Przeciwko paktom o nieagresji

Profesor Marian Zdziechowski rozdział swej książki „Od Petersburga do Leningrada” (Wilno, 1934 r.) poświęcił porównaniu rewolucji francuskiej i rosyjskiej. Od 1917 r. minęło zaledwie 16 lat. Mimo to obawiał się, że skutki komunistycznego eksperymentu mogą być dla Rosji i Europy trudne do przezwyciężenia.Piotr Lisiewicz To antyreligia, spychająca z wyżyn człowieczeństwa w otchłań upodlenia. W tę otchłań spadła Rosja sowiecka i za Rosją spada Europa ze wzrastającą szybkością rzuconego kamienia.   Od chwili wybuchu rewolucji rosyjskiej porównywano ją z rewolucją francuską: podobieństwa narzucały się. I tu, i tam jako drogę do celu, do jego osiągnięcia, a po osiągnięciu do utrwalenia nowego stanu rzeczy obrano bezwzględny i wyrafinowanie okrutny terror. I tu, i tam zwycięstwa rewolucji nie tylko nie dały dobrobytu masom, których obronę rewolucja niby to miała na celu […]   Są to jednak podobieństwa zewnętrzne; różnice zaś sięgają daleko głębiej. Na samym wstępie uderza nas jeden szczegół: terror trwał we Francji niecałe dwa lata, w Rosji trwa już lat 16. W tym zaś czasie wyrosło nowe pokolenie, szczelnie odgraniczone od wpływów Zachodu, niemające pojęcia o historii Europy, bez wyobrażenia o jej kulturze i tych zasadniczych wszelkiej kultury podstawach, jakimi są religia, rodzina i własność, a natomiast ze starannie wpojonym przeświadczeniem, że to wszystko jest burżujstwem, co w żargonie sowieckim oznacza zgniliznę […]   Przypuśćmy, że spełniły się pragnienia
     
34%
pozostało do przeczytania: 66%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze