Retrospekcje

Trzy miesiące temu, w styczniowym numerze „Nowego Państwa”, wspomniałem o gigantycznej pracy wykonanej przez autorów portalu Lewicowo.pl, na czele z Remigiuszem Okraską. Zebrali oni w jednym miejscu „ponad 1300 tekstów prezentujących dzieje i dorobek polskiej lewicy niekomunistycznej, demokratycznej i niepodległościowej”.

Wnioski z tej pracy każdy może wyciągnąć, jakie tylko chce. Ideowi lewicowcy, gdyby tacy w Polsce na większą skalę istnieli, zyskaliby narzędzie do odbudowy własnego obozu. Zaś zwolennicy PiS mogą wyciągnąć jak najbardziej uprawniony wniosek, że ugrupowanie to jest dziś jedynym, na które zagłosować może uczciwy lewicowiec. Oczywiście nie dlatego, by PiS był partią kontynuującą w całości tradycje niepodległościowej lewicy. Ale dlatego, że realizuje je w istotnej części.
W odpowiedzi na wybuch śmiechu zwolenników partii Czarzastego, Biedronia i Zandberga, mam konkrety – cztery teksty liderów polskiej lewicy, z których każdy pokazuje, dlaczego ugrupowania te nie mają nic wspólnego (SLD) albo bardzo niewiele z opisywaną tradycją.
Najpierw tekst Ignacego Daszyńskiego z 1915 roku, który nie spodobałby się Oldze Tokarczuk – wskazujący potrzebę rozszerzania wpływów polskich na Wschodzie i stawiający jasno sprawę: „Tylko wrogowie Polski mogą wysnuwać z wyzwolenia Polaków jakiekolwiek upośledzenie Ukraińców i Żydów. Austriacka polityka na korzyść rozwoju Rusinów byłaby w ogóle niemożliwa, gdyby się nie znalazła polska większość, gotowa do zrobienia ważnych ustępstw Rusinom w Galicji. A Żydzi znaleźli przecież w Polsce drugą ojczyznę”.
Później może najważniejszy z tych czterech artykuł Tomasza Arciszewskiego z 1948 roku, będący na antypodach linii „Gazety Wyborczej”, mówiący o znaczeniu Powstania Warszawskiego. Aż można odnieść wrażenie, że to do jej publicystów skierowane są słowa: „Wielka i bohaterska legenda Warszawy daje moc i wiarę przetrwania. I dlatego też wróg pragnie ją zohydzić, zniszczyć, wyplenić z...
[pozostało do przeczytania 90% tekstu]
Dostęp do artykułów: