogłoszeniodawcy - a więc wielkie, czasem międzynarodowe, ale głównie francuskie koncerny, których właściciele czy szefowie nie chcą czytać niewygodnych artykułów czy tolerować promocji ekonomiczno-politycznej konkurencji. Skądinąd mitem jest lansowana w Polsce teza, że biznes nie ma narodowości i że np. właściciele mediów nie wywierają politycznego nacisku na to, co piszą należące do nich gazety wydawane w krajach innych niż te, w których znajdują się macierzyste siedziby ich koncernów. Proszę na przykład prześledzić artykuły o Gazociągu Północnym - tej egzemplifikacji...

Pages