Retrospekcje

Mieczysław Grydzewski, w II RP redaktor „Skamandra” i lewicowych „Wiadomości Literackich”, na emigracji wydawał londyńskie „Wiadomości”, o których sowiecki marszałek Wyszyński wykrzykiwał w czasie negocjacji z brytyjskim rządem, że to najbardziej antykomunistyczne pismo na północnej półkuli globu. I miał rację! A wcześniej działający pod patronatem Grydzewskiego Skamander to była najważniejsza grupa poetycka II RP, w której byli Jan Lechoń, Kazimierz Wierzyński, Julian Tuwim, Antoni Słonimski i Stanisław Baliński. Dwóch poetów spośród tego składu, czyli Tuwim i Słonimski, zostało w komunistycznej Polsce i kolaborowało z komunizmem. Słonimski, nauczyciel Adama Michnika, zmienił potem postawę, wspierając opozycję. Zmarły w 1953 roku Tuwim nie miał takiej możliwości. Gdy Tuwim zaczął kolaborować z komuną, Grydzewski jako patron jego poetyckiej kariery nie mógł milczeć. To, co napisał na emigracji, ważne jest dla całej naszej rozprawy w komunizmem. Zapraszam do lektury.

***
Mieczysław Grydzewski

Płaszczący się pochlebca i nadworny beniaminek

Od czasu powrotu do Polski „ludowej” „obiit” poeta Julian Tuwim, „natus est” płaski i płaszczący się pochlebca i przypochlebca, rządowy sykofant i nadworny beniaminek. Toteż zgon Stalina uczcił Tuwim nie wierszem, ale prozą pt. „Potęga, której nic nie złamie” w tygodniku „Przekrój”. „Wielka jest nasza ziemia (Wielika nasza zjemlia)” – po Nestorowemu i z moskiewska zaczyna Tuwim – a nie ma na niej, jak długa i szeroka, takiego kilometra kwadratowego przestrzeni, na której ludzie nie opłakiwaliby śmierci ukochanego swego brata, obrońcy, nauczyciela, prawodawcy sumień – Józefa Stalina”.


Wszystko w tym zdaniu jest łgarstwem, bo wiadomo, że nie ma „takiego kilometra kwadratowego przestrzeni, na którym ludzie nie szaleliby z radości z powodu śmierci swego znienawidzonego wroga, kata, ciemięzcy, deprawatora sumień – Józefa Stalina”. Tuwim wie o tym...
[pozostało do przeczytania 73% tekstu]
Dostęp do artykułów: