DUCHOWA PODSTAWA WALKI Z BOLSZEWIZMEM

Dodano: 01/05/2011 - Numer 4 (62)/2011

Niedawno spotkałem podeszłą wiekiem Rosjankę; trzy razy skazywana była na śmierć. Groza rzeczy, które widziała, tragiczne nieszczęścia, co na nią padały, uduchowiły jej oblicze wdziękiem niezmiernej dobroci; nigdy równie pięknego nie oglądałem. „Opowiedz światu – mówiła – że diabeł jest…”. Widmo bliskiej a groźnej przyszłości prześladuje mnie i dręczy we dnie i w nocy. I nie jest to sugestią strachu, jak sądzą niektórzy z przyjaciół moich, ani wytworem rozgorączkowanej, chorej wyobraźni. Nie, widmo, o którym mówię, wyrasta z rzeczywistości, z tego, na co patrzymy własnymi oczami, albo od bezpośrednich świadków słyszymy – niby chmura czarna, brzemienna piorunami, pędzona od najbliższego nam wschodu, od Mińska i Kijowa, od Smoleńska i Moskwy. Co będzie – pytam – gdy nagle pewnego dnia znajdziemy się wszyscy w kleszczach czerwonego terroru?Katastrofa, jakiej nie znał świat To samo pytanie, tymi samymi niemal słowami, stawia w swoim liście otwartym do przyjaciół Francuzów jeden z najwybitniejszych, najszlachetniejszych, najbardziej utalentowanych kapłanów niemieckich, Fryderyk Muckermann. „Pytam o to – pisze – bo i we dnie, i w nocy myśl ta mię gnębi; pytam, bo znam Rosję, bo sam w więzieniach czerezwyczajki rok cały spędziłem; nie o Liege czy Verdun dziś chodzi i nie o Warszawę albo Belgrad, ale o Europę i Azję; o to chodzi, zwłaszcza nam, katolikom, czy sowiecka Moskwa zapanuje nad Rzymem; tak, o to chodzi!”. I nie wolno o tym nie

     
16%
pozostało do przeczytania: 84%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze