Retrospekcje

Historia Juliana Haraschina, sędziego wojskowego sądu w Krakowie, odpowiedzialnego za śmierć ponad 60 żołnierzy podziemia niepodległościowego, jest jedną z tych, które najwięcej mówią o tym, czym był w PRL i czym jest dziś uniwersytecki establishment. Oto po dokonaniu owych zbrodni Haraschin trafia jako wykładowca na Wydział Prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego, gdzie w latach 1955–1962 zajmuje stanowisko kierownika Studium Zaocznego. I gdyby nie wyrok za łapownictwo, fałszowanie wyników egzaminów i sprzedawanie dyplomów, zapewne pracowałby tam do emerytury. Ale i w więzieniu sobie poradził – w zamian za ułatwienie warunkowego zwolnienia, zobowiązał się do współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa. Potem jako TW zajmował się m.in. inwigilacją kurii krakowskiej, rozpracowywał księży Karola Wojtyłę i Franciszka Macharskiego. Przedrukowujemy dziś artykuł dr. Józefa Wieczorka, walczącego z patologiami na polskich uczelniach (jest w tym numerze także jego tekst o tematyce bieżącej, s. 8), o Julianie Haraschinie. Jak pisze Wieczorek, sprawa Haraschina jest do dziś na UJ tematem tabu, a książkę o nim, zatytułowaną „Trzy twarze Juliana Haraschina”, opublikował nie zawodowy historyk, lecz muzyk i autor „Historii jazzu w Polsce” Krystian Brodacki. _____________________Józef Wieczorek Obecna twarz UJ widziana przez pryzmat twarzy Juliana Haraschina Jak to było możliwe, że ktoś, kto jako wojskowy sędzia reżimu komunistycznego posyłał na śmierć polskich patriotów, robił
     
19%
pozostało do przeczytania: 81%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze