Retrospekcje

W Retrospekcjach przypominamy dziś tekst napisany równo 10 lat temu przez Andrzeja Gwiazdę, tegorocznego laureata Nagrody Grzegorza I Wielkiego. Gwiazda pisał o tym, dlaczego w czasach komunizmu trzymał z robotnikami. Przytoczył słowa, jakich „Newsweek” użył w obronie pisarza Ryszarda Kapuścińskiego, zarejestrowanego jako TW „Poeta”. Jak dowodzono, bez kontaktów z bezpieką, nie byłoby wielkiego pisarza. Jaka była alternatywa? „Można było zerwać kontakty z państwem, zostać pracownikiem fizycznym i nie osiągnąć nawet poziomu brygadzisty”.

Gwiazda wyjaśniał, że właśnie dlatego trzymał „z tymi, którzy odrzucili kontakty z bezpieką i »nie osiągnęli poziomu brygadzisty«”. Zwracał tym samym uwagę na sprawę fundamentalną i rzadko podnoszoną: wśród robotników w PRL było niemało takich, którzy w innym ustroju zostaliby inteligentami, w tym dziennikarzami czy pisarzami. Gdyby na jakimś etapie życia potrafili nagiąć się w kierunku pożądanym przez władzę. To ci ludzie bardzo często, w naturalny sposób, stawali się w 1980 r. liderami „Solidarności” w swoich zakładach.
Gdy Gwiazda pisał swój tekst, większość polityków i publicystów określanych jako „prawicowi” nie miała świadomości, że tu tkwi klucz do zwycięstwa obozu niepodległościowego. Że wygra on, jeśli stanie się wyrazicielem aspiracji wszystkich tych, których komunizm i oligarchiczna III RP zdegradowały. Że to na owych dołach przetrwało więcej patriotyzmu oraz zdrowego rozsądku. Że pójście ku dołom nie podpada pod definicję populizmu, bo w naszych warunków hierarchie społeczne zostały zakłócone na tyle, że nie tylko paskudna „elita” nie jest elitą, lecz także polski „lud” nie odpowiada stereotypowym o nim przekonaniom.

Dlatego PiS wygrał i umocnił się, gdy poszedł „z robotnikami”, z ich dziećmi i wnukami i przestał udawać, że hierarchie społeczne wyglądają u nas, jak w stabilnej przez wieki Anglii. Joanna Gwiazda zwróciła ponad rok temu na łamach „Nowego Państwa” uwagę na to,...
[pozostało do przeczytania 81% tekstu]
Dostęp do artykułów: