Retrospekcje

„Lechoń wybrał wygnanie świadomie i celowo… dobrze wiedział, że mógłby tam żyć w sławie jak w słońcu, huśtany na fali kadzideł i proszony za stół suto zastawiony darami narodowymi. Nie chciał. Oceniał trafnie wartość tej sławy i znał cenę tych darów” – pisał o powojennej postawie Jana Lechonia pisarz Jan Fryling, którego sylwetkę przypominamy dziś w „Nowym Państwie”. Jego „Tren” napisany po samobójstwie Lechonia, poety symbolu II RP, przypomina o niezłomnej postawie Lechonia wobec komunistów i wszystkich idących z nimi na kompromisy. I o demonstracyjnym odrzucaniu prób „reformowania” polskiej tradycji niepodległościowej. „Bez złości – te wszystkie Bieruty powinny być kiedyś wygnane na zawsze z Polski, aby po prostu przywrócić ład w terminologii, aby wiedziano, że »zdrada« to »zdrada«” – pisał Lechoń w swoim „Dzienniku”. Ale także: „Każda wiadomość o jakichś zbrodniach dziejących się w Polsce odbija się na mnie furią na »Kulturę«”. Bo po stronie wolnego świata „nie może być mędrkowania, tylko bardzo prosta i bezwzględna moralność”. Jest czymś kuriozalnym, że III RP twórczości Lechonia nie tylko nie przywróciła, ale w oficjalnym obiegu powraca on jako bohater publikacji w rodzaju książki „Homobiografie”. Robienie z poety „geja” z powodu jego homoseksualnych skłonności to niewyobrażalne kłamstwo. Lechoń nie obnosił się z nimi, a w czasach, gdy wulgarność i chamstwo nie dominowały jeszcze w mediach na dzisiejszą skalę, o takich sprawach nie krzyczano wbrew woli
     
72%
pozostało do przeczytania: 28%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze