UWAGI O NIEMOCARSTWOWOŚCI MYŚLENIA

Modnym stał się u nas w ostatnich latach frazes o „polityce mocarstwowej”, modnym do tego stopnia, że „mocarstwowość” wystarcza za program i zwalnia niejako od głębszego ustosunkowania się do zagadnień politycznych. Jest się „mocarstwowcem”, walczy się o „Polskę mocarstwową”. [...] Stwierdzić wypada, że o ile chodzi o polskie myślenie polityczne, a w szczególności o stosunek opinii publicznej w Polsce do zagadnień polityki międzynarodowej, to są one dalekie, bardzo dalekie od tzw. mocarstwowości.Polska i Niemcy – sprzeczność interesów Kwestia ma wielkie znaczenie, gdyż „mocarstwowość opinii” jest pewnego rodzaju probierzem „mocarstwowości” prawdziwej. Nie do pomyślenia wydaje nam się mocarstwo, które by nie dążyło do wyrobienia sobie opinii samodzielnej, które by nie pragnęło współdecydować o losach świata, które by nie miało zdania w każdej sprawie, czy obchodzi ona bezpośrednio dane państwo czy też nie, które by wreszcie nie wnosiło do polityki międzynarodowej własnych koncepcji, własnych postulatów. Rzucanie haseł imperialistycznych i deklamowanie o mocarstwowości nie jest jeszcze jednoznaczne z myśleniem mocarstwowym. Tych własnych koncepcji polska myśl polityczna do polityki światowej nie wnosi, i to nie tylko o ile chodzi o kwestie ogólne, bezpośrednio nas nie obchodzące, ale także w sprawach bardzo dla nas ważnych [...]. Zacznijmy od przykładów natury ogólniejszej, a mianowicie od stosunku opinii polskiej do całokształtu zagadnienia współpracy
     
16%
pozostało do przeczytania: 84%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze